Listopad to czas gęsiny. Sklepy właśnie wprowadzają specjalne oferty na to mięso, w restauracjach znajdziemy osobne gęsinowe menu. A dzieje się tak dzięki świętemu Marcinowi.
Legenda mówi, iż żyjący w IV wieku skromny pustelnik imieniem Marcin, chcąc uniknąć nominacji na biskupa francuskiego Tours, ukrył się przed wysłannikami papieża w gęśniku. Gęsi jednak zaczęły gęgać i tak przyczyniły się do odkrycia Marcina i przyjęcia przez niego biskupiej sakry.
Czy to jednak mogłoby być powodem „odwetu” biskupa i zajadania się gęsiną w jego imieniny? Chyba jednak nie, w końcu Marcin niedługo po śmierci został ogłoszony świętym, a tak niskie pobudki doprawdy świętemu nie przystoją. Prawda tkwi raczej w obrzędowości ludowej i fakcie, że Marcin jest do dziś patronem dobrego urodzaju w rolnictwie. Zgodnie z dawną tradycją, w dniu imienin Marcina, czyli 11 listopada, gospodarz wyprawiał ucztę, na której podawał największą i najtłustszą gęś ze swojego stada, jako wróżbę obfitych zbiorów w kolejnym roku. W ten sposób prosił też świętego o opiekę nad gospodarstwem, uprawami i zwierzętami hodowlanymi.
Gęsich obrzędów jest zresztą znacznie więcej, a należy do nich choćby wróżenie z kości ptaka: te w kolorze białym oznaczały dawniej nadejście śnieżnej zimy, a w czerwonym – zimy mroźnej, od której marzną dłonie. Z kolei kości w biało-czerwone plamy były wróżbą zimy „po wodzie”, podczas której śnieżyce przeplatały się z roztopami.
Zimy mamy obecnie łagodniejsze, zatem możemy po prostu cieszyć się gęsiną w domach i restauracjach. Wiele z nich przygotowało specjalne zestawy degustacyjne i dania dostępne tylko w najbliższych tygodniach. Zdążycie spróbować?
Szymon Gatlik
(przewodnik kulinarny i winiarski, miłośnik lokalnej kuchni, członek Slow Food International, międzynarodowej organizacji dbającej o “dobre, czyste i sprawiedliwe” jedzenie. Ekspert programu Polskie Skarby Kulinarne. Jest m.in. autorem tras kulinarnego zwiedzania Krakowa i jedynym certyfikowanym przewodnikiem po krakowskiej winnicy Srebrna Góra.)
.



