Szybkie fakty

Kategoria Kryminalne
Data 18 stycznia 2024
Czytanie ~5 min
Tematy Ewa Potok, kraków, oświadczenie policji
Kryminalne · 18 stycznia 2024 · 5 min czytania

Ewa P. zmarła z wychłodzenia. Krakowska policja wydała oświadczenie

Autor: Jarosław Strzeboński

Ewa P. była poszukiwana od 12 stycznia. Kolejnego dnia jej zwłoki znaleziono na terenie powiatu krakowskiego, na granicy miejscowości Kocmyrzów i Luborzyca. Dramat kobiety trwał osiem godzin. Syn zmarłej twierdzi, że doszło do zaniedbania ze strony policji. Krakowska policja wydała oświadczenie w tej sprawie.

Ewa P. zaginęła 12 stycznia. Znaleziono ją martwą 13 stycznia, prawie dobę od zaginięcia. Śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci prowadzi Prokuratura Rejonowa w Nowej Hucie. Kobieta, jak twierdzi rodzina, była cały czas w kontakcie z najbliższymi i ratownikami, którzy jej szukali.

— Mama powiedziała, że się zgubiła, nie wie, gdzie jest, leży w zaspie, nie może wstać – opowiada w rozmowie z „Super Expressem” adwokat Radosław Potok, syn zmarłej kobiety. – Mama miała nowy telefon z dostępem do internetu i lokalizacją, który sam jej kupiłem. Od momentu zaginięcia rozmawiałem z nią 17 razy. Ostatnie połączenie jest siedemnaście minut po północy. Mama mówiła, że widzi latające nad nią drony. Przekazaliśmy dowódcy akcji tę informację, stwierdził, że pewnie jej się coś pomyliło – dodaje pan Radosław.

O drugiej w nocy pani Ewa przestała odbierać telefon. Jej ciało znaleziono w sobotę po południu w podkrakowskiej miejscowości Kocmyrzów. 

– Policja przez blisko 24 godziny nie potrafiła namierzyć telefonu matki. Matka kontaktowała się ze mną kilkanaście razy. Kilkanaście razy rozmawiała z policjantami, wielokrotnie próbując im powiedzieć, gdzie się znajduje. Leżała w tym samym miejscu – opowiada w rozmowie z „Faktem” syn pani Ewy. Jak twierdzi mężczyzna, ludzie, którzy jej szukali, byli w pobliżu, przeszli około 300-400 metrów od miejsca, gdzie utkwiła w zaspie. Jednak nie poszli dalej, bo uznali, że nie ma sensu szukanie jej po polach.

 – Policjanci rozmawiali z matką do godz. drugiej w nocy, w obecności świadków, a na swoim numerze telefonu mam kilkanaście połączeń wykonanych do matki. Korzystała z telefonu komórkowego zarejestrowanego na mnie, będą na to dowody i bilingi z rozmów. Należy tutaj mówić o kłamstwach ze strony policji, która twierdziła, że z matką nie było kontaktu telefonicznego – dodaje syn kobiety.

Mieszkanka Krakowa zamarzła w polu. Prokuratura prowadzi śledztwo jak do tego doszło

Do sprawy odniosła się Komenda Miejska Policji w Krakowie. Policja podkreśla, że gdy chodzi o ludzkie zdrowie i życie zawsze dokładają wszelkich starań.

– W sytuacji kiedy zagrożone jest życie człowieka, policjanci dokładają wszelkich starań i wykorzystują wszystkie dostępne środki, aby odnaleźć osobę żywą. Czynności poszukiwawcze prowadzone były na bardzo szeroką skalę, zarówno jeśli chodzi o wykorzystanie sił, jak i środków – napisano w oświadczeniu Komendy Miejskiej Policji w Krakowie.

Oświadczenie policji publikujemy w całości:

W związku z doniesieniami medialnymi, w których kwestionowana jest prawidłowość wykonywanych przez policjantów czynności poszukiwawczych za osobą zaginioną przedstawiamy nasze stanowisko w tej sprawie.

12 stycznia br. o godzinie 18:23 przyjęto telefoniczne zgłoszenie dot. zaginięcia 60-letniej kobiety, która wyszła z pracy i nie dotarła do domu. Z relacji męża kobiety, który poinformował służby o jej zaginięciu wynikało, że gdy nie wróciła do domu, skontaktował się z nią telefonicznie, a żona przekazała mu, że wracając do domu, miała się przewrócić, złamać nogę i leżeć w zaspie śniegu, ale nie potrafiła podać miejsca, w którym się znajduje. Początkowo kobieta nie podała żadnego punktu orientacyjnego, który mógłby przybliżyć aktualne miejsce jej przebywania. Dodatkowo z relacji męża zaginionej wynikało, że wypowiadała się nielogicznie, nie pamiętała gdzie i do jakiego autobusu wsiadła i gdzie wysiadła. Jak dodał, kobieta z reguły miała przemieszczać się znanymi rodzinie ścieżkami i nigdy z nich nie zbaczała. Policjanci natychmiast wszczęli poszukiwania. W pierwszej kolejności sprawdzając trasy, którymi kobieta miała w zwyczaju wracać z pracy do domu. Jednocześnie zadysponowano przewodników z psami służbowym oraz podjęto działania zmierzające do ustalenia położenia telefonu, który kobieta posiadała przy sobie.

