Jeszcze kilka tygodni temu miasto przekazywało, że remont drewnianej kładki nad Rudawą jest nieuzasadniony ekonomicznie, a sama przeprawa powinna zostać rozebrana. Dziś stanowisko jest zupełnie inne. Zgodnie z decyzją pełniącego funkcję prezydenta Krakowa Stanisława Kracika ZDMK przygotowuje remont konstrukcji, a kładka może zostać ponownie otwarta już jesienią.
Chodzi o niewielką, drewnianą kładkę nad Rudawą w rejonie ul. Becka na krakowskim Zwierzyńcu. Przeprawa przez lata stanowiła ważne połączenie dla mieszkańców oraz pieszych i rowerzystów poruszających się trasą wzdłuż Rudawy.
Kładka została zamknięta pod koniec września ubiegłego roku po tym, jak kontrole wykazały postępującą korozję biologiczną elementów konstrukcyjnych oraz około siedmioprocentowe przechylenie obiektu. Ze względów bezpieczeństwa dalsze korzystanie z przeprawy zostało uniemożliwione.
Najpierw planowano rozbiórkę i nową przeprawę
Początkowo miasto zapowiadało budowę nowej, większej kładki. Jej koszt szacowano na około 1,5 mln zł, a przygotowanie projektu i realizacja miały potrwać około dwóch lat.
Późniejsze stanowisko było jeszcze bardziej jednoznaczne. Zarząd Dróg Miasta Krakowa oceniał, że remont istniejącej konstrukcji nie ma ekonomicznego uzasadnienia. Wskazywano również, że obiekt jest zbyt wąski i niedostosowany do obecnego ruchu pieszo-rowerowego.
W konsekwencji stara kładka miała zostać rozebrana.
Miasto nie planowało także budowy przeprawy tymczasowej. Argumentowano, że jej powstanie wymagałoby podobnych uzgodnień i procedur administracyjnych jak realizacja nowego obiektu.
Perspektywa budowy nowej kładki również była odległa. Dopiero podczas przygotowywania kolejnego budżetu miasta miała być rozważana możliwość zabezpieczenia pieniędzy na inwestycję. W praktyce oznaczało to, że mieszkańcy mogli pozostawać bez tej przeprawy jeszcze przez kilka lat.
Teraz jednak remont jest możliwy
Na początku sierpnia nastąpił zwrot.
Miasto poinformowało, że zamiast rozbiórki podjęta zostanie próba wyremontowania istniejącej konstrukcji. Zarząd Dróg Miasta Krakowa przeprowadził już wstępne uzgodnienia z Państwowym Gospodarstwem Wodnym Wody Polskie dotyczące możliwości naprawy zużytych elementów kładki.
Co istotne, sam ZDMK podkreśla, że działania zostały rozpoczęte zgodnie z decyzją Stanisława Kracika.
Obecnie uzgadniana jest technologia wykonania prac. Jeżeli wszystko przebiegnie zgodnie z harmonogramem, piesi i rowerzyści mogą ponownie skorzystać z przeprawy jeszcze tej jesieni.
Co zmieniło się w ciągu kilku tygodni?
Sama decyzja o przywróceniu kładki jest dobrą wiadomością dla mieszkańców. Trudno jednak nie zauważyć zasadniczej zmiany stanowiska miasta.
Jeszcze niedawno remont miał być ekonomicznie nieuzasadniony, a konstrukcja przeznaczona do rozbiórki. Dziś ten sam obiekt ma zostać naprawiony i ponownie dopuszczony do użytkowania.
Najnowszy komunikat nie wyjaśnia, czy w międzyczasie wykonano nową ekspertyzę techniczną, zmieniła się kalkulacja kosztów, znaleziono inną technologię naprawy czy też po prostu podjęto inną decyzję dotyczącą przyszłości przeprawy.
Nie podano również przewidywanego kosztu remontu.
Miasto podkreśla natomiast, że okres zamknięcia pokazał, jak ważna jest kładka dla mieszkańców, oraz przypomina o licznych apelach o możliwie szybkie przywrócenie połączenia. Trudno jednak uznać to za zupełnie nową okoliczność. Znaczenie przeprawy i utrudnienia wynikające z jej zamknięcia były widoczne od początku.
Najpierw się nie opłacało, teraz jednak będzie remont
Historia kładki pokazuje, że nawet bardzo jednoznaczne stanowisko miejskich jednostek może zostać zmienione po decyzji władz miasta.
Nie oznacza to automatycznie, że wcześniejsze oceny były błędne. Rodzi jednak naturalne pytania o podstawy tak dużej zmiany.
Czy remont stał się ekonomicznie uzasadniony? Czy ograniczono jego zakres? Czy pojawiła się nowa technologia? A może zdecydowano, że szybkie przywrócenie lokalnego połączenia jest na tyle ważne, że wcześniejsze argumenty ekonomiczne przestały mieć decydujące znaczenie?
Na te pytania miasto na razie nie odpowiada.
Nie wiadomo również, czy remont będzie rozwiązaniem docelowym, czy tylko sposobem na przywrócenie przeprawy do czasu budowy nowej, szerszej kładki.
Jedno jest pewne. Jeszcze kilka tygodni temu mieszkańcy słyszeli, że istniejącej konstrukcji remontować się nie opłaca i powinna zostać rozebrana. Dziś słyszą, że remont jednak zostanie przeprowadzony, a kładka może wrócić do użytkowania już jesienią.
Dla mieszkańców to dobra wiadomość. Dla miasta pozostaje pytanie, co dokładnie zmieniło się w ciągu kilku tygodni, że rozwiązanie wcześniej uznawane za ekonomicznie nieuzasadnione stało się możliwe do realizacji.
Grzegorz Górski



