Szybkie fakty

Kategoria Najnowsze
Data 15 sierpnia 2018
Czytanie ~5 min
Najnowsze · 15 sierpnia 2018 · 5 min czytania

TYLKO U NAS! Przed laty śmiała się z niej cała Polska. A dziś… [wywiad]

Autor: Michał Lop Aktualizacja: 15.08.2018 Lokalizacja: Kraków

Ponad dekadę temu znali ją wszyscy. Na imprezach tańczono do jej hitów, a miliony Polaków oglądało jej życiowe perypetię na szklanym ekranie. W 2004 roku najczęściej pojawiała się na okładkach gazet. Mowa o „Mandarynie”, która specjalnie dla KRKnews zdradziła fenomen „Ev’ry night”.

Mandaryna, czyli Marta Wiśniewska od małego uczyła się tańczyć. Swoją karierę zaczęła jako tancerka, a później choreograf zespołu „Ich Troje”. Stała się żoną kontrowersyjnego frontmana grupy Michała Wiśniewskiego. Później postanowiła spróbować sił jako piosenkarka. Jej piosenka „Ev’ry night” stała się wakacyjnym hitem, ale jej nieudany występ w Sopocie został mocno skrytykowany.

Dziś za sprawą Internetu Mandaryna powraca! „Ev’ry night” stało się viralem. Mandaryna zyskała nowych młodych fanów, którzy chętnie bawią się do jej nowych piosenek.

Krknews: Za co kochasz Kraków?

Mandaryna: Część mojej rodziny pochodzi z Krakowa. Moja babcia tutaj długo mieszkała. Kraków ma swój urok i klimat. Rynek i zamek są przepiękne. Można się zachłysnąć Krakowem. Naprawdę to bardzo przyjemne obcować z kawałkiem historii. Pamiętam, że jako mała dziewczynka uwielbiałam Sukiennice, stragany i oczywiście hejnał. Kraków jest bardzo urokliwy. Bardzo, bardzo!

W polskim show biznesie było wiele celebrytek, aktorek i piosenkarek, które zdobyły wielką popularność, a teraz nikt o nich nie pamięta. Ponad 10 lat temu byłaś wielką gwiazdą, ale z czasem twoja sława minęła. Po tylu latach twoja twórczość zyskała nowe życie w Internecie. “Ev’ry night” stało się viralem i memem. Jak myślisz dlaczego to właśnie Ty stałaś się osobą kultową?

– Nie mam pojęcia! To też nie jest zależne ode mnie. Rzeczywiście kiedyś był ogromny boom na Mandarynę. Później ten rozpędzony rollercoaster trochę zwolnił. Zamknęłam się w salach tanecznych, bo mam własne szkoły tańca. Swoją energię i siłę włożyłam w dzieci, młodzież i dorosłych, których uczę tańczyć. Zresztą ja zawsze tańczyłam. I to gdzieś tam wróciło poza mną trochę. Nawet nie trochę, ale bardzo poza mną. Ja sama byłam bardzo zdziwiona, że to “Ev’ry night” ma drugie życie. W sumie nawet nie wiem czy nie większe niż wcześniej.

W Internecie pojawił się tekst twojej nowej piosenki. Pojawia się w nim zdanie, że nie chcesz być sądzona przez pryzmat twojej przeszłości. Występ w Sopocie w 2005 roku z piosenką “Ev’ry night” był na pewno trochę bolesnym doświadczeniem, ale to właśnie przez tamto wydarzenie pojawiłaś się na nowo.  

– Bardzo się cieszę, że ta piosenka się odczarowała. Zostało mi odpuszczone i ta łata, gdzieś tam już powoli zanika. Jest to przyjemne i fajne. Na koncerty przychodzi mnóstwo osób, które wtedy miały 15-16 lat. Teraz śpiewają tą piosenkę mając ponad dwadzieścia lat. To jest wielka przyjemność i cieszę się, że “Ev’ry night” zostało odczarowane. Uważam, że tak jest też w tej piosence. Przechodzi się przez różne etapy w swoim życiu. Wiesz, jak się mówi „padnij, powstań, popraw koronę i idź do przodu”. Życie jest taką sinusoidą. Jestem człowiekiem, który nie rozpatruje przeszłości. Po prostu czegoś się uczę i zamykam pewien etap, rozpoczynam nowy. Nie grzebię w starych rzeczach i nie lubię ludziom wypominać różnych rzeczy. Sama też nie lubię być oceniana przez pryzmat bycia nastolatką czy młodą dorosłą kobietą. Teraz jestem dużo starsza i chciałabym, żeby ludzie mnie doceniali i byli zainteresowani tym co robię teraz.

Kiedy możemy się spodziewać nowego teledysku?

 – Teledysk już jest nakręcony. Teraz kończymy montaż. W zasadzie jest już zmontowany w 95%. Pracujemy jeszcze nad efektami. Piosenka jest nagrana ale nie ma jeszcze dokładnej daty premiery.. . Nie wszystko ode mnie zależy, żeby to ładnie zaistniało w Internecie w odpowiednim czasie. Nad tym musi popracować kilka osób. Mam nadzieję, że to jeszcze będą wakacje. Na pewno będą! Myślę, że jest to tydzień, góra półtora tygodnia.

