Mieszkańcy Krakowa coraz częściej zwracają się do władz miasta, aby te wprowadziły strefę płatnego parkowania na kolejnych obszarach. I tak – najpierw za parkowanie płaciliśmy w ścisłym centrum, później w przylegających doń dzielnicach, a za chwilę będziemy wpłacić w całym mieście.
Pod propozycjami zmian dotyczących strefy znajdujemy między innymi taki komentarz:
Budujesie.pl – Kraków i Małopolska [pisownia oryginalna]:
Strefa płatnego parkowania powinna być w całym mieście, co najwyżej ze zróżnicowaniem stawek (im dalej od centrum, tym taniej) <3. Nie ma czegoś takiego, jak darmowe miejsca postojowe, je też trzeba wybudować, utrzymać itp. Może więc niech płaci się za to w całym mieście.
Takich głosów jest znacznie więcej. Na logikę więc, drodzy Krakowianie, sami na siebie chcemy narzucić dodatkowy podatek. Podatek od „stania”.
Jak pokazuje życie – płatne miejsca w centrum miasta nie spowodowały, że nagle samochody cudownie rozpłynęły się w powietrzu, a kierowcy stadnie przesiedli się do tramwajów i autobusów. Nie! Auta dalej są, jeżdżą, parkują. A kierowcy płacą za to, że zajmują kawałek chodnika czy jezdni, gdy chcą zaparkować swoją furę.
I od wielu miesięcy władze Krakowa – niestety na wniosek mieszkańców, rozszerzają strefę i trzepią kasę na kolejnym podatku, czyli opłacie za parkowanie. A teraz, wspaniałomyślnie, kolejni krakowianie zasypują radnych prośbami, aby ci nie tylko poszerzyli strefę, ale i… podnieśli wysokość opłat!
Nie wiem, co w głowach mają ludzie, którzy twierdzą, że jak strefa obejmie całe miasto, to nagle ruch samochodowy zniknie. Otóż będzie on dokładnie taki sam, z tym wyjątkiem, że każdy z nas zapłaci kolejny podatek – od zajęcia miejsca parkingowego.
Jan Kozioł
Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: [email protected]


Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.