Dominik Jaśkowiec nie jest już przewodniczącym Rady Miasta Krakowa. Jego miejsce zajął Rafał Komarewicz. Rozpadł się klub Platforma Nowoczesna Koalicja Obywatelska. Tak wygląda sytuacja w krakowskim samorządzie po nadzwyczajnej, poniedziałkowej sesji Rady Miasta. Lekcję z poniedziałkowych wydarzeń powinna wyciągnąć rządowa opozycja. Dla Prawa i Sprawiedliwości to radość, bo wygląda na to, że przeciwnicy partii Jarosława Kaczyńskiego nie są w stanie ze sobą współpracować. A o porozumienie przed kolejnymi wyborami będzie bardzo trudno.
Zacznijmy od faktów. Przewodniczącym Rady Miasta Krakowa jest Rafał Komarewicz. To szef prezydenckiego klubu Przyjazny Kraków, ale równocześnie krakowski lider Polski 2050 Szymona Hołowni. Co ważne na przewodniczącego rady został wybrany m.in. przez radnych PiS. Przedstawiciele Przyjaznego Krakowa i Nowoczesnej tłumaczą, że zmiany w radzie to tylko realizacja porozumienia z początku tej kadencji, kiedy Platforma Obywatelska obiecała oddać przewodzenie w radzie w połowie kadencji i przez sześć miesięcy nie wywiązywała się z tej obietnicy. Ale zrobienie tego rękami PiS oznacza, że mogą być następne takie przypadki.
Wielkim przegranym poniedziałkowej rozgrywki jest Platforma Obywatelska. Nie potrafiła obronić swojego przewodniczącego. Nie potrafiła dojść do porozumienia ani z Nowoczesną, ani z Przyjaznym Krakowem. Do tego wspólny klub opuściła trójka radnych Nowoczesnej.
Wielkim wygranym jest dziś Rafał Komarewicz. Konsekwentnie dążył do tego, by objąć przewodzenie w Radzie Miasta. Skoro Dominik Jaśkowiec sam nie chciał ustąpić, to Rafał Komarewicz wykorzystał okazję, by go obalić. Przypomnijmy, że to na wniosek klubu Przyjazny Kraków i radnych PiS została zwołana nadzwyczajna sesja rady w sprawie odwołania wiceprzewodniczącego rady Sławomira Pietrzyka. I ta grupa mogła dowolnie poszerzyć porządek obrad, co zrobiła – składając najpierw wniosek o odwołanie Dominika Jaśkowca, a potem o powołanie na jego miejsce Rafała Komarewicza. Można zarzucać nowemu przewodniczącemu, że w dążeniu do swojego celu poświęcił klubowego kolegę Sławomira Pietrzyka (choć trudno byłoby go bronić po zarzutach o molestowanie radnej), ale najważniejsza w polityce jest skuteczność. W polityce nie ma sentymentów, a przewodzenie w radzie daje Rafałowi Komarewiczowi dobrą pozycję do startu w wyborach do Senatu, a może i na prezydenta Krakowa…
Jednak największym wygranym jest PiS. To od radnych tej partii zależały losy Rafała Komarewicza. Partii rządzącej wcale nie przeszkadza, że głosuje razem z ludźmi Szymona Hołowni. Jeśli komuś to kiedyś zaszkodzi, to raczej liderowi Polski 2050, a nie PiS. Partia rządząca w kraju i stojąca w Krakowie w opozycji cieszy się z tego, jak kłócą się jej przeciwnicy i jak plany wspólnych listy opozycji rządowej czy wspólnych kandydatów do Senatu sypią się w gruzy. Platforma, Nowoczesna, Polska 2050 powinny wyciągnąć lekcję z poniedziałkowej sesji Rady Miasta. Będzie trudno, bo ambicje są coraz trudniejsze do opanowania, urazy – coraz trudniejsze do zapomnienia.
Grzegorz Skowron
Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: [email protected].

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.