Czyli koncertów też możemy się spodziewać?

Tak, koncertujemy cały czas. Tych koncertów jest coraz więcej. Szczególnie we wrześniu i październiku, gdzie będę grać w klubach. Myślę, że następny koncert zagram śpiewając już nową piosenkę.

Koncerty to duże zobowiązanie, będziesz mieć mniej czasu. Czy nie będziesz tęsknić za swoją szkołą tańca i swoimi podopiecznymi?

 – Wiesz co jest cudowne w moim życiu, które teraz prowadzę? Nie muszę z niczego rezygnować. Na pewno będę prowadzić tyle samo zajęć jak nie więcej. Myślę, że to wszystko się uda połączyć. Koncerty zazwyczaj są w weekendy. Może będę mniej sędziować na zawodach, ponieważ jestem sędzią na zawodach tańca, które zwykle odbywają się w weekendy. Natomiast jeśli chodzi o naukę tańca to w 100% będzie tak samo. Oprócz tego, że uczę tańczyć, to jeżdżę z moimi podopiecznymi na obozy taneczno-sportowe. Tego na pewno nie zaniedbam. Myślę, że to wszystko się rozpędzi. Natomiast będzie to biegło w ramach, które ja obiorę. Na pewno nie rzucę wszystkiego, żeby śpiewać nową piosenkę. Taniec i muzyka się pięknie przeplatają.

W jednym z wywiadów wspomniałaś, że chciałabyś by twoje dzieci razem z Tobą koncertowały. Możemy się spodziewać wspólnego tańca czy śpiewu?

– Moje dzieci tańczą. Fabka zagrała ze mną dwa koncerty plenerowe. Zresztą jest zawodową tancerką. Świetnie tańczy, ale wtedy zabieram więcej osób z moich szkół tańca. Xavier też tańczy, ale oprócz tego zajmuje się dziennikarstwem i sportem.

Ludzie w Polsce są bardzo różni. Są osoby bardziej tolerancyjne i mniej. Niektóre polskie gwiazdy nie chcą być ikonami LGBT. Ty natomiast sama się określiłaś w jednym z wywiadów jako Matka Boska Gejowska. Nie boisz się krytyki? A może wręcz przeciwnie – chciałabyś stanąć na czele walki o równouprawnienie?

 – Gram w różnych klubach zarówno LGBT jak i heteroseksualnych. W bardzo, bardzo różnych. Natomiast ja jestem za tym, żeby ludzie mieli wolność. By mogli kochać kogo chcą i żyć z kim chcą. Jestem ostatnią osobą, która komukolwiek zaglądałaby do sypialni. Uważam, że każdy powinien być szczęśliwy, byle nie krzywdzić innych. Cieszę się, że gram w klubach LGBT. Ta publiczność jest bardzo fajna i bardzo fajnie koncertuje się w klubach gejowskich. Zabawa jest równie dobra jak w klubach heteroseksualnych. Tam, gdzie ludzie mnie chcą, tam gdzie ludzie chcą się ze mną bawić, tam jadę. A to, że tak się złożyło, że gram w takich klubach to dla mnie bardzo fajne.

Jesteś osobą, która doświadczyła w zasadzie każdego spektrum show biznesu. Byłaś zarówno uwielbiana przez tłumy jak i spotykała Cię ostra krytyka. Nie boisz się powrotu do show biznesu?

– Przez to, że byłam osobą tak popularną i rozpoznawalną to nigdy z tego show biznesu nie uciekłam. Gdzieś tam jedną nogą zawsze stałam i wtedy, gdy potrzebowałam wbiec to byłam. Nie, nie boję się już takich sytuacji. Dalej jestem osobą rozpoznawalną. Nie zmieniłam twarzy. Może trochę dojrzałam. Natomiast tak jak mówiłam na początku – fajne w tym wszystkim jest to, że ja mam wpływ stuprocentowy. Pracuje z ludźmi, którzy są mi bliscy. Mój partner zajmuje się całym managementem i wszystkimi umowami, bo jest prawnikiem. Naprawdę w tym aspekcie w końcu będę zabezpieczona. Mam swoje ukochane tancerki, które też prowadzą zajęcia w moich szkołach tańca. To wszystko jest dla mnie takie przyjemne i bezpieczne. W końcu pracuje z ludźmi, którym ufam i są mi bliscy od lat.

 

Czy to prawda, że kiedyś napiszesz książkę?

– Coraz częściej wszyscy zadają mi to pytanie. Nawet się do tego nie przymierzałam. Może kiedyś… Nie mówię nie. Natomiast ostatnio próbowałam sobie przypomnieć różne sytuacje i to jest przeze mnie pozamykane, a nawet pozapominane. Więc nie będzie to takie łatwe. Zobaczymy co się wydarzy.

Rozmawiała Justyna Słowikowska

zdjęcie tytułowe / fot. Wikimedia

Reklama