Anna Prokop-Staszecka, radna z prezydenckiego klubu Przyjazny Kraków, skrytykowała sposób, w jaki miasto prowadzi remont w północnej części miasta. „Czy w ZDMK pracują fachowcy?” – pyta randa w interpelacji skierowanej do prezydenta. I apeluje: proszę coś z tym zrobić natychmiast, bo mieszkańcy mają dość!!! Chodzi m.in. o zamknięcie skrzyżowania Prądnicka – Aleje w czasie, gdy w tym rejonie są inne utrudnienia.
Utrudnienia w ruchu w północnej części Krakowa do zmora dla kierowców i mieszkańców tego rejonu miasta. Przebudowa al. 29 Listopada, budowa linii tramwajowej do Górki Narodowej i jeszcze remont ulicy Prądnickiej – to wszystko powoduje paraliż komunikacyjny. Dwa tygodnie temu na problem zwracał uwagę radny Platformy Obywatelskiej Grzegorz Stawowy, który złożył interpelację w tej sprawie. Na ostatniej sesji interpelacje w tej samej sprawę złożyła radna prezydenckiego klubu Przyjazny Kraków Anna Prokop-Staszecka.
Radna z prezydenckiego klubu pyta prezydenta, dlaczego przez dwa lata ta część Krakowa jest sparaliżowana. „Proszę coś z tym zrobić natychmiast, bo mieszkańcy mają dość!!!” – apeluje radna do prezydenta i podkreśla, że mieszkańcy mają dość niefrasobliwości w zakresie koordynacji remontów.
Odpowiedź na swoją interpelację otrzymał już Grzegorz Stawowy. Radny domagał się od prezydenta wskazania konkretnego urzędnika, który zdecydował o ograniczeniach ruchu w tym rejonie miasta. Nazwisko nie padło, jest obszerne tłumaczenie, że kumulacja remontów w jednym miejscu i jednym czasie wynika z zewnętrznych okoliczności. „Wszystkie głosy mieszkańców, nawet te najbardziej krytyczne, są wysłuchiwane i często wykorzystywane w rozmowach z wykonawcami. Każde finalne rozwiązanie jest kompromisem uwzględniającym potrzeby mieszkańców, długość utrudnień oraz niezależne czynniki wynikające z technologii robót umożliwiających zakończenie zadań, które uwolnią przynajmniej częściowo Kraków od problemów komunikacyjnych oraz poprawią jakość życia i bezpieczeństwo ruchu drogowego” – może sobie przeczytać radny.
(red)



