Była dyrektor Szpitala Miejskiego Specjalistycznego im. Gabriela Narutowicza w Krakowie, Mariola Marchewka, żąda od miasta blisko 890 tysięcy złotych. Sprawa ma charakter przedsądowy i dotyczy zarówno kwestii finansowych związanych z rozwiązaniem umowy, jak i zarzutów naruszenia dóbr osobistych. Miasto potwierdza, że do sądu nie wpłynął jeszcze żaden pozew, ale otrzymało już ostateczne wezwanie do zapłaty. Tymczasem szpital działa pod nowym kierownictwem i wciąż zmaga się z ogromnym zadłużeniem.
Na początku października do Urzędu Miasta Krakowa trafiło pismo kancelarii reprezentującej byłą dyrektor Szpitala Narutowicza. Dokument zatytułowany „ostateczne przedsądowe wezwanie do zapłaty odszkodowania oraz do zaprzestania naruszania dóbr osobistych i zapłaty zadośćuczynienia” skierowany był bezpośrednio do prezydenta miasta. Wskazano w nim konkretne kwoty i podstawy prawne roszczeń, a także termin na uregulowanie należności.
– Do Zespołu Radców Prawnych nie wpłynął jeszcze pozew sądowy byłej dyrektor, natomiast 6 października 2025 roku Urząd Miasta Krakowa otrzymał korespondencję kancelarii reprezentującej byłą dyrektor – potwierdził wiceprezydent Stanisław Mazur.
Wezwanie do zapłaty zostało wystosowane 1 października, a do magistratu dotarło pięć dni później. To pierwszy formalny krok poprzedzający ewentualne postępowanie sądowe. Na tym etapie strony mogą jeszcze dojść do porozumienia bez udziału sądu, jednak jak dotąd nie prowadzono żadnych rozmów ugodowych.
Była dyrektor domaga się od miasta dwóch odrębnych świadczeń: odszkodowania za rozwiązanie umowy o zarządzanie szpitalem oraz zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych. Łączna wartość roszczeń wynosi 890 602,41 zł.
Pierwsza część żądania to odszkodowanie w wysokości 122 602,41 zł. Jak wskazano, kwota obejmuje: 64 000 zł stanowiące wynagrodzenie za okres dwóch miesięcy wypowiedzenia przewidzianego umową o zarządzanie podmiotem leczniczym niebędącym przedsiębiorcą oraz 58 602,41 zł stanowiące ekwiwalent za niewykorzystany urlop zgodnie z regulacjami tej umowy i przepisami powszechnie obowiązującego prawa – przekazał Mazur.
Drugi, znacznie wyższy element roszczenia to 768 tysięcy złotych zadośćuczynienia za krzywdę, jakiej – według byłej dyrektor – doznała w wyniku publicznych wypowiedzi i ocen dotyczących jej pracy. W piśmie wyszczególniono, że chodzi o pomówienie i zniesławienie, które miały doprowadzić do naruszenia prawnie chronionych dóbr osobistych – dobrego imienia i godności.
– W ramach roszczeń wskazano zadośćuczynienie za krzywdę polegającą na zniesławieniu i pomówieniu jej osoby publicznie, co skutkowało naruszeniem jej prawnie chronionych dóbr osobistych w postaci dobrego imienia oraz godności – poinformował wiceprezydent.
Spór między byłą dyrektor a miastem dotyczy umowy o zarządzanie Szpitalem Narutowicza, podpisanej 8 marca 2024 roku. Umowa regulowała zasady kierowania placówką, odpowiedzialność dyrektora oraz tryb rozwiązania kontraktu. Została wypowiedziana w lipcu 2025 roku decyzją prezydenta miasta. W piśmie rozwiązującym umowę wskazano przyczyny organizacyjne i zarządcze.
Poranna konferencja, popołudniowe odwołanie. Dyrektor Szpitala Narutowicza straciła stanowisko
Była dyrektor kwestionuje sposób rozwiązania umowy i jego skutki finansowe. W ocenie jej pełnomocników miasto nie wypłaciło pełnych świadczeń wynikających z kontraktu oraz naruszyło jej prawa osobiste poprzez sposób komunikowania decyzji o odwołaniu. W przedsądowym wezwaniu powołano się na przepisy Kodeksu cywilnego, które regulują zarówno odpowiedzialność kontraktową, jak i ochronę dóbr osobistych.
– Podstawą prawną roszczeń jest umowa o zarządzanie podmiotem leczniczym z 8 marca 2024 roku oraz oświadczenie o rozwiązaniu tej umowy z 7 lipca 2025 roku. Powołano się na przepisy ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 roku – Kodeks cywilny – potwierdził Mazur.
Po odwołaniu Marioli Marchewki obowiązki dyrektora powierzono Annie Tylek, która wcześniej pełniła funkcję zastępcy. W sierpniu ogłoszono konkurs na stanowisko dyrektora szpitala, a komisja konkursowa jednogłośnie zdecydowała o jej wyborze.
Nowa dyrektor przygotowała aktualizację planu naprawczego, który ma doprowadzić do poprawy sytuacji finansowej szpitala. Placówka od lat zmaga się z rosnącym zadłużeniem, które obecnie szacowane jest na około 150 milionów złotych. Część długu wynika z kosztów bieżącego funkcjonowania, a część z zobowiązań wobec dostawców i kontrahentów. Według informacji urzędu miasta priorytetem jest utrzymanie płynności finansowej i zapewnienie ciągłości świadczeń medycznych.
Zmiana dyrekcji miała związek z oceną realizacji poprzedniego planu naprawczego i sytuacji ekonomicznej placówki. W uzasadnieniu decyzji o odwołaniu wskazywano na „niepokojące sygnały dotyczące zarządzania” oraz potrzebę „poprawy efektywności finansowej szpitala”. Te okoliczności stanowią dziś tło roszczeń byłej dyrektor, która uważa, że sposób jej odwołania był nieuzasadniony i naruszył jej reputację zawodową.
W ostatnim roku opisaliśmy szereg problemów, z jakimi borykał się Szpital Narutowicza. Zadłużenie placówki przekroczyło 140 milionów złotych, a miesięczne egzekucje komornicze sięgały około 4 milionów złotych. Informowaliśmy o opóźnieniach w przelewach oraz o trudnościach w regulowaniu płatności wobec kontrahentów i personelu. Miasto oczekiwało od dyrekcji szczegółowego programu naprawczego, który miał wskazać konkretne działania poprawiające płynność finansową. Przedstawione wcześniej propozycje nie zostały jednak zaakceptowane.
Jarek Strzeboński



