Kraków od lat zmaga się z kryzysem mieszkaniowym i drastycznie rosnącymi cenami lokali, a rozwój niekontrolowanego najmu krótkoterminowego tylko pogłębia ten problem. Działacze społeczni oraz politycy ponad podziałami domagają się pilnych zmian w prawie. Mieszkańcy chcą prawa weta wobec „hoteli w bloku”, a miasto narzędzi do walki z bezkarnością gigantów turystycznych.
Petycja Razem
Temat nie jest nowy w Krakowie, który od lat walczy z rosnącymi cenami mieszkań. Środowiska działające na rzecz praw lokatorskich wielokrotnie apelowały już do rządu o zmianę przepisów w taki sposób, aby te stawiały na pierwszym miejscu interes ludzi mieszkających w mieście, a nie przyjezdnych turystów.
Obecnie, fala krytyki spadająca na dynamicznie rozwijający się, lecz często niekontrolowany rynek najmu krótkoterminowego w stolicy Małopolski, zatacza coraz szersze kręgi. Działacze Partii Razem wyszli do krakowian z petycją, proponując m.in. przyznanie wspólnotom mieszkaniowym prawa weta wobec najmu na doby, wprowadzenie ścisłej ewidencji oraz limitów przychodów. Sprawa łączy polityków ponad podziałami. Za zmianami w przepisach opowiada się m.in. kandydat na Prezydenta Krakowa z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, Michał Drewnicki. Przyznaje on, że kwestia najmu krótkoterminowego nie może być dłużej ignorowana. Zwraca jednak uwagę na konieczność odróżnienia drobnych wynajmujących od wielkiego biznesu. – Przede wszystkim należy uznać, że jest to biznes i o ile ktoś robi to w ramach posiadanego przez siebie jednego mieszkania, dba o kulturę gości i robi to okazjonalnie to nie ma problemu, problem pojawia się gdy firmy lub korporacje chciałby robić to na wielką skalę w budynkach gdzie toczy się normalne życie. Z pewnością warto wtedy starać się o narzędzia dla Mieszkańców, wspólnot czy spółdzielni, ale także miasta, które pozwoliliby w przypadku uciążliwości na nakładanie kar albo zakazu lokalizacji danego przedsięwzięcia w konkretnym miejscu – zauważa.
Prezydent miasta ma już narzędzia?
Radny krytykuje bierność oraz przerzucanie odpowiedzialności na szczebel rządowy, wskazując, że włodarz miasta już teraz posiada instrumenty, które pozwalają tamować ten proceder. – Inni kandydaci na prezydenta Krakowa dużo mówią co powinien zrobić sejm i rząd, a prawie nic co powinien zrobić prezydent – wydaje mi się, że chyba kandydują już w przyszłych wyborach parlamentarnych. Prezydent może użyć narzędzi, które już dzisiaj ma, np. w planach zagospodarowania ograniczać możliwości dalszej ekspansji wielkich biznesów hostelowych, często zagranicach korporacji, które wchodzą i wypędzają mieszkańców z obszarów miasta. Jako radny podejmowałem działania w tej sprawie, więc wiem co robić by ukrócić niszczenie miasta – podkreśla wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa.
Drewnicki podkreśla jednocześnie, że Kraków padł ofiarą skonsolidowanego lobby turystycznego, co wymaga powrotu do równowagi, a nie całkowitego paraliżu branży. – Problem zaczął się pojawiać i rzeczywiście nie ma co umywać rąk. Natomiast jestem zwolennikiem kompleksowego podejścia, gdyż za dramatyczne zamienienie starego miasta w turystyczny skansen odpowiadało w dużej mierze ogromne lobby turystyczne- a więc tak, stwórzmy jasne i klarowne zasady, by biznes w branży turystycznej mógł być prowadzony na równych zasadach, ale by nie utrudniał ludziom życia. Jako pierwszy kandydat składałem deklarację, że należy rozpocząć dyskusje o sterach wyłączonych z możliwości tworzenia hoteli czy hosteli, czy innych miejsc dla turystów – mówi polityk PiS.
