Rafał Trzaskowski jako nowy kandydat na prezydenta ma zapewnić Platformie Obywatelskiej nowe otwarcie. To prawda, że Małgorzata Kidawa-Błońska nie miała już szans na poprawienie swoich notowań. Ale Rafał Trzaskowski nie daje gwarancji, że będzie miał lepszy wynik od Szymona Hołowni czy Władysława Kosiniaka – Kamysza. Za to na pewno zwiększa szanse na wygranie wyborów przez Andrzeja Dudę.
Rafał Trzaskowski to ostatnia deska ratunku dla Platformy Obywatelskiej. Jeśli wejdzie do drugiej tury, PO i jej koalicjanci tworzący Koalicję Obywatelską pozostaną pewnie największą siłą po stronie opozycji. Ale jeśli Rafał Trzaskowski będzie dopiero trzeci albo Andrzej Duda wygra już w pierwszej turze, do następnych wyborów Platforma nie dotrwa. Przynajmniej w obecnym kształcie.
Kilka scenariuszy
Dziś nic nie jest pewne. Kiedy pięć lat temu Jarosław Kaczyński wskazał Andrzeja Dudę jako rywala dla Bronisława Komorowskiego, prawie nikt nie dawał szans kandydatowi PiS. Jak było, każdy wie. Może i Rafał Trzaskowski będzie takim czarnym koniem, który do wyborczego wyścigu włącza się w ostatniej chwili. W końcu do tej pory wszystko wygrywał.
Najbardziej optymistyczny dla PO scenariusz to wejście do drugiej tury Rafała Trzaskowskiego i wygrana w niej z Andrzejem Dudą. Wariant minimum – wejście prezydenta Warszawy do drugiej tury, ale zwycięstwo w niej obecnego prezydenta kraju.
Trzeci możliwy scenariusz to wygrana Andrzeja Dudy już w pierwszej turze. To byłaby klęska dla PO i do tego z jej winy.
Kolejne scenariusze to druga tura, ale z Andrzejem Dudą i kandydatem nie z PO – Szymonem Hołownią lub Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. W każdym z tych przypadków trzeba się spodziewać rychłego końca Platformy, bez względu na wynik drugiej tury. I te scenariusze wcale nie są takie nierealne. Może się okazać, że wyborcy PO już przenieśli swoje poparcie z bojkotującej wybory Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na Hołownię i Kosiniaka-Kamysza. I niekoniecznie muszą wrócić do Trzaskowskiego.
Zabrakło prawdziwej odwagi
Władze i politycy PO tłumaczą, że ich nowy kandydata oznacza ale o państwo prawa, demokrację, itp. itd. Ale tak naprawdę to walka o przetrwanie. Politycy PO wierzą, że Trzaskowski, który do tej pory z każdych wyborów wychodził zwycięsko, podoła i tym razem. Ale mogą się srodze zawieść – trzeba pamiętać, że Warszawka to nie cała Polska.
Prawdziwie odważną decyzją byłoby zrezygnowanie z własnego kandydata i poparcie Władysława Kosiniaka-Kamysza lub Szymona Hołowni. To oni w najnowszych sondażach pną się do góry zmniejszając dystans do Andrzeja Dudy. I to jeden z nich ma realne szanse na pokonanie obecnego prezydenta w drugiej turze.
Pojawienie się Rafała Trzaskowskiego nie zmniejszy poparcia dla Andrzeja Dudy. Jeśli komuś zabierze wyborców, to właśnie Hołowni i Kosiniakowi-Kamyszowi.
A Trzaskowski jako twarda część PO może tylko w drugiej turze zmobilizować najbardziej twardy elektorat PiS. A do tego trudno sobie wyobrazić, by wyborcy Krzysztofa Bosaka (a trochę ich jest) w drugiej turze poparli Trzaskowskiego. Do tego druga tura znowu będzie starciem PiS – PO, z którego ta druga partia w ostatnim czasie zawsze wychodziła pokonana. Większe szanse na wygraną z Andrzejem Dudą miałby kandydat spoza PO.
I dlatego PiS nie będzie teraz utrudniał zebrania podpisów poparcia dla Rafała Trzaskowskiego. Jego start zmniejsza bowiem szanse Szymona Hołowni i Władysława Kosiniaka-Kamysza na drugą turę,których PiS naprawdę zaczął się obawiać. A więc Trzaskowski tak naprawdę zwiększa szanse na wygraną Dudy.
Grzegorz Skowron



