Takiej szydery w środowisku piłkarskim nie było już dawno. Cracovia myślała, że przechytrzy kibicowski świat, a zamiast tego rozbawiła wszystkich do łez.
Na niedzielne derby na stadionie przy Kałuży zaproszono dzieci i młodzież do 16. roku życia. Dzieci bawiły się, dopingowały i wszystko było pięknie do czasu, gdy okazało się, że głośniejsi są młodzi fani Wisły.
Wówczas ktoś w Cracovii wpadł na genialny pomysł i… puścił doping z głośników. Wziął jakiegoś Winampa, „zapętlił” 15 sekund kibicowskiego wycia i tak na okrągło. Piłkarzom to nie pomogło (przegrali 0-2), ale ta porażka to nic w porównaniu z porażką wizerunkową.
Cała Polska zaczęła bowiem szydzić z nowatorskiego pomysłu Cracovii, a ponieważ nie wskazano osoby, która kazała puścić doping z głośników, najmocniej obrywa się prezesowi Januszowi Filipiakowi.
A jakby tego było mało, to obrywa również firma Filipiaka – Comarch. Wszystko dlatego, że zażenowana puszczaniem dopingu z głośników jest również część fanów Cracovii. I to właśnie ci ludzie są podejrzewani o atakowanie Filipiaka oraz Comarchu napisami w całym Krakowie i okolicach.
Kibice @MKSCracoviaSSA postanowili zmienić formę walki z właścicielem klubu Januszem Filipiakiem. Postawili na miejską partyzantke i atak na firmę Filipiaka Comarch pic.twitter.com/0Rka9v4bhi
— Szymon Jadczak (@SzJadczak) October 10, 2018
A jakby tego była mało, to jeszcze Komisja Liga przywaliła Cracovii karę 5 tys. zł, ponieważ regulamin jasno stanowi, że nagłośnienie stadionowe nie może być wykorzystywane do prowadzenia dopingu.
Cóż, przy tym wszystkim 0-2 z Wisłą wydaje się niewielkim problemem.
jk
zdjęcie tytułowe / fot. Thom R. / flickr.com




