Jednopokojowe mieszkanie w bloku pełne… królików. „Były dosłownie wszędzie”. A w kuchni jeszcze…

Takiej interwencji inspektorzy Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami chyba jeszcze nie mieli. Pomagali pewnej pani i kilka raz odebrali od niej króliki. Ale kiedy w końcu kobieta wpuściła przedstawicieli KTOZ do swojego, jednopokojowego mieszkania w bloku, zastali w nim mnóstwo królików w klatkach poustawianych jedna na drugiej. Do tego w kuchni było jeszcze pięć psów. Miejsca nie było już na nic – kobieta na noc rozkładała na ziemi materac, by tak się przespać.

Inspektorzy Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami regularnie publikują w mediach społeczności swoje relacje z nietypowych interwencji. Tym razem w ramach cyklu „Z pamiętnika inspektora” pojawiła się historia kobiety, która w małym mieszkaniu w bloku trzymała mnóstwo królików. „Jakiś czas temu do biura Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, przyszła pewna pani, która zapytała nas czy możemy wziąć od niej kilka królików, gdyż sama posiada kilkanaście sztuk i niestety nie jest w stanie sobie sama poradzić z utrzymaniem ich i leczeniem. Zgodziliśmy się przejąć nad nimi opiekę” – relacjonuje Joanna z KTOZ. Kilka dni później do schroniska trafiło kilkanaście zwierzaków, w większości chorych (później w lecznicy zdiagnozowano Pasterelozę, Bordetellę i EC).

Inspektorzy KTOZ chcieli koniecznie dowiedzieć się od kobiety, gdzie mieszka, by zobaczyć pozostałe króliki. Ich opiekunka się nie zgodziła. Ale po kilku dniach zadzwoniła do KTOZ z zapytaniem, czy może oddać jeszcze kilka królików, które są najbardziej chore. I tym razem padła zgoda, ale inspektorzy zaproponowali, że przyjadą po zwierzaki. Umówili się z kobietą pod jednym z bloków, skąd zabrali kilka królików. Kobieta adresu nie podała.

Do trzech razy sztuka? – Za jakiś czas pani zadzwoniła do nas kolejny raz, pytając czy zabralibyśmy od niej wszystkie króliki (miało ich być około 18). I znów odpowiedzieliśmy, że pomożemy. Wiedzieliśmy, że skoro chce oddać nam te zwierzęta, musimy z tego skorzystać – opowiada inspektorka KTOZ. – Kiedy ponownie pojawiliśmy się pod blokiem, wiedzieliśmy, że musimy zrobić wszystko, żeby wejść do mieszkania. Nadal miałyśmy z koleżanką przeświadczenie, że w mieszkaniu znajduje się o wiele więcej królików, niż nam się wydaje. Pani z początku bardzo się broniła, jednak postawiłyśmy sprawę jasno. Nie będziemy w stanie pomóc, jeśli nie zobaczymy na własne oczy, co tam dzieje się w mieszkaniu – dodaje Joanna.

Inspektorki KTOZ podejrzewały, że w mieszkaniu kobiety jest coś nie tak, ale to, co co zobaczyły, przeszło ich najśmielsze wyobrażenia. – Maleńkie jednopokojowe mieszkanie w całości zajęte było przez króliki. W jedynym pokoju króliki były dosłownie wszędzie. W klatkach ustawionych jedna na drugiej, na podłodze pokrytej sianem biegało luźno kilka królików. W całym pokoju było tylko wąziutkie przejście między klatkami. Nie było prawie mebli, wszędzie tylko klatki i produkty dla królików. Króliki znajdowały się też w przedpokoju – wylicza inspektorka KTOZ.

W pokoju nie było miejsca na łóżko, więc inspektorki zapytały kobietę, gdzie śpi. – Pani bardzo, ale to bardzo się krępując, wpuściła nas do kuchni… A tam, w pomieszczeniu 2 na 2 metry… zobaczyłyśmy jeszcze 5 psów. Pani na samą noc rozkładała na ziemi materac i tak spała od długiego czasu – nie kryje zdziwienia Joanna, inspektorka KTOZ.

Po namowach kobieta zdecydowała się oddać wszystkie króliki (doliczono się ich 50!), zostały u niej tylko dwa psy. Jak twierdzą inspektorki KTOZ, zwierzaki trafiły do mieszkania w bloku, bo jego lokatorka „ma miękkie serce” i było „łatwo nią manipulować”. – Ta historia pokazała nam jak łatwo zatracić się w „pomaganiu” i jak trudno wykaraskać się z tej matni. Pani, mimo naprawdę dobrych chęci, nie podołała opiece nad tak olbrzymim stadem, co niektóre z nich przypłaciły życiem. Mimo dobrych chęci, jakie miała kobieta, wykupując czy adoptując je z różnych źródeł, nie miały wystarczających warunków do godnego życia – podsumowuje inspektorka KTOZ. – Morał z tej historii: pomagać też trzeba umieć i nie wstydzić się poprosić o pomoc – dodaje.

Ale to jeszcze nie koniec tej historii. Na ratowanie zwierzaków z jednopokojowego mieszkania w bloku KTOZ wydał ponad 100 tys. złotych. Każdy może pomóc – pomagam.pl/zwierzyniec_ktoz.

(red)

2 KOMENTARZE

Najnowsze

Co w Krakowie