O okolicznościach odejścia z klubu Kraków dla Mieszkańców, swojej przyszłości w Radzie Miasta i zakażeniu koronawirusem w rozmowie KRKnews.pl opowiada radna niezależna Alicja Szczepańska.
– Jest pani radną niezależną czy niezrzeszoną?
– Jedno i drugie.
– Decyzję o odejściu z klubu Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały ogłosiła pani dwa tygodnie temu, ale nadal oficjalnie jest pani jego członkiem…
– Wczoraj (w środę 2 grudnia 2020 – red) złożyłam pismo w tej sprawie, więc myślę, że lada moment moje nazwisko zniknie z wykazu członków klubu Kraków dla Mieszkańców.
– Dlaczego Pani odeszła z tego klubu. Co było nie tak?
– Wolałaby nie mówić o szczegółach, chcę odejść z klasą. To taki polityczny rozwód bez orzekania o winie.
– Tyle że po ogłoszeniu decyzji o odejściu posypał się na Panią hejt w internecie ze strony zwolenników Łukasza Gibały…
– Spodziewałam się tego, byłam na to przygotowana, nawet na większy atak. Cieszę się, że w mojej obronie stanęły inne aktywistki. To nie jest tak, że na plecach Łukasza Gibały weszłam do Rady Miasta. Zysk był obopólny – lista Krakowa dla Mieszkańców miała aktywistkę i dodatkowe głosy, sporo głosów, ja zyskałam mandat radnej. Tyle że klub Kraków dla Mieszkańców od początku nie stanowił jednolitej grupy. Chciałam, by think thank i stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców nie było kojarzone z klubem w radzie, bo nie chciałam firmować wszystkiego, co tam jest robione swoim nazwiskiem. A ponieważ moje uwagi nie zostały zaakceptowane, uznałam, że należy skończyć z fikcją.
– Inne kluby już próbują panią „podkupić”?
– (śmiech) Tylko ze strony PiS nie dostałam propozycji. W Przyjaznym Krakowie jest kilka osób o dość konserwatywnych poglądach, a ja jestem bardzo liberalna. Koalicja Obywatelska to duży klub i trudno w nim o taką pełną niezależność, jaką sobie cenię. I co najważniejsze – nie zapiszę się do żadnej partii. Na razie nie zamierzam przystępować do żadnego klubu, ale muszę współpracować z różnymi radnymi, by mieć ich akceptację dla moich inicjatyw. Zdaję sobie też sprawę, że takie samodzielne funkcjonowanie w Radzie Miasta na dłuższą metę jest niemożliwe. Może pomyślę o tym na wiosnę, choć przyszłość z powodu pandemii koronawirusa jest nieprzewidywalna.
– A propos.. Już wszystko w porządku? Miała Pani koronawirusa…
– Przechodziłam go bezobjawowo, ale skutki odczułam później. Teraz zaczynam wychodzić na zewnątrz, bo dłużej w izolacji nie da się funkcjonować. A muszę przed świętami przygotować paczki w mojej fundacji i pilnować spraw dla mnie ważnych w budżecie miasta.
Rozmawiał Grzegorz Skowron



