Były prezes Wisły o sytuacji klubu: Posypało się szybciej niż ktokolwiek przypuszczał

fot. Piotr Tomaszewski, fly4pix.pl / wikimedia

Co dalej z Wisłą Kraków? Głos w sprawie zabrał były prezes Białej Gwiazdy Jacek Bednarz. – Kryzys jest bardzo głęboki i nie wygląda na to, by udało się go szybko przełamać – powiedział na łamach programu ″Sekcja Piłkarska″ w portalu Sport.pl

Bednarz pracował w Wiśle dwukrotnie. Za drugim razem był jej prezesem. Ówczesny właściciel klubu Bogusław Cupiał rzucił Bednarza na front walki z kibolami, ale potem wycofał swoje wsparcie i zdymisjonował prezesa przestraszony, że konfliktu nigdy nie uda się zakończyć.

Dziś Bednarz patrzy na sytuację Wisły z boku, ale nadal wiele widzi i słyszy. – Mniej więcej rok temu Wisła znalazła się na skraju przepaści. Udało się złapać oddech i zaczęło wydawać się, że wszystko idzie już w dobrym kierunku. Mam wrażenie, że na fali entuzjazmu związanego z niezłą wiosną na boisku uznano, że droga Wisły już nie będzie wyboista. Że będzie już tylko lepiej. Jeden z właścicieli powiedział, że w jego drużynie nie ma już szrotu, że wszystko jest poukładane i, że jest to dużo lepsza Wisła niż była. Nagle jednak, pod względem sportowym, zaczęło się to szybko sypać. Szybciej, niż ktokolwiek mógł to sobie wyobrazić. A co gorsze, ten kryzys jest wg mnie bardzo głęboki i nie widać sygnałów, by udało się go szybko przełamać – powiedział Bednarz.

Boisko to jedno. Wisła faktycznie jest w tarapatach, bo wciąż zalega na ostatnim miejscu w tabeli Ekstraklasy. Zmiana trenera nie pomogła i wiślacy kontynuują passę porażek.

Druga sprawa to kłopoty organizacyjne. Ludzie rządzący dziś klubem nie potrafią porozumieć się choćby z magistratem. Bednarz dobrze zna specyfikę tych stosunków i uważa, że klub przyjął błędną strategię.

– Jeśli przychodzisz do takiego klub i nie zadbasz, by relacje były co najmniej poprawne, to jesteś skazany na potworne trudności, a w dalszej perspektywie na porażkę. Problemem jest stadion, który jest pewnego rodzaju nieudanym przedsięwzięciem, a Wisła nie ma innej opcji, musi z niego korzystać – mówił Bednarz. Ale rozmowy między klubem a miastem dotyczące stadionu tylko zaostrzyły stosunki między stronami. – Po tym co usłyszałem, miasto jest ″ofuczone″, więc będzie rozmawiać z klubem językiem zero-jedynkowym, czyli fakturą i dowodem wpłaty za fakturę – przekonywał

Inna sprawa to konflikt między spółką piłkarską a Towarzystwem Sportowym. Bednarz dość jasno opowiada się za tą pierwszą. – W TS oprócz Rafała Wisłockiego są ludzie, których już dawno nie powinno tam być, a przez opieszałość procedur czy niewydolności państwa ciągle nikt nie postawił im trudnych pytań – powiedział Bednarz i sugerował, że tu też prędzej czy później konflikt może się jeszcze zaostrzyć.

Czy obecni pożyczkodawcy są w stanie kontynuować swoją misję wyprowadzenia klubu na prostą? Bednarz ma wątpliwości. – Kuba Błaszczykowski w sytuacji mega kryzysu wziął to na swoje barki i dał sygnał, że będzie ratował Wisłę. Dziś jednak ta formuła, gdy Kuba się nieco wycofał i skupił się na graniu, może nie wytrzymać próby czasu. Ciągle jest dużo problemów do rozwiązania – dodał.

Cały program można obejrzeć TUTAJ.

ms, Sport.pl

Zobacz także