Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 25 lipca 2026
Czytanie ~4 min
Miasto · 25 lipca 2026 · 4 min czytania

Co dalej z krakowskimi dorożkami? „To prezydent zdecyduje o przyszłości przewozów konnych” – mówi Sabina Janeczko [NASZ WYWIAD]

Autor: Małgorzata Armada Aktualizacja: 25.07.2026 Lokalizacja: Kraków

Na początku lipca Rada Miasta Krakowa odrzuciła projekt uchwały zakładającej zastąpienie dorożek konnych pojazdami elektrycznymi. Czy to oznacza, że temat dobrostanu koni na Rynku Głównym został zamknięty? O przyszłości dorożek, możliwych zmianach w obowiązujących umowach, losie zwierząt i relacjach z dorożkarzami rozmawiamy z Sabiną Janeczko, krakowską rzeczniczką ds. zwierząt.

 

Małgorzata Armada, KrkNews.pl: Jak ocenia pani obecną sytuację koni dorożkarskich w Krakowie? Czy ich dobrostan jest dziś odpowiednio chroniony?

Sabina Janeczko, krakowska rzeczniczka ds. zwierząt: Sytuacja jest trudna i wiele kwestii wymaga zmian. Do tej pory odbyły się trzy spotkania z przedstawicielami Stowarzyszenia Dorożkarzy oraz samymi dorożkarzami. Ich celem było wypracowanie aneksów do umów i wprowadzenie nowych zapisów dotyczących funkcjonowania przewozów konnych. Niestety w odniesieniu do większości naszych postulatów nie udało się wypracować wspólnego stanowiska, w związku z czym rozmowy zostały wstrzymane. Na ten moment dialog nie jest kontynuowany, co zbiegło się z odrzuceniem przez Radę Miasta Krakowa projektu uchwały kierunkowej przygotowanego przez Komisję Ochrony Środowiska. Zakładał on stopniowe wycofywanie koni z Rynku Głównego i zastąpienie ich dorożkami elektrycznymi. Mimo to mam nadzieję, że uda się wrócić do dialogu.

 

Jak jako rzeczniczka ds. zwierząt odebrała Pani decyzję radnych?

Przyznam, że wynik głosowania był dla mnie pewnym zaskoczeniem. Taka jest jednak istota demokratycznego procesu – decyzje zapadają większością głosów i należy je uszanować. Warto jednak podkreślić, że ostateczna decyzja dotycząca przyszłości przewozów konnych należy do prezydenta miasta, który zdecyduje o rozpisaniu kolejnego przetargu. Obowiązujące umowy obowiązują do końca 2027 roku, a przy przygotowywaniu następnych będzie możliwość wprowadzenia nowych zasad funkcjonowania przewozów konnych. Należy również pamiętać, że miasto jest właścicielem terenu, na którym znajdują się postoje dorożek, a kolejny przetarg może wyłonić innych operatorów tej usługi od 2028 roku. Z kolei wypowiedzi, które padły podczas sesji Rady Miasta, między innymi, że „już trzy godziny zajmujemy się końmi”, pokazały, że temat dobrostanu zwierząt niekoniecznie leży w kręgu zainteresowań części środowisk, w tym także części środowisk politycznych.

 

Po objęciu stanowiska zaczęła Pani przyglądać się funkcjonowaniu dorożek. Co zwróciło Pani uwagę?

