Mieszkańcy Nowego Bieżanowa nazywają to „codziennym slalomem” i mają już tego dość. Kierowcy chcący wyjechać z ulicy Aleksandry muszą regularnie zjeżdżać na przeciwległy pas ruchu. Wszystko dlatego, że przejazd blokuje… rząd samochodów stojących w kolejce do myjni. Miasto zapowiada wzmożone kontrole policji i straży miejskiej w rejonie.
Ulica Aleksandry w Krakowie to miejsce doskonale znane mieszkańcom Nowego Bieżanowa. Od kilku miesięcy jednak dla wielu z nich stała się ona czymś w rodzaju slalomu z przeszkodami.
Pod numerem 38, przy myjni samochodowej, kierowcy chcący umyć auto ustawiają się w kolejce… bezpośrednio na jezdni. Wynika to z faktu, że na jej terenie nie ma wystarczająco miejsca, aby w godzinach szczytu pomieścić wszystkich chcących skorzystać z myjni. Efekt? Na myjni znajdują się ci, którzy z niej korzystają, ci którzy czekają w kolejce, a dla tych, dla których miejsca nie wystarczyło pozostaje jezdnia.
Samochody stoją więc wzdłuż ulicy, skutecznie blokując jeden pas ruchu. Kierowca, który chce wyjechać z Aleksandry od skrzyżowania z ulicą Mała Góra jest zmuszony do ryzykownego manewru. Trzeba bowiem zjechać na przeciwległy pas, ominąć stojące pojazdy, a dopiero potem wrócić na właściwą stronę, licząc że nikt z naprzeciwka nie doprowadzi do stłuczki.. Wszystko to przy ograniczonej widoczności.
Mieszkańcy mówią wprost: to nie jest normalne
W przesłanym do naszej redakcji liście Pani Anna, mieszkanka jednego z bloków przy ulicy Aleksandry opisuje problem, który codziennie utrudnia codzienne życie mieszkańców. – To jest codzienność. To nie jest tak, że zdarza się raz na miesiąc. Najgorzej jest w weekend, bo ludzie mają więcej czasu. Rano problemu nie ma, ale popołudniami i wieczorami regularnie widać sznur samochodów. Żeby wyjechać z ulicy, trzeba ich ominąć, zjechać na przeciwległy pas, a potem wrócić na swój. Tylko że kiedy stoi tam kilka samochodów, to przy wyjeździe robi się korek, bo wszyscy muszą wykonać ten sam manewr. Stoimy i czekamy, aż ktoś nas łaskawie przepuści. Momentami człowiek może się wykończyć – opisuje mieszkanka Nowego Bieżanowa. – Jadę sobie z góry Aleksandry i nagle okazuje się, że autobus skręca, a na drodze stoi rząd samochodów czekających na myjnię. Nie dość, że same nie mogą wjechać na teren myjni, bo nie ma miejsca, to jeszcze zajmują całą jezdnię. Przez to ja nie mogę bezpiecznie przejechać. Czasem stoi tam pięć aut, jeden za drugim, i nikt nie patrzy na innych kierowców – dodaje.
Kiedy pojawiliśmy się na miejscu, w kolejce na ulicy znajdował się akurat jeden samochód, który nie zmieścił się na terenie myjni. Okazuje się jednak, że mieszkańcy przyzwyczaili się już do utrudnień, które generują kierowcy. – Nigdy nie widziałam tam ani policji, ani straży miejskiej. Ani razu nie interweniowali. A przecież wystarczy chwilę postać, żeby zobaczyć, co się dzieje. Na Węźle Wielickim czy pod wiaduktem to ich pełno, a tutaj cisza (…). Każdy, kto tutaj chwilę mieszka zna ten problem. Kierowcy, który wjeżdżają na Aleksandry już wiedzą, że mogą trafić na kogoś jadącego z naprzeciwka więc zwalniają już dużo wcześniej. To, że nauczyliśmy się przymykać oko na to, nie znaczy jednak, że powinniśmy pozwalać na taki cyrk – przekazuje pani Anna.
