Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 18 kwietnia 2026
Czytanie ~7 min
Miasto · 18 kwietnia 2026 · 7 min czytania

Rocznie przewija się ich przez miasto kilka tysięcy. Jak wygląda twarz krakowskiej bezdomności?

Autor: Patryk Trzaska Aktualizacja: 18.04.2026 Lokalizacja: Kraków

Każdy z nich ma imię, twarz i historię, która zaczęła się kiedyś zupełnie normalnie – od domu, pracy i planów na przyszłość. Statystyki dotyczące kryzysu bezdomności w Krakowie pokazują, że problem cały czas jest bardzo aktualny. Jak wygląda pomoc takim ludziom i czego oni realnie potrzebują? – To jest proces, który dzieje się przede wszystkim w relacji, nabieraniu mocy i sprawczości.  Z czasem przy wsparciu pomału można wejść na drogę powrotu do domu – komentują osoby pomagające ludziom wrócić na właściwą drogę.

Ten widok w Krakowie niestety zna prawie każdy. Kiedy Rynek Główny tonie w świetle latarni, a kilka ulic dalej, w bramie, altanie działkowej, ławce na Plantach albo na dworcu, ktoś próbuje zasnąć pod cienkim kocem. Rocznie przez miasto przewija się ich kilka tysięcy. To nie są anonimowe liczby, to często ojcowie, matki, młodzi ludzie po rozpadzie rodziny, seniorzy po utracie mieszkania, osoby, które kiedyś miały pracę, dom, przyszłość.

Kraków jako stolica Małopolski przyciąga tysiące turystów. Jednocześnie miasto od lat zmaga się z jednym z największych w Polsce skupisk osób w kryzysie bezdomności. Temat co roku wraca w okresie zimowym. To właśnie wtedy pojawiają się liczne komunikaty, posty w mediach społecznościowych czy apele władz o niebycie obojętnym w sytuacji zauważenia osoby bezdomnej na ulicy. W takich sytuacjach często każda minuta może okazać się kluczowa, a brak szybkiej interwencji prowadzić do tragedii.

Taka sytuacja miała miejsce w grudniu 2022 roku, kiedy patrol straży miejskiej kontrolował pustostan przy ul. Wielickiej w związku z mrozami. Obok budynku strażnicy zauważyli trzy śpiące osoby bezdomne. Dwóch mężczyzn udało się dobudzić, ale trzeci nie reagował. Pomimo szybkiej interwencji oraz wezwaniu ratowników medycznych, życia mężczyzny nie udało się uratować.

Z kolei w marcu bieżącego roku patrol krakowskiej straży miejskiej w rejonie Bulwarów Wiślanych napotkał dwóch mężczyzn w kryzysie bezdomności. Jeden z nich już nie wykazywał funkcji życiowych. Natychmiast podjęto reanimację, wezwano karetkę, policję i prokuratora. Lekarz stwierdził jednak zgon na miejscu.

Statystyki są brutalne

Z przesłanych do naszej redakcji danych wynika, że pomimo corocznych działań miasta (takich jak np. „Akcja Zima” czy Indywidualne Programy Wychodzenia z Bezdomności) liczba osób borykających się z kryzysem bezdomności pozostaje na porównywalnym poziomie.

W okresie od listopada 2025 r. do lutego 2026 r. wsparciem objęto łącznie 1131 osób w kryzysie bezdomności. Były to świadczenia z pomocy społecznej realizowane wyłącznie przez MOPS Kraków, (dane te mogą ulec zwiększeniu – trwają jeszcze postępowania dotyczące przyznania takich świadczeń). W porównaniu z poprzednimi sezonami zimowymi liczba osób korzystających z pomocy MOPS w Krakowie utrzymuje się na względnie stałym poziomie. W okresie 2023/2024 odnotowano 1201 osób, a w okresie 2024/2025 – 1184 osób.

Najczęściej udzielanymi formami pomocy były tymczasowe schronienie, posiłki, pomoc finansowa oraz praca socjalna. Łączne koszty pomocy udzielonej osobom w kryzysie bezdomności we wspomnianym okresie wyniosły 2 372 750,58 zł. W analogicznym okresie 2024/2025 ta kwota wynosiła: 2 281 357,41 zł, a w 2023/2024: 2 247 906,24 zł.

Jak wygląda pomoc osobom w kryzysie bezdomności?

