Szybkie fakty

Kategoria Kraków smakuje
Data 7 marca 2022
Czytanie ~2 min
Tematy pierogi ruskie, pierogi ruskie hejt
Kraków smakuje · 7 marca 2022 · 2 min czytania

Czy pierogi ruskie zasłużyły na hejt?

Autor: Grzegorz Górski Aktualizacja: 07.03.2022 Lokalizacja: Kraków

Słów kilka o zmianie nazwy popularnego dania i o tym, co zrobić z rosyjskim dziedzictwem w kuchni polskiej…

Dla przypomnienia: w ostatnich dniach przez lokale gastronomiczne z tradycyjną kuchnią przeszła fala zmiany nazwy popularnych pierogów ruskich na ukraińskie, galicyjskie, lwowskie… Po chwilowym szoku odezwali się obrońcy nazwy, że ruskie przecież nie mają nic wspólnego z Rosją, a wręcz przeciwnie – pochodzą z terenów Rusi Czerwonej, czyli dzisiejszej… Ukrainy i Polski. Co więcej, przez prawie 350 lat (1434 – 1772) w skład państwa polskiego,a dokładniej Małopolski wchodziło województwo ruskie ze stolicą we Lwowie.

Skąd więc afera z pierogami? Ano stąd, że w Polsce “ruski” = “rosyjski”. Wyjaśnienie, że to znaczne uproszczenie zawarłem już powyżej, dodajmy więc tylko, że ten stan rzeczy ma swoje odbicie nawet w starym kulinarnym dowcipie: “- Kto zamawiał ruskie? – Nikt, sami przyszli”.

Sprawa jest jednak daleko bardziej poważna, bo prawdziwe pytanie brzmi: czy kulinarnymi sankcjami należy objąć dania kuchni rosyjskiej, które przez stulecia weszły do kanonu kuchni… polskiej. Jest ich całkiem sporo, by wymienić chociażby kulebiak (klasykę wigilijnego stołu na Lubelszczyźnie), pierożki pielmieni (popularne np. na Podlasiu), śledzia pod pierzynką albo rybną zupę ucha. Wszystkie one przybyły do Polski przed jednym lub kilkoma wiekami wraz z ludźmi, którzy je przyrządzali. Z upływem czasu wpisały się w kulinarną tradycję polskich regionów: wspomnianego już Podlasia i Lubelszczyzny, ale także Mazowsza i Warszawy albo Łodzi, która przecież bywa nazywana miastem czterech kultur (w tym i rosyjskiej).

Czas, bym dotarł do sedna okołokulinarnych rozważań: czy się to komuś podoba, czy nie, kuchnia jest migrantką. Nie zna granic, nie respektuje decyzji politycznych, podąża wszędzie tam, dokąd podążają ludzie, czasem kierowani własnym wyborem, czasem – jak w przypadku trwającej na Ukrainie wojny, tragiczną koniecznością. Czy w związku tym, że dziś trwa rosyjska inwazja na Ukrainę, powinniśmy zatem bojkotować dania, nawet jeśli wpisały się one w dziedzictwo naszej rodzimej kuchni? Na to pytanie każdy powinien odpowiedzieć sobie sam, pozwólcie jednak Państwo, że na koniec posłużę się spostrzeżeniem z innej sfery, bo z muzyki klasycznej…

Pomiędzy operą Czajkowskiego, a operą Czajkowskiego wykonywaną przez orkiestrę Filharmonii Petersbuskiej jest jednak istotna różnica.

Szymon Gatlik
Przewodnik kulinarny i winiarski, miłośnik lokalnej kuchni, członek Slow Food International, międzynarodowej organizacji dbającej o “dobre, czyste i sprawiedliwe” jedzenie. Ekspert programu Polskie Skarby Kulinarne. Jest m.in. autorem tras kulinarnego zwiedzania Krakowa i jedynym certyfikowanym przewodnikiem po krakowskiej winnicy Srebrna Góra.

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.

Reklama