Do Krakowa, Tarnowa i innych miejsc w Małopolsce mogą trafić uchodźcy z Ukrainy, gdy za naszą wschodnią granicą wybuchnie wojna. Nie wiadomo jednak, gdzie dokładnie są przygotowane takie miejsca i ile ich jest.
O możliwych scenariuszach przyjmowania Ukraińców w razie ataku Rosji na naszego wschodniego sąsiada informowała już Gazeta Wyborcza. Jak podała kilka dni temu, pismo w tej sprawie dotarło do samorządów w województwie mazowieckim, gdzie mają być miejsca dla uchodźców z Ukrainy. Dziś (w poniedziałek, 14 lutego 2022) o podobne przygotowania pytany był w porannej rozmowie Radia Kraków wojewoda małopolski Łukasz Kmita. – Polska jest przygotowana na różne scenariusze. Jesteśmy w szczególnej sytuacji międzynarodowej. Chcę zapewnić, że zarówno Urząd Wojewódzki, jak i podległe mu służby spełniają zadania, które zostały na nich nałożone – mówił wojewoda małopolski. – Nie będę jednak opowiadał w błysku fleszy i świetle kamer, ile miejsc przygotowano dla uchodźców z Ukrainy w małopolskich miejscowościach. Ministerstwo ma pełną informację na temat przygotowań. Jeśli resort da sygnał, że możemy podawać takie informacje, wtedy to zrobimy. Sam nie będę wyrywał się przed szereg – stwierdził Łukasz Kmita.
– Jesteśmy gotowi na różne scenariusze. Spełniamy oczekiwania ministra. Byłoby nieodpowiedzialne, jakbym dziś mówił, że w Krakowie tyle miejsc, w Tarnowie tyle, gdzieś tyle. Nie będę realizował oczekiwań mediów. Zrealizuję oczekiwania wobec państwa – przekonywał wojewoda małopolski. Przyznawał, że Małopolska może być miejscem, gdzie „znaczna część uchodźców z Ukrainy musi mieć schronienie”.
Łukasz Kmita nie krył, że wszyscy wojewodowie mają być dostępni 24 godziny na dobę, by możliwa była natychmiastowa reakcja na wypadek inwazji Rosji na Ukrainę.
(red)

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.