Każdy przypadek bezdomności w Krakowie jest inny. Dobrze wiedzą to pracownicy Dzieła Pomocy św. Ojca Pio w Krakowie, którzy codziennie udzielają pomocy takim osobom. W ramach działalności prowadzone są dwa centra pomocy w Krakowie, przy ulicy Loretańskiej 11 i ulicy Smoleńsk 4. Pomoc doraźna prowadzona jest w formie łaźni, pralni, garderoby oraz punktu wydawania żywności, który działa od poniedziałku do niedzieli (z wyjątkiem czwartku). Codziennie korzysta z niego nawet do 200 osób. Wsparcie doraźne uzupełnione jest pomocą specjalistyczną. W Dziele pracują pracownicy socjalni, doradcy zawodowi, asystenci i trenerzy pracy, psychoterapeuci oraz lekarz psychiatra.

– Na Smoleńsk 4 najwięcej osób przychodzi przede wszystkim po podstawowe wsparcie: skorzystanie z możliwości umycia się i wyprania odzieży, otrzymanie czystego ubrania z garderoby oraz posiłku. Wolny czas osoby doświadczające bezdomności spędzają wspólnie z braćmi kapucynami, pracownikami i wolontariuszami na świetlicy. Odbywają się także spotkania ze specjalistami. Pracownicy socjalni pomagają uporządkować sytuację życiową – szukają schronienia, wypełniają wnioski o zasiłki, pomagają w kontaktach z instytucjami. Jeśli są kwestie prawne, to włączają się we wsparcie nasi prawnicy. Osobom, które są z nami w dłuższej relacji, proponujemy udział w programach mieszkaniowych. Posiadamy mieszkania na terenie Krakowa, w których osoby mogą mieszkać tak długo, jak potrzebują. Ten czas jest pomocny, żeby uporządkować sprawy zdrowotne, prawne, socjalne i zawodowe, a w przyszłości np. otrzymać lokal socjalny. Dzieło współpracuje także z poradnią Psychiatryczno-psychologiczną, która oferuje terapię, konsultacje psychiatryczne.  W ramach wsparcia osób bezdomnych i chorujących finansujemy wykup leków. Współpracujemy też z terapeutą uzależnień, motywując do podjęcia leczenia. W dziale aktywizacji zawodowej doradcy zawodowi pomagają w szukaniu pracy. Prowadzimy Centrum Integracji Społecznej, gdzie osoby przygotowują się do powrotu na rynek pracy – mówi dla KRK News Jolanta Kaczmarczyk – Zastępca Dyrektora Zarządu Dzieła Pomocy św. Ojca Pio w Krakowie.

Stojąc przed siedzibą dzieła w trakcie wydawania posiłków, można poczuć ciepło oraz poczucie wspólnoty panujące wśród ludzi, którzy chętnie wzajemnie dzielą się jedzeniem. Jak słyszymy jedni pojawiają się tam nieregularnie, inni są już stałymi gośćmi Dzieła. – W ciągu roku z różnych form wsparcia w Dziele korzysta ponad 1600 osób. Minimum 1000 osób to osoby korzystające z pomocy regularnie i kompleksowo. Część z nich korzysta jednocześnie z kilku form wsparcia, od doraźnej po specjalistyczną i mieszkaniową. Większość buduje z nami dłuższą relację. Zdarza się, że ktoś pojawia się jednorazowo, potem wyjeżdża, a po jakimś czasie wraca i znowu korzysta ze wsparcia – zaznacza Jolanta Kaczmarczyk.

Zastępca Dyrektora Zarządu potwierdza trend wynikający ze statystyk miejskich. Liczba osób zmagających się z kryzysem bezdomności utrzymuje się od lat na porównywalnym poziomie. – Według ogólnopolskiego liczenia osób bezdomnych, które co kilka lat przeprowadza Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej we współpracy z organizacjami pozarządowymi, w Małopolsce w ostatnim badaniu odnotowano nieznaczny wzrost. Jeśli chodzi o Dzieło, od 2013 roku, kiedy uruchomiliśmy centrum przy Smoleńsk 4, liczba osób korzystających z pomocy utrzymuje się na porównywalnym poziomie. Zima to zdecydowanie najtrudniejszy okres dla osób w kryzysie bezdomności. W tym czasie znacznie więcej osób korzysta ze świetlicy. Dziennie jest to nawet 80–100 osób. W punkcie wydawania posiłków bywa nawet 200 osób. W okresie zimowym jest też więcej osób przyjezdnych, bo Kraków oferuje stosunkowo dużo pomocy. Zimą jest też zdecydowanie większy popyt na ciepłą odzież, buty, śpiwory, czapki, szaliki i swetry. Jest to okres, w którym ciężko o znalezienie pracy. Latem więcej osób wyjeżdża z Krakowa, szukając sezonowej pracy poza miastem – słyszymy.

