Uzbrojony mężczyzna wszedł do studia na Krzemionkach! Spokojnie, to tylko hit Netflixa (wywiad)

Musisz przeczytać

– Operatorzy, realizatorzy, dźwiękowcy, którzy pracują na co dzień w Krakowie i wzięli kilka dni urlopu, żeby być z nami na planie. Z nimi na pokładzie ten świat mógł ożyć – opowiada w rozmowie z krknews.pl Jakub Piątek, reżyser filmu „Prime Time”, który jest hitem wśród polskich widów Netflixa.

„Uzbrojony mężczyzna wchodzi do studia telewizyjnego i bierze zakładników. Jego celem jest wejście na wizję podczas prime time’u” – to fabuła thrillera z Bartoszem Bielenią i Magdaleną Popławską w obsadzie. Zdjęcia do „Prime Time” kręcone były w Krakowie, m.in. w studio na Krzemionkach. Film był pokazywany na prestiżowym Sundance Film Festival.

Rozmowa z Jakubem Piątkiem, reżyserem filmu

– Dlaczego zainteresował Pana temat buntu?

– Z współscenarzystą filmu Łukaszem Czapski krążyliśmy wokół tematu buntu, dosyć mocno rezonując z tym co nas otacza, z chęcią głośnego sprzeciwu. Bohater filmu Sebastian jest wizualizacją tych potrzeb, też wentylem bezpieczeństwa.

– Zdecydował się Pan osadzić historię na przełomie tysiącleci. Wtedy jeszcze świat TV wydawał się czymś magicznym, dziś mocno się to zmieniło, prawda?

– W 1999 roku, w którym opowiadamy naszą historię, bez mediów społecznościowych i z bardzo mocną pozycją telewizji nasz bohater ma zupełnie inną stawkę. Jestem wychowany na telewizji, dorastałem w domu, w którym telewizor był w centralnym punkcie domu. Ten świat na ekranie był ciekawszy, bardziej kolorowy niż to co nas otaczało. 

– Film ma wymiar uniwersalny, ale osadzony jest w 1999 roku, który też był pełen protestów. To celowe nawiązanie?

– Końcówka każdego roku jest takim fałszywym przełomem. Momentem, w którym coś się planuje lub podsumowuje, w momencie kiedy jedynkę z przodu zamienia się na dwójkę staje się to jeszcze intensywniejsze. Są nadzieje i jest też lęk. Przekopując się przez archiwa telewizyjne, zarówno te lokalne jak i te ogólnopolskie bardzo mocno odczuwaliśmy zrymywowanie z otaczającą nas rzeczywistością. Podobne protesty, podobne grupy, które czują się wykluczone, albo wychodzą na ulice, że zamanifestować swoje postulaty. Nagle okazuje się, że przez 20 lat nie zrobiliśmy znowu tak wiele.

– Sceny do filmu kręciliście w siedzibie TVP na Krzemionkach. Skąd ten wybór?

– Szukaliśmy studia, które nie wymagałoby zbyt mocnej ingerencji scenograficznej. Ktoś nam ten Kraków na samym początku podpowiedział. Po pierwszej dokumentacji wiedzieliśmy, że to jest nasze studio. Powstałe w końcówce lat 60-tych, zmodernizowane po drodze, ale obecnie w tym swoim stanie trochę zakonserwowane. Mieliśmy też dokumentacje na etapie pisania scenariusza, żeby sprawdzić czy to co jest na papierze jest realistyczne i wykonalne w tej przestrzeni.

Bardzo zależało nam, że było ono w pełni funkcjonalne, żeby aktorzy mogli korzystać z techniki telewizyjnej, żeby ona działała. Emerytowany inżynier studio Zdzisław Sosnowski pomógł nam przywrócić jego funkcjonalność z końcówki lat 90-tych. Wystarczyło wpiąć kabel do emisji i moglibyśmy nadawać.

Kręciliśmy ten film w pandemii, latem 2020 roku – to było fascynujące obserwować jak ta przestrzeń na powrót zaludnia się i kostiumami i scenografią z tego okresu. Co musiało być absurdalne, bo latem nagle ta przestrzeń zaroiła się osobami ubranymi w ciężkie swetry, kurtki i czapki.

Zresztą część statystów czy epizodystów to pracownicy telewizyjni: operatorzy, realizatorzy, dźwiękowcy, którzy pracują na co dzień w Krakowie i wzięli kilka dni urlopu, żeby być z nami na planie. Z nimi na pokładzie ten świat mógł ożyć – nikogo nie trzeba było uczyć obsługi konsoli video, bo ma z nią do czynienia od wielu lat. Małżeństwo państwo Piekarz, którzy od wielu lat prowadzą bufet w telewizji i poznaliśmy się na etapie prób, poprowadzili również ten nasz filmowy. 

Główny okres zdjęciowy realizowaliśmy na Krzemionkach, zresztą mieszkaliśmy dziesięć minut spacerem od obiektu i potem kilka dni w Łęgu. Ale ta nasza telewizja, mimo, że opowiadamy w jedności czasu miejsca i akcji jest zlepkiem obiektów znalezionych w trzech województwach.

– Dużo jest tego Krakowa w historii filmu, bo podobno od spotkania w krakowskiej kawiarni zaczęła się Wasza współpraca z Małgorzatą Hajewską-Krzysztofik?

– Małgorzata przyjęła rolę w filmie w zlikwidowanej kawiarni przy Bunkrze Sztuki. Pierwsze próby z Adamem Nawojczykiem mieliśmy w Teatrze Starym, z którym również związany jest Juliusz Chrząstowski, ale tutaj nasze pierwsze spotkanie miało miejsce w teatrze w Bydgoszczy. Przez miesiąc cała ekipa i obsada mieszkała na Podgórzu, zdecydowaliśmy się na izolację – w związku z tym i omówienia i wieczorne odreagowanie przeniosło się na pobliski skwer ze stołami do ping-ponga. 

– Film jest jednym z hitów Netflixa.

– Film na razie jest dostępny dla widzów z Polski. Na koniec czerwca zostanie udostępniony we wszystkich innych krajach, w których jest Netflix. Na razie mogliśmy obserwować reakcję międzynarodowej publiczności na festiwalu Sundance, gdzie film miał premierę.

Not. Krystian Oziemba

- Advertisement -spot_img

Przeczytaj również

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
- Advertisement -spot_img

Najnowsze

KRK News Poleca