Sobotni poranek na Zakrzówku, przed godz. 10. Spacerowicze, biegacze, rowerzyści, plażowicze na pomostach i długa kolejka przed wejściem na kąpielisko. Choć pilnujący branek nikogo już nie wpuszczają, kolejka chętnych do wejścia się wydłuża. Na pomostach tłoku nie ma, a do tego jeden z basenów jest nieczynny – został wygrodzony taśmą i nie można z niego korzystać.
Jak już informowaliśmy, od soboty czynne jest kąpielisko na Zakrzówku. Miało być otwarte od 1 czerwca, ale w dniu planowanego otwarcia w wodzie w jednym z basenów wykryto podejrzaną substancję. Badania trwały tak długo, że dopiero po 4 tygodniach Zarząd Infrastruktury Sportowej otworzył podwieszane na Zakrzówku. Do tego poinformował, że ze względów bezpieczeństwa wynikających z niskiego poziomu wody w zalewie, tymczasowo obowiązywać będą nowe zasady korzystania z kąpieliska – na pomostach będzie mogło przebywać jednocześnie 300 osób, czyli dwa razy mniej niż w poprzednim sezonie.
Miasto otwiera kąpielisko Zakrzówek, ale wprowadza nowe zasady
W sobotni poranek limit szybko się wyczerpał. Przed godzina 10 na ścieżce prowadzącej do zejścia na bbasey stała już długa kolejka. Wydłużała się, choć pilnujący wejść już nikogo nie wpuszczali, a trudno się było spodziewać, że ktoś, kto co dopiero wszedł na baseny, zaraz z nich wyjdzie. Kolejka korzystała z cienia, który dawała zieleń, ale za jakiś czas czekający znajdą się na asfalcie w pełnym słońce, które tak sie przesunie, że kolejka nie będzie mogła schować się w cieniu.
Sprawdziliśmy, jak wyglądała sytuacja na pomostach. Tłoku nie było, można na wet powiedzieć, że na dole jest mało ludzi. Ale najciekawsze było to, że jeden z basenów był nieczynny. Ogrodzono go taśmą, nie wolno było do niego wchodzić. Widać też było mężczyznę poprawiającego deski pomostu.
Kiedy baseny na Zakrzówku były zamknięte z powody skażenia wody, Zarząd Infrastruktury Sportowej zapewniał, że trwają przygotowania do otwarcia basenów. Teraz okazało sie, że jednego z nich nie zdążono przygotować.



