W Krakowie w ciągu ostatnich dwóch tygodni koszt wynajęcia mieszkania wzrósł o 26 proc. Mieszkania znikają z rynku – w serwisie Otodom ubyło 19% ogłoszeń, a w OLX – 27%. Napływ uchodźców do Krakowa w połączeniu z mniejszą liczbą mieszkań w ofercie pociągnął za sobą duży wzrost cen najmu.
Według analityków banku PKO BP stawki w Krakowie na rynku najmu w ciągu ostatnich dwóch tygodni wzrosły o 26 %. To więcej niż przez cały ubiegły rok. Krakowski rynek mieszkaniowy, mocno dotknięty przez pandemię, głównie na skutek wyraźnie mniejszego ruchu turystycznego, zwłaszcza międzynarodowego, przeżywa prawdziwe tsunami popytowe.
„Mieszkania przeznaczone pod najem krótkoterminowy, czyli dla turystów weszły na rynek najmu długoterminowego. Ponadto praca i nauka zdalna powodowały mniejsze zainteresowanie najmem. Rynek krakowski z trudem odbudował się po pandemicznych spadkach. Teraz natomiast Kraków jest w czołówce miast z największą liczbą uchodźców. Szok popytowy związany z ich napływem wygenerował bardzo duży wzrost stawek najmu” – wskazują eksperci banku.
Według ekspertów oferta mieszkań na wynajem skurczyła się, bo część właścicieli prawdopodobnie wycofała je z rynku i udostępniła uchodźcom za darmo lub z perspektywą otrzymania rządowego wsparcia. Zgodnie ze specustawą o pomocy uchodźcom, osoby, które przyjęły do swojego domu uchodźcę z Ukrainy, mogą liczyć na refinansowanie w wysokości 40 zł dziennie za osobę.
„Właściciele wycofali z rynku zapewne te mieszkania, które stały puste i z różnych powodów nie znalazły najemców. Gdy program wsparcia się zakończy, te mieszkania być może wrócą na rynek najmu, co być może złagodzi presję na wzrost cen” – oceniają eksperci.
Według analizy PKO BP, w ciągu dwóch tygodni podaż mieszkań na wynajem skurczyła się w Krakowie o ok. 60 proc. Jak zaznacza Jarosław Krawczyk z Otodom, wzrost zainteresowania najmem można tłumaczyć napływem obywateli z naszego sąsiedniego kraju. Ale nie tylko: również tym, że coraz więcej osób poszukuje mieszkania na wynajem ze względów ekonomicznych – coraz wyższe raty kredytów, spowodowane ciągłym podwyższaniem stóp procentowych, a także wyższe koszty energii czy inflacja sprawiają, że powstaje nowa grupa osób, wypchniętych na rynek najmu. – Nie można wykluczyć, że w rzeczywistości dostępność mieszkań jest jeszcze mniejsza: część tych ogłoszeń może dotyczyć mieszkań, które są już zarezerwowane – podkreśla Jarosław Krawczyk.
Eksperci wskazują, że trudno przewidzieć, jak sytuacja się rozwinie. Według przewidywań Komisji Europejskiej Ukrainę może opuścić nawet 5 milionów osób. Już dziś polską granicę przekroczyło 1,3 miliona uchodźców. Przy braku systemu relokacji może to skutkować brakiem dostępnych mieszkań.
(JS)



