Ostatni incydent z udziałem dzika na krakowskich Klinach wywołał lawinę komentarzy i ponowną dyskusję nad bezpieczeństwem w mieście. Atak dzika na wózek z dzieckiem zdementowała policja, a głos w sprawie zabrał były wiceprezydent Krakowa, Stanisław Mazur.
Oficjalne ustalenia policji dowodzą, że na Klinach nie doszło do ataku dzika na wózek z dzieckiem. Zwierzę spłoszyło się przez biegającego bez smyczy psa. Dziki, odcięte od bezpiecznej drogi ucieczki, rzuciły się do ucieczki. Jeden z uciekających w amoku niefortunnie zahaczył o wózek spacerowy, w wyniku czego ten się przewrócił.
Głos w sprawie zabrał były wiceprezydent Krakowa, Stanisław Mazur, który w mocnych słowach skomentował obecną sytuację. Jak podkreśla, choć przyroda i zwierzęta zasługują na ochronę, granica zostaje przekroczona w momencie, gdy zagrożone jest ludzkie życie. „Kraków nie jest dzikim miastem, choć powoli staje się miastem dzików. Te zwierzęta mają prawo do życia, a przyroda powinna być przedmiotem troski i władz, i mieszkańców, ale tą troską musi być przede wszystkim bezpieczeństwo mieszkańców, które przy szybko rosnącej populacji dzików doprowadza do sytuacji tak niebezpiecznych, jak ostatnio na Klinach” – pisze w mediach społecznościowych były wiceprezydent.
Urzędowy pat?
Mazur podkreśla, że problem z dzikami w Krakowie nie jest nowy, jednak ostatnie wydarzenia pokazują, że sytuacja wymyka się spod kontroli. Dlaczego miasto nie może po prostu wywieźć agresywnych zwierząt do lasu? Wiceprezydent twierdzi, że odpowiedź kryje się w sztywnych przepisach weterynaryjnych. „Problem leży w tym, że zgodnie z wytycznymi Głównego Lekarza Weterynarii odłów dzików w mieście i ich realokacja na tereny niezurbanizowane są zabronione. Związane jest to z regulacjami Komisji Europejskiej w sprawie zwalczania afrykańskiego pomoru świń (ASF)” – twierdzi Stanisław Mazur.
Lata apeli bez odzewu
Kraków od dłuższego czasu próbuje walczyć z tym prawnym impasem, jednak kolejne kroki magistratu odbijają się od ściany. Stanisław Mazur przypomina chronologię urzędowych starań, które do tej pory nie przyniosły żadnego przełomu. „Rada Miasta Krakowa w 2024 roku do Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii oraz wojewody małopolskiego. Nie przyniosło to efektu. W 2025 roku Kraków skierował w tej sprawie pismo do Głównego Lekarza Weterynarii z prośbą o wyłączenie Krakowa z tego zakazu. Nie przyniosło to także skutku” – przypomina.
Apel do rządu: Miasta same sobie nie poradzą
Z perspektywy czasu widać wyraźnie, że lokalne procedury i prośby wyczerpały już swoją skuteczność. Stanisław Mazur nie kryje, że klucz do rozwiązania problemu leży teraz wyłącznie na szczeblu centralnym. Bez zdecydowanej reakcji rządu i zmiany przepisów dotyczących realokacji, samorządy będą miały związane ręce, a do niebezpiecznych sytuacji będzie dochodzić coraz częściej. „Bez zniesienia przez rząd zakazu realokacji dzików miasta nie poradzą sobie z ich szybko rosnącą populacją” – podsumowuje były wiceprezydent Krakowa.
Warto zaznaczyć, że w wyniku incydentu na Klinach, 13-miesięczna dziewczynka trafiła do szpitala z otarciami naskórka na głowie, jej obrażenia okazały się powierzchowne i nie niosły zagrożenia dla jej życia.
fot. pixabay



