Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 19 kwietnia 2026
Czytanie ~3 min
Tematy bezpieczeństwo na drogach, budżet Krakowa, Dębniki
Miasto · 19 kwietnia 2026 · 3 min czytania

Brak ronda na Kobierzyńskiej i Lubostroń generuje koszty. Ile miasto traci przez opóźnienia?

Autor: Robert Siemiński Aktualizacja: 19.04.2026 Lokalizacja: Kraków

Minęły ponad dwa lata od złożenia przez mieszkańców petycji w sprawie budowy ronda na skrzyżowaniu ulic Kobierzyńskiej i Lubostroń. Projekt powstał, decyzje administracyjne zostały wydane, a mimo to inwestycja wciąż nie doczekała się realizacji. Tymczasem brak ronda już dziś generuje straty – i to nie tylko te widoczne w miejskim budżecie.

Każdy rok zwłoki to wyższy koszt inwestycji

Jednym z najbardziej wymiernych skutków odkładania budowy jest konieczność aktualizacji dokumentacji projektowej. Jak podkreśla radny Dzielnicy VIII Dębniki Piotr Rusocki, dokumentacja była gotowa, jednak z powodu braku realizacji część opracowań wymaga dziś aktualizacji. – To wydatek, który już teraz musi zostać poniesiony ponownie – wskazuje.

Jest to jednak dopiero początek. Wraz z upływem czasu rosną też ceny materiałów budowlanych i robocizny. Oznacza to, że realizacja wymaga dziś większych nakładów niż kilka lat temu, a za rok lub dwa będzie jeszcze droższa.

Koszty, których nie widać w budżecie

Nie wszystkie straty da się łatwo policzyć. Codziennie kierowcy tracą nerwy i czas, próbując włączyć się do ruchu na skrzyżowaniu o bardzo niekorzystnym i niebezpiecznym układzie. Autobusy komunikacji miejskiej poruszają się wolniej, a ich przejazd przez nieprzebudowany odcinek jest utrudniony.

Choć koszty te nie pojawiają się w miejskich tabelach, są one jak najbardziej realne. Każdego miesiąca są to setki godzin, jakie mieszkańcy tracą, stojąc w korku i próbując bezpiecznie wyjechać na Kobierzyńską.

Najwyższa cena – bezpieczeństwo

Najtrudniejsze do oszacowania są jednak koszty związane z bezpieczeństwem. – Mówimy o potencjalnych kolizjach i wypadkach. Tego nie jesteśmy w stanie policzyć, ale wiemy, że takie ryzyko zdecydowanie jest tu podwyższone. Pamiętajmy, że na ul. Lubostroń był już wypadek w którym zginęło dziecko – podkreśla Piotr Rusocki.

Jak zaznacza radny, infrastruktura drogowa powinna gwarantować minimalny poziom bezpieczeństwa. Tymczasem w obecnym układzie skrzyżowania kierowcy zmuszeni są do wykonywania nieintuicyjnych manewrów, a piesi poruszają się w miejscu pozbawionym podstawowej infrastruktury w postaci chodników czy oświetlenia gwarantującego minimalną widoczność.

Projekt jest. Teraz potrzebna decyzja

W ostatnich tygodniach temat ponownie trafił na biurka miejskich decydentów. Przedstawiciele dzielnicy, Piotr Rusocki i Iwona Chamielec, spotkali się z wiceprezydentem Krakowa Stanisławem Kracikiem, by omówić możliwość realizacji inwestycji.

– Widzimy duże zrozumienie dla tego problemu i deklarację aktywnego poszukiwania środków. Dlatego liczymy, że w najbliższym czasie inwestycja zostanie wreszcie zrealizowana – mówi radny. W budżecie miasta na ten rok zabezpieczono jedynie środki na aktualizację dokumentacji. To oznacza, że mimo gotowego projektu rondo wciąż pozostaje na etapie przygotowań.

To nie koszt. To ograniczenie strat

Dyskusja o budowie ronda na Ruczaju od lat sprowadza się do pytania – czy miasto stać na tę inwestycję. Tymczasem coraz wyraźniej widać, że właściwe pytanie brzmi inaczej. Nie chodzi o to, ile kosztuje rondo. Chodzi o to, ile kosztuje jego brak.

Każdy kolejny rok zwłoki oznacza wyższe koszty inwestycji w przyszłości, stracony czas mieszkańców i utrzymujące się ryzyko niebezpiecznych sytuacji. W tym kontekście budowa ronda przestaje być wydatkiem – staje się racjonalną decyzją ograniczającą straty. Zwłaszcza, że realizacja w tym miejscu ronda wiązałaby się z kosztem rzędu kilku, nie kilkunastu czy kilkudziesięciu milionów złotych. W skali budżetu miasta to naprawdę niewiele. Z perspektywy poprawy wygody i bezpieczeństwa mieszkańców byłaby to zmiana o kluczowym znaczeniu.

Robert Siemiński

Reklama