Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 18 czerwca 2026
Czytanie ~4 min
Miasto · 18 czerwca 2026 · 4 min czytania

Łukasz Gibała bezkonkurencyjny w wyścigu o fotel Prezydenta Krakowa. Tylko Hoffman może mu realnie zagrozić

Autor: Grzegorz Górski Aktualizacja: 18.06.2026 Lokalizacja: Kraków

Dotarliśmy do nieoficjalnych danych jednej z partii politycznych dotyczących możliwego układu sił przed wyborami prezydenta Krakowa. Nie jest to publicznie opublikowany sondaż z pełną metodologią, dlatego nie podajemy szczegółowych wartości liczbowych. Z zestawienia wynika jednak wyraźna hierarchia kandydatów oraz możliwe scenariusze drugiej tury.

Najważniejszy wniosek jest taki: na obecnym etapie Łukasz Gibała znajduje się na pierwszym miejscu i pozostaje głównym faworytem wyścigu. To wokół jego potencjalnego startu układa się dziś cała polityczna gra w Krakowie. Z danych wynika również, że walka pozostałych kandydatów może dotyczyć przede wszystkim tego, kto wejdzie z nim do drugiej tury.

Gibała liderem, Piątkowska druga

Według nieoficjalnych danych pierwsze miejsce zajmuje Łukasz Gibała. Drugie miejsce przypada Monice Piątkowskiej, kandydatce  KO i PSL. Trzeci jest Jan Hoffman, związany ze środowiskiem referendalnym. Kolejne miejsca zajmują Daria Gosek-Popiołek z Lewicy, Michał Drewnicki z PiS, Bartosz Bochenek z Konfederacji oraz Aleksandra Owca z Partii Razem.

Taki układ pokazuje, że Gibała ma obecnie największą przewagę strategiczną. Nie tylko prowadzi w zestawieniu pierwszej tury, ale także pojawia się jako zwycięzca w najbardziej prawdopodobnych wariantach drugiej tury. Dla jego konkurentów to poważny problem, bo sama obecność w finale wyborów może nie wystarczyć do przejęcia inicjatywy.

Najbardziej prawdopodobny finał: Gibała kontra Piątkowska

Z analizy scenariuszy wynika, że najbardziej prawdopodobny wariant drugiej tury to pojedynek Łukasza Gibały z Moniką Piątkowską. W takim układzie, według nieoficjalnego modelu, faworytem pozostaje Gibała.

To istotny sygnał dla obozu rządzącego. Piątkowska jest dziś najwyżej notowaną kandydatką spośród przedstawicieli głównych sił partyjnych, ale problemem może być jej zdolność do poszerzania poparcia poza własne zaplecze. W drugiej turze nie wystarczy bowiem mobilizacja elektoratu KO i PSL. Potrzebne byłoby przekonanie wyborców niezależnych, części wyborców Lewicy, centrum, a być może także tych mieszkańców, którzy chcą zmiany w sposobie zarządzania miastem.

W tym sensie Piątkowska ma pozycję głównej pretendentki do drugiego miejsca, ale niekoniecznie kandydatki, która na dziś najskuteczniej mogłaby zagrozić Gibale w bezpośrednim starciu.

Hoffman może być dla Gibały najtrudniejszym rywalem

Najciekawszy politycznie fragment nieoficjalnych danych dotyczy Jana Hoffmana. Choć w zestawieniu pierwszej tury zajmuje trzecie miejsce, to właśnie on może być kandydatem, który w drugiej turze najmocniej skomplikowałby sytuację Łukaszowi Gibale.

W scenariuszu Gibała–Hoffman lider nadal pozostaje faworytem, ale przewaga Gibały jest mniej oczywista niż w pojedynku z kandydatką KO i PSL. To oznacza, że Hoffman może być dla niego trudniejszym przeciwnikiem niż wynikałoby z samego miejsca w pierwszej turze.

Dlaczego? Hoffman może próbować skupić wokół siebie bardzo różne grupy wyborców: środowiska referendalne, mieszkańców rozczarowanych obecnymi władzami miasta, część wyborców prawicy, elektorat protestu oraz osoby, które nie chcą głosować ani na kandydata partyjnego, ani na Gibałę. Jego siłą nie musi być klasyczne zaplecze partyjne, ale potencjał mobilizacji głosu sprzeciwu.

