Kamil Glik nie ukrywa, że właśnie zaczyna swój ostatni sezon w karierze. Wydaje się jednak, że obrońca Cracovii ma coś jeszcze do zrobienia ws. reprezentacji.
– Bardzo mi zależało, by jeszcze pograć. Wróciłem po ciężkiej kontuzji… Czasu już nie cofnę, a gdybym skończył po ostatnim sezonie, to mógłbym mieć niedosyt. Dałem więc sobie rok, by sobie w głowie wszystko poukładać i zakończyć fajnym akcentem. Kocham piłkę, żyję nią 24 godziny na dobę – podkreśla Glik.
Cracovia sezonie zaczyna w sobotę spotkanie z Lechem Poznań.
– To najlepsza drużyna w ekstraklasie. Świetnie się zaprezentowali w ostatnim meczu w europejskich pucharach, Lech ma też bardzo mocną ławkę rezerwowych, ale mam nadzieje, że im trochę krwi napsujemy – podkreśla Glik.
Zasłużony dla polskiej piłki wydaje się, że w karierze ma jeszcze jedną rzecz do zrobienia, a mianowicie – oficjalne pożegnanie z reprezentacją Polski.
– Nie miałem sygnałów ani od Łukasza Wachowskiego, ani od Cezarego Kuleszy, czekam, mam czas do czerwca. Przed nami jeszcze kilka zgrupowań, ale nie będę sam dzwonił i prosił się o pożegnanie. Jestem otwarty na propozycje – zaznacza.



