Będzie gwałtowny wzrost liczby nowych zakażeń. Kiedy? 5 listopada. Spiskowa teoria? A może czysta matematyka…

Musisz przeczytać

Za kilka dni możemy się spodziewać gwałtownego skoku liczby nowych zakażeń koronawirusem. Dokładnie po 5 listopada. Przyczyną wcale nie będą mijające dwa tygodnie od pierwszych protestów przeciwko wyrokowi TK.

To będzie efekt zmiany przepisów dotyczących informowania o wynikach testów na COVID-19.

Ale to już było

Już raz rząd zastosował taki trik, kiedy zależało mu na optymistycznych danych o osobach przebywających w kwarantannie. Jeszcze kilka miesięcy temu osoba mogła wyjść z odosobnienia, gdy dostała decyzję o zakończeniu kwarantanny. A taka decyzja mogłaby być wydana po ujemnym wyniku testu na koronawiursa.

Ludzie tygodniami czekali na takie decyzje. Raz – bo testy nie dawały jednoznacznych wyników. Dwa – sanepid nie wyrabiał z obsługą papierologii.

Rząd więc wpadł na pomysł, że kwarantanna będzie automatycznie kończyć się po 10 dniach. Nawet zakażeni mogli wyjść z domu po takim czasie, bez konieczności wykonywania testów. Liczba ozdrowieńców rosła gwałtownie, co sprawiało wrażenie, że radzimy sobie z epidemią.

Według teorii spiskowej…

Teraz liczba zakażonych będzie rosła gwałtownie, także dzięki zmianie przepisów. Chodzi o rozporządzenie nakazujące prywatnym laboratoriom informowanie o wynikach wykonanych testów na koronawirusa. Taki obowiązek wchodzi w życie od 5 listopada.

Przeciwnicy rządu widzą w tym spisek. Jaki? Chodzi o obarczenie winą za wzrost zakażeń protestujących przeciwko wyrokowi TK. Dowód? Dziwna zbieżność dat.

Trybunał Konstytucyjny wydał wspomniany wyrok 22 października. Tego samego dnia na ulice wyszły tłumy niezadowolonych z orzeczenia, które zaostrza przepisy antyaborcyjne. Dzień później ukazało się rozporządzenie nakazające laboratoriom przekazywanie wyników wykonywanych prywatnie testów na koronawirusa.

Przypadek? Można by tak ocenić, gdyby nie fakt, że dwa tygodnie wcześniej laboratoria zostały zobowiązane tylko do informowania rządu o liczbie testów. Nie musiały wtedy pokazywać wyników. Obowiązek taki wprowadzono dzień po wyroku TK. Żeby było zabawniej (bardziej spiskowo?) obowiązek odroczono o 2 tygodnie. Dlaczego? Wyznawcy spiskowych teorii mają prosta odpowiedź – te dwa tygodnie były potrzebne po to, by winę za wzrost zakażeń zrzucić na protestujących. Zwykle właśnie zakażenia objawiają się po dwóch, trzech tygodniach. I dlatego rząd zamknął cmentarze w ostatniej chwili, by nie było wątpliwości, że może to wizyty na grobach są przyczyną wzrostu liczby zakażeń.

Będzie niespodzianka?

Ale rządzących może czekać niespodzianka. Przecież 5 listopada powinny być odczuwalne skutki decyzji o zamknięciu szkół, lokali gastronomicznych i innych obostrzeń. Może się więc okazać, że choć wyniki prywatnie robionych testów zwiększą koronawirusowe statystyki, to jednak wprowadzone obostrzenia przyniosą mniej nowych zakażeń.

Oby i tym razem rządzący mylili się co do skutków swoich decyzji. Przecież takiej skali protestów po wyroku TK też nie przewidzieli…

Grzegorz Skowron

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl

- Advertisement -spot_img

Przeczytaj również

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
- Advertisement -spot_img

Najnowsze

KRK News Poleca