Kilkudziesięciu krakowskich seniorów, którzy w dzieciństwie doświadczyli represji III Rzeszy, spotkało się przy wielkanocnym stole, gdzie obok świątecznych potraw najważniejsze były rozmowy i poczucie wspólnoty.
W przestrzeniach Muzeum Armii Krajowej im. gen. Emila Fieldorfa „Nila” znów zrobiło się gwarno – tym razem nie za sprawą szkolnych wycieczek czy historycznych debat, ale spotkania, które dla jego uczestników miało znacznie bardziej osobisty wymiar. Przy wielkanocnym stole zasiedli seniorzy, których życiorysy naznaczyła II wojna światowa.
Organizatorem wydarzenia była Fundacja „Zróbmy sobie Kraków”, która od kilku miesięcy rozwija działania skierowane do osób represjonowanych przez III Rzeszę. Jak podkreślają jej przedstawiciele, inicjatywa nie jest jednorazowa, ale stanowi część szerszego programu wsparcia.
Pomysł narodził się po rozmowach ze środowiskiem seniorów. Wskazywano wtedy, że sama pamięć historyczna – choć ważna – nie rozwiązuje codziennych problemów. Potrzebne są konkretne działania: pomoc materialna, ale też zwykła obecność drugiego człowieka.
W trakcie spotkania nie brakowało wspomnień. Jedna z uczestniczek, pani Maria, opowiadała przy stole o dzieciństwie spędzonym w cieniu okupacji. – „Człowiek całe życie pamięta zapach tamtych dni. Ale dziś, kiedy siedzimy razem, jest inaczej. Lżej” – mówiła, trzymając w dłoniach filiżankę herbaty.
Podobne odczucia miał pan Jan, który – jak sam przyznał – długo nie brał udziału w takich wydarzeniach. – „Człowiek przyzwyczaja się do ciszy. A tu nagle rozmowa, śmiech… przypomina się, że można normalnie być z ludźmi” – powiedział w rozmowie z organizatorami.
Fundacja, odpowiadając na te potrzeby, w ostatnich miesiącach organizowała już różne formy wsparcia – od wspólnych wyjść po spotkania przy kawie i świąteczne wydarzenia. Wielkanocne śniadanie było kolejnym elementem tych działań.
Organizatorzy podkreślają, że kluczowy jest nie tylko wymiar symboliczny takich spotkań. Dla wielu seniorów to przede wszystkim przełamanie izolacji i okazja do odbudowania relacji społecznych.
– „Najważniejsze jest to, żeby nikt nie czuł się zapomniany. Ci ludzie przeszli bardzo dużo, a dziś często zostają sami ze swoimi wspomnieniami” – zaznaczają przedstawiciele fundacji.
Spotkanie zakończyło się wspólnymi życzeniami i zapowiedzią kolejnych inicjatyw. Jak wynika z deklaracji organizatorów, podobne wydarzenia mają być kontynuowane – nie tylko przy okazji świąt, ale również w formie regularnych spotkań.































































