Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 17 maja 2026
Czytanie ~3 min
Tematy Ali kebab Kraków, Egipt, historia z Krakowa
Miasto · 17 maja 2026 · 3 min czytania

Ali przyjechał do Polski z miłości. Dziś prowadzi kebab na Osiedlu na Skarpie.

Autor: Małgorzata Armada Aktualizacja: 17.05.2026 Lokalizacja: Kraków

Przyjechał do Polski z miłości. Dziewięć lat później prowadzi niewielki lokal na jednym z krakowskich osiedli i mówi, że właśnie tutaj znalazł swój dom. Historia właściciela kebaba z osiedla Na Skarpie to opowieść nie tylko o gastronomii, ale też o odwadze, pracy i życiu budowanym od zera tysiące kilometrów od Egiptu.

Wszystko zaczęło się od miłości

Najpierw była miłość, a potem przeprowadzka do Polski i życie budowane od zera z dala od rodzinnego domu. Dziś od rana do wieczora stoi za ladą niewielkiej budki na osiedlu Na Skarpie w Krakowie i mówi wprost: — Mam tutaj wszystko, niczego więcej nie potrzebuję.

Nad Wiłę przyjechał dziewięć lat temu. Wcześniej mieszkał w Egipcie, gdzie od lat pracował w gastronomii. To właśnie tam poznał swoją przyszłą żonę — Polkę i przed trzydziestką postanowił całkowicie zmienić swoje życie. Zostawił ojczyznę, rodzinę i dobrze znaną codzienność. Najpierw zamieszkał w Chrzanowie, skąd pochodzi jego ukochana, później razem przenieśli się do Krakowa. Choć początki nie były łatwe, jedno wiedział na pewno — chce robić to, co kocha:

— Ja lubię gotować, ja lubię jedzenie i każdy znajomy mówi, że mam smak — opowiada.

W gastronomii pracuje od niemal 18 lat. Jeszcze w Egipcie zdobywał doświadczenie w kuchni, a po przeprowadzce do Polski również związał się z branżą. Trzy lata temu postanowił otworzyć własny, dziś oblegany lokal.

Mała budka, stali klienci

Początkowo myślał o osiedlu Avia, ale ostatecznie trafił na niewielki punkt przy osiedlu Na Skarpie 8A. Jak mówi, od razu poczuł, że to właśnie jego miejsce. Lokal jest mały — to osiedlowa budka, nie restauracja. Choć punkt znajduje się trochę na uboczu, klientów nie brakuje. Przychodzą młodzi, starsi, rodziny z dziećmi, studenci i mieszkańcy okolicy.

— Zawsze mamy klientów. Wracają do nas stali goście i to jest dla mnie najważniejsze — mówi.

Menu nie jest przesadnie rozbudowane. Obok klasycznych kebabów można zamówić falafel czy hummus, dlatego coś dla siebie znajdują również osoby, które nie jedzą mięsa. Wszystko robione jest na miejscu. I właśnie to właściciel podkreśla najmocniej, bo nie korzysta z gotowych produktów. Sam przygotowuje sosy, sałatki, falafele i hummus, bazując na własnych przepisach.

— Chcę robić to, co lubię, a lubię robić jedzenie. Zawsze się cieszę z pozytywnych opinii, bo to jest moja pasja — tłumaczy. 

Praca od rana do wieczora

Za sukcesem niewielkiego lokalu stoi jednak ogrom pracy. Dzień zaczyna około godziny dziewiątej rano, choć lokal otwiera dopiero o 11. Kończy często dopiero około 22. Wolne ma jedynie w poniedziałki. — Teraz pomaga mi jedna osoba, ale większość rzeczy robię sam — przyznaje. 

„Teraz jest tutaj mój dom”

Mimo wieloletniego pobytu w Polsce wciąż tęskni za Egiptem i do ojczyzny stara się wracać raz w roku. 

— Najbardziej tęsknię za rodziną. Mama jeszcze nigdy nie była w Polsce — mówi.

Nie ukrywa też, że przez obowiązki zawodowe trudno mu znaleźć czas na życie towarzyskie.

— Przyjaciół tutaj praktycznie nie mam, bo cały czas jestem w pracy.

Mimo to podkreśla, że w Polsce od początku czuł się dobrze.

— Nigdy nie miałem sytuacji negatywnej. Wszyscy ludzie byli mili i kulturalni. Czuję, że jestem w moim miejscu i w mojej rodzinie — opowiada.

Egipska i szerzej bliskowschodnia społeczność w Krakowie nie jest duża, ale on sam nie myśli dziś o powrocie. I właśnie wtedy padają słowa, które najlepiej podsumowują jego historię. 

— Gdybyś spytała mnie siedem czy osiem lat temu, odpowiedziałbym, że wrócę. Ale teraz jest tutaj mój dom. Mam tu rodzinę i pracę. Ja mam tutaj wszystko. Niczego więcej nie potrzebuję.

Po pracy najchętniej wsiada na rower albo ogląda piłkę nożną. Choć życia poza lokalem ma dziś niewiele, nie narzeka, bo małe miejsce na osiedlu Na Skarpie okazało się dla niego czymś znacznie większym niż tylko biznesem. Stało się domem.

Małgorzata Armada 

Reklama