Policjanci stopniowo rozszerzali rejon poszukiwań, kierując się na bieżąco pojawiającymi się nowymi informacjami. Angażowane były coraz większe siły i środki policyjne. Finalnie w akcji poszukiwawczej brało udział ponad 360 policjantów, kilkudziesięciu strażaków, ochotnicze grupy poszukiwawcze, oraz funkcjonariusze SOK (łącznie ponad 400 osób). Z czasem pojawiały się informacje przekazywane przez zaginioną, z którą nawiązywany był kontakt o punktach, które widzi, jednak są one charakterystyczne dla wielu miejsc w rejonie miasta lub są widoczne z bardzo dużych odległości. Wszelkie informacje uzyskane od kobiety były weryfikowane, jednak nie były na tyle precyzyjne, aby pozwoliły na ustalenie miejsca w którym się znajdowała. W sprawdzanych miejscach policjanci rozpytywali napotkane osoby czy nie widziały kobiety odpowiadającej rysopisowi zaginionej. W pierwszej kolejności sprawdzony został monitoring w pojazdach komunikacji miejskiej, na liniach, którymi według relacji rodziny kobieta wracała z pracy do domu. Dzięki współpracy z MPK możliwe było sprawdzenie zapisu monitoringu bezpośrednio z autobusów, które znajdowały się na zajezdni. Nawiązano również kontakt z kierowcami autobusów, którzy mogli widzieć zaginioną, jednak żaden z nich nie kojarzył takiej osoby. Funkcjonariusze przeglądali zapisy monitoringów z budynków instytucji, lokali handlowo-usługowych i budynków prywatnych. Podczas prowadzonych czynności poszukiwawczych kilkukrotnie zostały sprawdzone szpitale, dyspozytornie pogotowia oraz inne instytucje. Już na samym początku poszukiwań zostały podjęte czynności mające na celu zlokalizowanie telefonu kobiety. W celu zmaksymalizowania efektywności działań podjęto współpracę z policjantami z sąsiednich województw, którzy udzielili krakowskim funkcjonariuszom wsparcia w zakresie ustalenia położenia telefonu.

Wszystkie pojawiające się lokalizacje były sprawdzane przez zaangażowanych w poszukiwania policjantów. Ponadto do działań użyto drona z kamerą termowizyjną.

Należy podkreślić, że akcja poszukiwawcza rozpoczęła się już po zmroku, co znacznie utrudniało działania, które prowadzone były również poza terenami zabudowanymi, gdzie warunki były niesprzyjające, nie było oświetlenia ulicznego.

Formalne zawiadomienie dotyczące zaginięcia 60-latki zgłoszone zostało w Komisariacie Policji VII w Krakowie w dniu 13 stycznia br. we wczesnych godzinach rannych. Wówczas po uzyskaniu zgody na publikację wizerunku i danych kobiety opublikowano i rozesłano do mediów komunikat o zaginięciu 60-latki.

Czynności poszukiwawcze zakończone zostały 13 stycznia br. o godzinie 13:50. Wówczas zwłoki kobiety zostały znalezione przez policjantów Komisariatu Policji VII w Krakowie na terenie powiatu krakowskiego na granicy miejscowości Kocmyrzów i Luborzyca czyli około 8 km od miejsca zamieszka zaginionej i ponad 10 km od jej miejsca pracy.

W sytuacji kiedy zagrożone jest życie człowieka, policjanci dokładają wszelkich starań i wykorzystują wszystkie dostępne środki, aby odnaleźć osobę żywą. Czynności poszukiwawcze prowadzone były na bardzo szeroką skalę, zarówno jeśli chodzi o wykorzystanie sił, jak i środków.

W związku z doniesieniami medialnymi, w których kwestionowana jest prawidłowość wykonywanych przez policjantów działań poszukiwawczych za osobą zaginioną, w Komendzie Miejskiej Policji w Krakowie wszczęte zostały czynności, podczas których wyjaśniane będą te kwestie.

Jest to nasze ostateczne stanowisko do czasu zakończenia postępowania wyjaśniającego.

Patrycja Bliska 

 

Reklama