– Mam ten zaszczyt, że znam Wojciecha Grzeszka i mogę o nim mówić w samych superlatywach. Jest związkowcem z krwi i kości, który zawsze stał po stronie pracowników. Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że od jakiegoś czasu ma on „dysonans poznawczy” popierając to, co proponuje rząd – pisze dla KRKnews Grzegorz Gondek ze Stowarzyszenia Wielki Kraków.
Czwartkowe protesty pod Urzędami Wojewódzkimi pokazały, że nawet zbrojne ramię rządu, jakim stała się Solidarność dostrzega, że nie wszystko złoto co się świeci.
Strajki i demonstracje kolejnych grup zawodowych pokazały, że działania gabinetu premiera Mateusza Morawieckiego bardziej niż kierowanie państwem przypominają pracę oddziału szpitalnego z serialu „Dalego od noszy”, w którym premier gra rolę „wesołego sanitariusza”. Codzienna propaganda i skłócanie kolejnych grup zawodowych, w końcu przyniosły skutki, które zaskoczyły rządzących. Bardziej jednak niż rząd, zaskoczona masowością protestów wydaje się być Solidarność.
Miłe zaskoczenie
Ten związek zawodowy od samego początku objęcia władzy przez PiS nie krył, że popiera obecną ekipę i bardziej broni jej przywilejów, niż pomaga zwykłym ludziom. Mimo zaślepienia dostrzegł w końcu, że sprawa zaczyna wymykać się spod kontroli i dołączył do protestujących. Tym bardziej, w czwartkowe popołudnie miłym zaskoczeniem dla zebranych pod MUW było odczytanie postulatów pracowniczych kierowanych do rządzących przez Wojciecha Grzeszka, szefa małopolskiej Solidarności .
Zdziwienie nie dotyczyło postulatów, bo te akurat są słuszne, ale samego przewodniczącego małopolskiej Solidarności, który od lat jest radnym Sejmiku Małopolskiego i jego wiceprzewodniczący z ramienia PiS. Dlatego zapewne chociażby z tego powodu można było mniemać, że wojewoda zaszczyci protestujących swoją obecnością.
Mam ten zaszczyt, że znam pana Wojciecha i mogę o nim mówić w samych superlatywach. Jest związkowcem z krwi i kości, który zawsze stał po stronie pracowników. Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że od jakiegoś czasu ma on „dysonans poznawczy” popierając to, co proponuje rząd. Jestem przekonany, że musiał czuć się nieswojo apelując do premiera, gdy za jego plecami stali przedstawiciele pracowników wymiaru sprawiedliwości, służby zdrowia, nauczycieli i instytucji kultury czy administracji publicznej. Do żywego musiał się poczuć dotknięty, gdy do protestujących nikt nie wyszedł i ich nie wysłuchał.
Pięknym za nadobne
Solidarność już nie raz pokazała, że potrafi być skuteczna. Pokazała, że w chwilach dla kraju najważniejszych zawsze staje po stronie ludzi. Małopolska Solidarność i Wojciech Grzeszek też zawsze tak czynili.
Mam nadzieję, a raczej jestem pewien, że przyjdzie czas, że to wojewoda będzie zabiegał o przyjęcie go przez związkowców. Wierzę, iż stanie się to jeszcze tej jesieni, a wtedy związkowcy odpłacą mu pięknym za nadobne.
Grzegorz Gondek
Stowarzyszenie Wielki Kraków

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.