Strefa Czystego Transportu przyniosła Krakowowi 17 milionów złotych. To może być dopiero początek wpływów
Po pierwszych sześciu miesiącach funkcjonowania Strefy Czystego Transportu w Krakowie do miejskiej kasy wpłynęło już 17 mln zł. Informację podało Radio Kraków, powołując się na dane Zarządu Dróg Miasta Krakowa. Jak wynika z tych danych, opłaty za wjazd starszych samochodów stały się dla miasta znaczącym źródłem dochodu, choć magistrat podkreśla, że środki mają służyć przede wszystkim funkcjonowaniu systemu oraz działaniom na rzecz poprawy jakości powietrza.
17 milionów złotych w pół roku
Strefa Czystego Transportu w Krakowie działa od 1 stycznia 2026 roku. Ograniczeniami objęto około 60 proc. powierzchni miasta. Bez dodatkowych opłat do strefy mogą wjeżdżać samochody spełniające określone normy emisji spalin oraz pojazdy objęte wyjątkami przewidzianymi w uchwale.
Kierowcy starszych aut muszą natomiast płacić za wjazd. Obecnie opłata wynosi 2,50 zł za godzinę, 5 zł za dzień albo 100 zł za miesiąc. Jak podało Radio Kraków, właśnie z tych opłat przez pierwsze pół roku obowiązywania SCT do budżetu miasta trafiło łącznie 17 mln zł.
To kwota, która pokazuje skalę działania systemu. Strefa Czystego Transportu nie jest już wyłącznie narzędziem polityki środowiskowej, ale także elementem miejskich finansów. W praktyce oznacza to, że każda decyzja dotycząca dalszego funkcjonowania SCT będzie miała nie tylko wymiar ekologiczny i komunikacyjny, lecz również budżetowy.
Na co miasto chce przeznaczyć pieniądze?
Zgodnie z informacjami podawanymi przez Radio wpływy z opłat w pierwszej kolejności mają pokrywać bieżące koszty funkcjonowania strefy. Chodzi m.in. o utrzymanie infrastruktury, obsługę systemu oraz pracę osób odpowiedzialnych za działanie SCT.
Dopiero ewentualna nadwyżka ma zostać przeznaczona na działania związane z poprawą jakości powietrza oraz rozwój ekologicznego transportu w Krakowie. To istotne, ponieważ od początku jednym z głównych argumentów za wprowadzeniem strefy była walka ze smogiem i ograniczenie emisji spalin w mieście.
W praktyce mieszkańcy będą jednak oczekiwać konkretnych efektów: czystszego powietrza, lepszej komunikacji publicznej, rozwoju niskoemisyjnego transportu oraz przejrzystego rozliczenia środków pobieranych od kierowców.
Pieniądze także dla gmin sąsiednich, ale nie wprost
Część środków ma zostać skierowana również do gmin sąsiadujących z Krakowem. Nie będzie to jednak bezpośrednie przekazanie pieniędzy pochodzących z opłat za wjazd do strefy.
Jak wyjaśniał na antenie Radia Kraków Krzysztof Wojdowski z Zarządu Dróg Miasta Krakowa, w przypadku gmin ościennych mowa ma być o formie ekwiwalentu. Ostateczny podział środków ma zależeć od decyzji skarbnika miasta. Z przyczyn formalnych Kraków nie może po prostu przekazać tych samych pieniędzy sąsiednim samorządom na walkę ze smogiem i poprawę jakości powietrza.
Ten wątek jest szczególnie ważny dla mieszkańców aglomeracji krakowskiej. To właśnie osoby dojeżdżające do Krakowa z okolicznych gmin często podnoszą, że SCT oznacza dla nich dodatkowe koszty związane z codziennym dojazdem do pracy, szkół, urzędów czy placówek medycznych.
Straż Miejska kontroluje kierowców
Przestrzegania zasad Strefy Czystego Transportu pilnuje Straż Miejska. Według danych przytoczonych przez Radio Kraków, w pierwszym półroczu działania strefy funkcjonariusze skontrolowali ponad 10 tys. pojazdów.
Większość interwencji kończyła się pouczeniami. Rzecznik Straży Miejskiej Marek Anioł poinformował, że strażnicy nałożyli 32 mandaty karne i pouczyli 569 kierowców.
Te dane pokazują, że w pierwszym etapie funkcjonowania SCT działania kontrolne miały w dużej mierze charakter informacyjny i porządkowy. Nie zmienia to jednak faktu, że wraz z upływem czasu kierowcy mogą spodziewać się bardziej zdecydowanego egzekwowania przepisów.
SCT nadal budzi emocje
Strefa Czystego Transportu od początku należy do najbardziej kontrowersyjnych rozwiązań komunikacyjnych w Krakowie. Zwolennicy podkreślają, że to narzędzie walki o czystsze powietrze, ograniczenie emisji spalin i poprawę jakości życia mieszkańców.
Przeciwnicy wskazują natomiast, że system uderza przede wszystkim w właścicieli starszych samochodów, osoby mniej zamożne oraz mieszkańców gmin sąsiadujących z Krakowem, którzy codziennie dojeżdżają do miasta.
Dodatkowo przyszłość strefy nie jest całkowicie przesądzona. Jak informowało Radio Kraków, sprawą zajmuje się Naczelny Sąd Administracyjny po skardze kasacyjnej wniesionej przez wojewodę małopolskiego Krzysztofa Klęczara.
Miliony już są. Teraz czas na rozliczenie efektów
Po pół roku działania SCT Kraków ma już konkretny finansowy wynik: 17 mln zł wpływów. To jednak dopiero początek dyskusji. Kluczowe pytanie brzmi, jak miasto rozliczy te pieniądze i czy mieszkańcy zobaczą realne efekty funkcjonowania strefy.
Jeżeli środki rzeczywiście zostaną przeznaczone na poprawę jakości powietrza i ekologiczny transport, SCT może stać się jednym z ważniejszych narzędzi miejskiej polityki środowiskowej. Jeżeli jednak mieszkańcy nie zobaczą przejrzystego rozliczenia i konkretnych inwestycji, strefa pozostanie symbolem dodatkowej opłaty dla kierowców.
Na razie wiadomo jedno: Strefa Czystego Transportu w Krakowie nie tylko ogranicza wjazd starszych samochodów, ale również generuje wielomilionowe wpływy. A to oznacza, że spór o jej przyszłość dopiero nabierze tempa.
Grzegorz Górski



