Dziękujemy Państwu za lata współpracy i zaufanie – tymi słowami krakowska firma pożegnała się z klientami Alma24.pl. Czwartek był ostatnim dniem, w którym klienci mogli zrobić zakupy przez Internet. Od piątku sklep przestał istnieć. Podobny los czeka teraz placówki stacjonarne.
– Dziękuję za solidne usługi, dostawę do domu, uprzejmy personel i dobry asortyment. Wielka szkoda, że tak się kończy współpraca – pisze pani Aleksandra na profilu firmy na Facebooku.

– Alma ratuj się jakoś!! – apeluje z kolei pani Anna.
Wiele jednak wskazuje na to, że dla Almy nie ma ratunku. Na sklepowych półkach pustka. – W Almie w Galerii Kazimierz zlikwidowane zostały całe regały. Na tych, które jeszcze pozostały, są resztki produktów – mówi nam pani Alina, była już klientka tego sklepu. – Kiedyś często robiłam tu zakupy, teraz nie ma większości towaru – żali się.

Podobnie sytuacja wygląda w innych sklepach. Na przykład w Almie przy Francesco Nullo nie można kupić artykułów pierwszej potrzeby. Na półkach, po promocyjnej cenie, powstawiane się produkty, którym kończy się termin przydatności do spożycia. – Dobrze, że jeszcze bułki dowożą, ale, żeby kupić już coś do nich, to jest problem – mówi nam pani Joanna, mieszkanka osiedla, na którym znajduje się Alma. – W okolicy trudno o tak duży sklep, więc tym bardziej się dziwię, że akurat te delikatesy upadły – dodaje.
O kłopotach Alma Market pisaliśmy już wielokrotnie. Zarząd spółki złożył do Sądu Rejonowego w Krakowie wniosek o ogłoszenie upadłości, która obejmuje likwidację majątku. Jednocześnie spółka podtrzymuje złożony wcześniej wniosek o otwarcie postępowania sanacyjnego. Pewne jest także, że firma zwolni ponad tysiąc pracowników, zatrudnionych w nierentownych, likwidowanych właśnie placówkach.
(lm)