Nowych znaków nie będzie
Mieszkańcy sugerują, że dobrym rozwiązaniem byłoby lepsze oznakowanie terenu. W rozmowie z KRK News Piotr Subik z Wydziału Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Krakowa potwierdził, że funkcjonowanie myjni przy ul. Aleksandry 38 jest zgodne z wydanymi pozwoleniami i warunkami technicznymi, jednak miasto nie planuje jednak wprowadzenia nowego oznakowania terenu. – Ograniczona przepustowość obiektu oraz niewystarczająca przestrzeń pozwalająca na zatrzymanie na jego terenie powodują, że w okresach zwiększonego natężenia ruchu tworzy się kolejka pojazdów oczekujących na wjazd. W praktyce wykracza ona poza teren nieruchomości i obejmuje fragment pasa drogowego, prowadząc do częściowego zajęcia jezdni ul. Aleksandry. Nie jest to podstawa dla wprowadzania np. zakazu zatrzymywania się, wprowadzanie tak restrykcyjnych ograniczeń regulowane jest właściwymi przepisami – mówi Piotr Subik.
Jednocześnie Komenda Miejska Policji informuje, że Wydział Ruchu Drogowego KMP w Krakowie wystąpi do podmiotu zarządzającego ruchem na drogach, tj. do Wydziału Gospodarki Komunalnej i Infrastruktury UMK z wnioskiem o przeanalizowanie istniejącej organizacji ruchu oraz o ewentualne wdrożenie zmian mających na celu poprawę sytuacji drogowej przy ulicy Aleksandry.
Co więc mają zrobić kierowcy?
Jak powinien zachować się kierowca, który chce wyjechać z ulicy Aleksandry w momencie, gdy wyjazd jest zablokowany przez pojazdy czekające w kolejce do myjni? Przepisy pozwalają ominąć blokujące pojazdy i wrócić na właściwy pas. Jest to dozwolone, gdy niemożliwe jest kontynuowanie jazdy pasem, na którym dotychczas poruszał się kierowca. – Kwestie związanie z ewentualnym popełnieniem wykroczenia przez kierujących pojazdami należy rozpatrywać indywidualnie. W opisywanym przypadku może incydentalnie dochodzić do wykroczenia polegającego na blokowaniu, tamowaniu ruchu (art. 90 KW) lub do stwarzania zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym polegającego np. na nieprawidłowym wykonywaniu manewru omijania lub wymuszania pierwszeństwa przejazdu. Jak ustalono w systemach informatycznych Policji, funkcjonariusze krakowskiego Ruchu Drogowego nie stosowali postępowania mandatowego na ul. Aleksandry w związku z opisaną sytuacją – przekazał KRK News rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Krakowie, kom. Piotr Szpiech.
Będą kontrole
Po naszej interwencji miasto zapowiada kontrole straży miejskiej i policji przy ulicy Aleksandry. – Biorąc pod uwagę, że może to powodować sytuacje niebezpieczne (w związku z ograniczoną widocznością oraz nieznaczną odległością od skrzyżowania z ul. Mała Góra), miasto podęło działania mające na celu objęcie tego miejsca częstszymi kontrolami Straży Miejskiej i Policji. Działania kontrolne zostały już zlecone i będą kontynuowane aż do chwili rozwiązania problemu – informuje Piotr Subik z Wydziału Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Krakowa. Potwierdzenie tych decyzji otrzymaliśmy również ze strony policji. – W celu zapewnienia bezpieczeństwa, porządku i płynności w ruchu, Wydział Ruchu Drogowego KMP w Krakowie wystąpi do podmiotu zarządzającego ruchem na drogach, tj. do Wydziału Gospodarki Komunalnej i Infrastruktury UMK z wnioskiem o przeanalizowanie istniejącej organizacji ruchu oraz o ewentualne wdrożenie zmian mających na celu poprawę sytuacji drogowej w tym miejscu (…). Sytuacja będzie monitorowana przez policjantów z krakowskiej drogówki – mówi dla KRK News kom. Piotr Szpiech.



