To przecież przysłowie stare jak świat. I wielokrotnie potwierdzane. Kończący się tydzień także dowiódł, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. A w polityce – szczególnie.
Rada Miasta uchwaliła budżet Krakowa na rok 2021. Wcześniej radni Koalicji Obywatelskiej i Przyjaznego Krakowa, czyli grupy wspierającej prezydenta, odrzucili poprawki zgłoszone przez PiS. Radni tej partii oburzali się, że to polityczna hucpa, że skandal, itp., itd. Choć wcześniej – ku zaskoczeniu wszystkich – nawet chwalili budżet, a potem zagłosowali przeciwko niemu.
Zaledwie dobę później Sejm uchwalił budżet państwa na rok 2021. Wcześniej Zjednoczona Prawica odrzuciła poprawki opozycji. Ta ostatnia weszła w ton oburzenia, że hucpa polityczna, skandal, itp., itd.
Taki scenariusz uchwalania budżetów powtarza się co roku. Rządzący uchwalają budżet, taki jaki chcą, opozycja może sobie pokrzyczeć. Tak było, jest i będzie.
Ale przysłowie o punkcie widzenia zależnym od miejsca siedzenia sprawdziło się w tym tygodniu także na innym przykładzie. Krakowski senator Marek Pęk grzmiał w mediach społecznościowych, że marszałek Senatu Tomasz Grodzki przerwał rozpoczęte już głosowania, bo senatorowie opozycji nie wiedzieli, jak głosować poprawki. Użył nawet sformułowania „Senat to ja Tomasz Grodzki”. Tyle że nieco wcześniej marszałek Sejmu przerwała głosowania w Sejmie, bo jedno z nich zakończyło się nie pomyśli PiS. A po przerwie zarządziła reasumpcję, bo tak prosił „szef”. W tym przypadku trzeba stwierdzić „Sejm to ja szef”.
Myślicie, że politycy przejmują się taka hipokryzją? Wcale! Ale jeszcze gorsze jest to, że wyborcy też uznali, że to nieodłączny element politycznej gry. I usprawiedliwiają polityków, do których im bliżej.
Grzegorz Skowron
Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: [email protected]

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.