Parlamentarny front w walce o prawa sąsiadów
Po stronie parlamentarnej stanowczy głos zabiera poseł Rafał Komarewicz. W odpowiedzi na pytania naszej redakcji jednoznacznie popiera kluczowe założenia postulowane przez społeczników i partie Razem. – Petycja mówi rzecz oczywistą: mieszkańcy powinni mieć coś do powiedzenia, kiedy sąsiednie mieszkanie zamienia się w hotel na doby. To nie radykalizm, tylko standard europejski, a jednak w Polsce nie ma go do dziś. Moim zadaniem jest walka o to w Sejmie i to właśnie robię. Jednocześnie 27 lipca odbyło się w tej sprawie posiedzenie Krakowskiego Zespołu Parlamentarnego, którego jestem przewodniczącym. Dla mnie sprawą oczywistą było, że należy w tej sprawie oddać głos krakowianom. Zgadzam się, że konieczne jest usankcjonowanie prawa mieszkańców do decydowania o własnym budynku oraz wprowadzenie ewidencji. Należy również wprowadzić możliwość wyznaczania stref przez samorządy. Popieram te rozwiązania i oczekuję, że znajdą one odzwierciedlenie w ostatecznym projekcie ustawy – podkreśla poseł.
Polityk zwraca uwagę na postępujący proces zamieniania tkanki miejskiej w produkt stricte komercyjny oraz chaos w centrum miasta. – Stare Miasto wyludnia się, bo mieszkanie przestało być mieszkaniem, a stało się produktem inwestycyjnym. To skutek braku regulacji, które rząd miał wprowadzić, a do tej pory tego nie zrobił. Kolejnym czynnikiem jest zmiana Starego Miasta w “imprezownię” dla turystów, z czym miasto nie potrafi sobie niestety poradzić – mówi.
Trzy filary i opłata od turysty
Komarewicz nakreśla swój plan oparty na trzech filarach, postulując przy tym wprowadzenie dodatkowego opodatkowania ruchu turystycznego. – Mój pomysł jest prosty i mieści się w trzech punktach. Po pierwsze musimy oddać wspólnotom prawo decydowania, czy chcą najem na doby w swoich budynkach. Po pierwsze, dać Krakowowi prawo wyznaczania stref. Po trzecie, zapewnić regulacje, które pozwolą miastu skutecznie walczyć z zamienianiem Rynku Głównego w dyskotekę. Nie możemy jednocześnie zapominać o opłacie turystycznej. Turysta zostawia korki, śmieci i ścieki. Niech zostawi też kilkanaście złotych na miasto, które eksploatuje – proponuje były przewodniczący krakowskiej Rady Miasta.
Parlamentarzysta zdradza również, że podjął konkretne kroki w celu zgromadzenia twardych danych od służb, które posłużą przy tworzeniu przyszłych przepisów. – Miastu potrzebne są szczególnie dwa narzędzia. Przede wszystkim możliwość wyznaczania stref wolnych od najmu krótkoterminowego. Aby jednak miasto mogło skutecznie ten instrument wykorzystywać to potrzebna jest ewidencja takich lokali, a także dane dotyczące problemów wynikających z najmu krótkoterminowego w naszym mieście. Dlatego wystąpiłem do Komendanta Miejskiego Policji w Krakowie z wnioskiem o udostępnienie posiadanych danych dotyczących liczby i miejsc interwencji służb w związku z wykroczeniami związanymi z najmem krótkoterminowym.
Presja ma sens?
Na koniec poseł ostrzega, że nie zamierza popierać projektów ustaw, które ignorują specyfikę miast takich jak Kraków – Rząd miał te rozwiązania na stole. Wybrał wersję najsłabszą z możliwych. Dlatego cieszy mnie, że presja organizacji społecznych, a także moja i innych polityków doprowadziła do tego, że Pan Premier podjął decyzję, aby wrócić do prac rządowych nad tym projektem. Nie wyobrażam sobie, żeby nie pojawiły się w nim zapisy dotyczące stref i decyzyjności wspólnot. Za rozwiązaniem przedstawionym poprzednio nie zagłosowałbym w Sejmie, bo nie spełnia oczekiwań moich wyborców z Krakowa – zauważa.
Na poziomie parlamentarnym cały czas trwają prace prawnym uregulowaniem „szarej strefy”, jaką w niektórych przypadkach stał się najem krótkoterminowy. Z zebranych wypowiedzi wyłania się rzadki na krakowskiej scenie politycznej konsensus: zarówno lokalni radni, jak i reprezentanci w Sejmie zgadzają się, że najem krótkoterminowy w obecnej, niemal nieograniczonej formie wymaga natychmiastowych regulacji. Finalny kształt projektu, poznamy prawdopodobnie po wakacjach.