To właśnie dlatego z danych wynika, że tylko Jan Hoffman może być kandydatem, który w drugiej turze realnie postawiłby Gibale najtrudniejsze warunki. Nie dlatego, że dziś jest liderem — bo nim nie jest — lecz dlatego, że jego elektorat w finale mógłby mieć bardziej antysystemowy, mobilizacyjny i plebiscytowy charakter.

Scenariusz bez Gibały byłby politycznym trzęsieniem ziemi

W nieoficjalnych analizach pojawia się również wariant mniej prawdopodobny, ale politycznie bardzo ciekawy: druga tura bez Łukasza Gibały, czyli starcie Jana Hoffmana z Moniką Piątkowską. W takim scenariuszu model wskazuje, że Hoffman mógłby wygrać.

To pokazuje, że jego kandydatura ma większy potencjał niż sama pozycja w pierwszej turze. Hoffman może nie być dziś głównym faworytem, ale może stać się kandydatem zdolnym do przełamania partyjnego scenariusza. Dla KO i PSL to ostrzeżenie: kandydat środowiska referendalnego może być groźny nie tylko jako uczestnik kampanii, ale również jako realny pretendent w sytuacji załamania się przewidywanego układu.

Lewica widoczna, ale bez przełomu

Daria Gosek-Popiołek zajmuje kolejne miejsce za Hoffmanem. Jej wynik pokazuje, że Lewica ma w Krakowie rozpoznawalną kandydatkę i własne zaplecze wyborcze, ale na obecnym etapie nie widać, by była blisko wejścia do głównej rozgrywki o drugą turę.

Jej rola może być jednak ważna programowo. Lewica może narzucać tematy kampanii: mieszkalnictwo, transport publiczny, usługi miejskie, prawa lokatorów, zieleń czy politykę społeczną. Wyborcy Gosek-Popiołek mogą też mieć znaczenie w drugiej turze, szczególnie jeśli finał będzie wymagał budowania szerokich koalicji ponad pierwszoturowymi podziałami.

PiS poza głównym pojedynkiem

Michał Drewnicki, kandydat PiS, znajduje się dopiero na dalszym miejscu. To pokazuje, że w tej układance Prawo i Sprawiedliwość nie jest dziś siłą wyznaczającą dynamikę kampanii prezydenckiej w Krakowie.

Dla PiS problemem może być to, że część wyborców krytycznych wobec obecnego układu w mieście nie musi automatycznie wybierać kandydata tej partii. Może szukać alternatywy u Gibały, Hoffmana lub kandydatów spoza głównego sporu partyjnego. Kraków po raz kolejny pokazuje więc swoją specyfikę: szyldy partyjne mają znaczenie, ale nie zawsze przesądzają o sile kandydata.

Wybory mogą stać się plebiscytem wokół Gibały

Z nieoficjalnych danych wynika, że jeśli Łukasz Gibała wystartuje, kampania może stać się w praktyce plebiscytem wokół jego kandydatury. Pozostali kandydaci będą musieli odpowiedzieć na dwa pytania: jak wejść do drugiej tury i jak przekonać wyborców, że Gibała nie jest nieuchronnym zwycięzcą.

Monika Piątkowska pozostaje najbardziej prawdopodobną rywalką Gibały w finale, ale to Jan Hoffman może być dla niego politycznie trudniejszym przeciwnikiem. Jego potencjał polega na zdolności skupienia głosu protestu i zmobilizowania wyborców, którzy w drugiej turze mogliby głosować nie tyle „za”, ile „przeciw” dominującemu kandydatowi.

Na dziś najważniejszy wniosek jest więc następujący: Gibała jest liderem, Piątkowska najpoważniejszą kandydatką do wejścia do drugiej tury, a Hoffman kandydatem, którego nie można lekceważyć. To właśnie on — mimo trzeciego miejsca w pierwszym zestawieniu — może okazać się najtrudniejszym rywalem Gibały w bezpośrednim pojedynku.

Grzegorz Górski 

Reklama