Przede wszystkim rozmawiałam z lekarzami weterynarii, w tym z lekarzem opiekującym się końmi dorożkarskimi, a także z aktywistami. Wspólnie zidentyfikowaliśmy najważniejsze kwestie, które wymagają zmian. Jednym z najistotniejszych zagadnień są warunki pogodowe. Obecne umowy koncentrują się przede wszystkim na górnym limicie temperatury, nie uwzględniając sytuacji, gdy panują bardzo niskie temperatury. Tymczasem trzeba pamiętać, że wiele koni musi jeszcze dotrzeć do miejsca pracy, ponieważ ich stajnie znajdują się poza centrum Krakowa. Równie ważny jest sposób monitorowania upałów latem. Główny postój, a często także postoje zastępcze, są zamykane po przekroczeniu temperatury 28 stopni Celsjusza. Problem polega jednak na tym, że pomiar prowadzony jest przez termometr umieszczony w cieniu, przy kamiennej ścianie Sukiennic, przez co nie odzwierciedla on rzeczywistych warunków panujących na nasłonecznionej płycie Rynku Głównego. W mojej ocenie warto przeanalizować zmianę lokalizacji punktu pomiarowego, tak aby lepiej oddawał warunki, w jakich przebywają konie.

 

Czy zdarzają się przypadki wycofywania koni dorożkarskich z pracy? Z jakich powodów?

Tak, zdarza się, że wypowiadamy umowy – w ostatnim czasie dwie: z dorożkarzem, który znęcał się nad koniem podczas Międzynarodowych Targów Końskich w Pajęcznie oraz z dorożkarzem, który został zatrzymany w stanie nietrzeźwości. Są też przypadki, kiedy dorożkarze sami wycofują konie, np. ze względu na to, że zwierzęta nie zgrywają się w parze – mają różne temperamenty czy tempo chodu.

 

Czy zastąpienie tradycyjnych dorożek pojazdami elektrycznymi byłoby dobrym rozwiązaniem?

Generalnie idziemy do przodu, a powoływanie się na to, że dorożki są tradycją, jest przekłamywaniem rzeczywistości. Pamiętajmy, że w przeszłości dorożki pełniły przede wszystkim funkcję transportową. W tym momencie są one wyłącznie atrakcją turystyczną. Zresztą Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie zgodziło się na wpisanie krakowskich dorożek na listę światowego dziedzictwa UNESCO, co również o czymś świadczy.

 

Jeśli zrezygnujemy z dorożek, co stanie się z końmi?

To jest najtrudniejszy temat, ponieważ musimy pamiętać, że nie mamy do czynienia z kilkoma końmi, ale z dużą grupą zwierząt – jest ich zarejestrowanych około czterystu. Jeśli dorożkarze nie będą chcieli ich zatrzymać, bo będzie to dla nich w pewnym stopniu nieopłacalne, trzeba będzie znaleźć im nowe domy. Są jednak fundacje, które już zapowiedziały, że przyjmą takie zwierzęta. Warto podkreślić, że wszystkie konie dorożkarskie należą do prywatnych właścicieli. Spośród 24 umów zawartych przez miasto z przedsiębiorcami tylko kilku z nich jest mieszkańcami Krakowa. Pozostali mieszkają poza miastem i nie odprowadzają tutaj podatków.

 

Obecnie dorożkarze nie chcą rozmawiać. Jakie działania miasto może podjąć?

Najistotniejszy jest powrót do rozmów i to już w tym momencie, a nie dopiero wtedy, kiedy będziemy tworzyć nowe przetargi. Trzeba wypracować kompromis i wprowadzić aneksy do istniejących umów, zamiast czekać na podpisanie kolejnych. Równocześnie pracujemy nad rozwiązaniami, które poprawią warunki życia zwierząt nie tylko na terenie miasta, ale także w stajniach, w których konie dorożkarskie są przetrzymywane. Mamy regulacje obowiązujące na terenie całej Unii Europejskiej dotyczące m.in. powierzchni boksów. To konieczne, żeby zwierzęta miały zagwarantowane minimum wynikające z przepisów, ale nie zawsze oznacza to pełną ochronę dobrostanu. Wiele kwestii nadal nie jest określonych, takich jak chociażby kucie koni czy temperatura podczas pracy. Miasto może wprowadzić takie wytyczne w swoich umowach, ale obecnie nie ma ogólnokrajowych przepisów regulujących te zagadnienia.

Reklama