Szybkie fakty

Kategoria Najnowsze
Data 23 grudnia 2019
Czytanie ~2 min
Najnowsze · 23 grudnia 2019 · 2 min czytania

Co to była za historia! Rok temu Wisła czekała na przelew od Vanny Ly

Autor: Grzegorz Górski Aktualizacja: 23.12.2019 Lokalizacja: Kraków

Kibice Wisły Kraków z pewnością dobrze pamiętają ubiegłoroczne Boże Narodzenie. Zamiast cieszyć się widokiem choinki, zastanawiali się, czy ich klub przetrwa.

22 grudnia zeszłego roku w krakowskim magistracie pojawił się człowiek twierdzący, że nazywa się Vanna Ly i kupił właśnie Wisłę Kraków. Do budynku przyszedł zasłaniając się parasolem, a potem spotkał się z prezydentem Krakowa, Jackiem Majchrowskim.

Co obiecywali nowi ″inwestorzy″? Spójrzmy na artykuł Interii z 18 grudnia 2018 roku:

Alelega i Noble Capital Partners kupili Wisłę za symboliczne euro, ale do 28 grudnia spłacą dług licencyjny w wysokości 12,2 mln zł, a następnie pozostałe wierzytelności klubu, czyli kolejne 27-28 mln zł. W ciągu roku mają włożyć w „Białą Gwiazdę” 130 mln zł. To największa inwestycja zagranicznego kapitału w polskim sporcie! (..) Jeszcze w zimowym okienku transferowym nowi sternicy krakowian chcą przeprowadzić cztery duże transfery. (..) Przedstawiciele nowych jej właścicieli podkreślają, że podobnie, jak za czasów Tele-Foniki klub ma się włączyć do walki o mistrzostwo Polski. Z naszych informacji wynika, że w odróżnieniu od Bogusława Cupiała, nowi sternicy klubu chcą sporo zainwestować w szkolenie młodzieży. Planują zbudować największy w Europie Środkowej ośrodek szkolenia młodzieży.

Pan Vanna Ly miał być członkiem rodziny królewskiej, dlatego nie mógł pojawiać się na wystąpieniach publicznych.

Co zostało zrealizowane? Nic. Nigdy nie pojawił się mityczny przelew na 12,2 mln złotych. Nie wiadomo nawet, co się stało z tą złotówką, za którą miał być przejęty klub. Vanna Ly (czy jak mu tam) po wizycie w Krakowie nagle zniknął i cały deal się rozsypał. W Krakowie pozostał przedstawiciel Ly, Adam Pietrowski, który jak pelikan łykał wszystkie bajeczki, a potem przekazywał je dalej. Vanna Ly przepadł, a potem okazało się, że zachorował w samolocie.

Jedyne co dobre pozostało po tych ″inwestorach″ to to nagranie.

I wysyp memów:

ms

Reklama