Brakuje ludzkiego podejścia

W Krakowie, jak w całym kraju, największą barierą w wychodzeniu z bezdomności nie jest tylko brak mieszkań czy pieniędzy. Często największą barierą jest brak ludzkiego podejścia. Na ulicy, w mediach społecznościowych, a czasem nawet w zwykłych rozmowach słychać to samo zdanie: „Sam sobie winien”. Większość społeczeństwa wciąż wierzy w prosty schemat: bezdomny = pijak albo narkoman, który zmarnował swoje życie i teraz zbiera tego żniwo. „Niech przestanie pić, to będzie miał gdzie spać”, „Gdyby chciał, toby pracował”, „Po co im pomagać, i tak wszystko przepiją” – to teksty, które często można usłyszeć w przestrzeni publicznej. To wygodne przekonanie pozwala odwrócić wzrok, tymczasem rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana.

– To najpopularniejszy stereotyp, ale nie jest on do końca prawdziwy. Oczywiście uzależnienia występują, ale nie są one główną przyczyną bezdomności. Badania ministerialne i historie, które słyszymy od osób korzystających ze wsparcia Dzieła, pokazują że najczęstszymi przyczynami bezdomności są: rozpad rodziny, konflikty rodzinne, brak relacji, zaburzenia psychiczne, zaburzenia osobowości czy trudności w odnalezieniu się w społeczeństwie. Przyczyną bezdomności często nie jest jedno wydarzenie i jeden problem, z reguły jest to proces trwający miesiącami lub latami. Uzależnienie może pojawić się też już „na ulicy” jako sposób radzenia sobie z traumą i trudem życia. Nikt z nas nie wie, jak zachowałby się w momencie, kiedy straciłby dach na głową i musiał w strachu przeżywać noc, nie czując się bezpiecznie – twierdzi Jolanta Kaczmarczyk.

Warto zauważyć, że Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, który często wskazywany jest jako ten, który powinien zajmować się sprawami związanymi z leczeniem uzależnień, w praktyce nie ma do tego uprawnień. „Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej nie realizuje zadań z zakresu leczenia ani terapii uzależnień. Takie działania prowadzą wyspecjalizowane placówki służby zdrowia oraz organizacje pozarządowe, w tym poradnie terapii uzależnień (finansowane przez NFZ), oddziały detoksykacyjne i dzienne oddziały terapii uzależnień (działające w szpitalach) oraz podmioty takie jak MONAR.
Pomoc MOPS koncentruje się na wspieraniu osób i rodzin dotkniętych problemem uzależnienia – w procesie ich integracji i aktywizacji społecznej oraz zawodowej. Wsparcie obejmuje takie kwestie, jak udzielanie informacji, pracę socjalną, pomoc w rozwiązywaniu problemów, pomoc w znalezieniu i kierowaniu do odpowiednich placówek terapeutycznych, a także wsparcie w trakcie leczenia i po jego zakończeniu, w tym także działania ukierunkowane na reintegrację społeczną i zawodową”. – czytamy w przesłanym komunikacie prasowym.

Bezdomnym może stać się każdy

Nasza rozmówczyni z Dzieła Pomocy św. Ojca Pio w Krakowie zwraca uwagę na fakt, że bezdomność to zjawisko, które nie pojawia się z dnia na dzień, a doświadczyć może go każdy. – Najważniejsze jest to, żeby taka osoba spotkała kogoś, kto będzie jej towarzyszył bez osądzania, z szacunkiem dla jej wolności i w jej tempie. Najtrudniejsze jest ponowne zaufanie drugiemu człowiekowi i pokazanie swojej słabości. Nikt nie chce być postrzegany jako słaby.  Nasze społeczeństwo ceni siłę, sukces, samodzielność. Tymczasem tu chodzi o budowanie relacji opartej na równości – „ja też mogłam się znaleźć w Twojej sytuacji”. Odbudowywanie poczucia wartości i sprawczości jest kluczowe. Nie da się „w jeden dzień” umyć, ubrać, nakarmić i dać pracę. To jest proces, który dzieje się przede wszystkim w relacji, nabieraniu mocy i sprawczości.  Z czasem przy wsparciu pomału można wejść na drogę powrotu do domu – mówi.

Za statystykami, raportami i milionami złotych wydanymi na pomoc kryją się konkretne osoby, które po prostu chciałyby znowu poczuć się jak ludzie. Nasi rozmówcy wskazują, że Kraków ma szansę pokazać, że prawdziwa pomoc, to nie tylko noclegownie i akcje zimowe. To umiejętność zobaczenia w człowieku śpiącym w bramie nie „problemu”, ale kogoś, kto mógłby być naszym sąsiadem, kolegą z pracy.

Patryk Trzaska

Reklama