– Mamy do czynienia z dwoma bezspornymi faktami. Pierwszy to włamanie do prywatnego domu mojego Taty. Drugim faktem jest skierowana przeciwko mnie brudna kampania wyborcza – pisze do redakcji KRKnews.pl Łukasz Gibała. – Sprawa z włamaniem wygląda jak ustawka – mówi Aleksander Miszalski. Według większości sondaży obaj zmierza się w drugiej turze wyborów na prezydenta Krakowa.
Łukasz Gibała w niedzielę poinformował w mediach społecznościowych, że w domu jego ojca doszło do włamania. – Bandyci nie byli zainteresowani pieniędzmi ani wartościowymi przedmiotami. Gruntownie natomiast wybebeszyli szuflady i szafy z dokumentami. Na szczęście mojego 75-letniego Taty nie było wtedy w domu – napisał Łukasz Gibała. Kandydat pyta, czy zdarzenie miało związek z kampanią wyborczą i dyskusją o pieniądzach rodziny.
– Czy ma związek z zajadłymi atakami na mnie ze strony Jacka Majchrowskiego oraz PO, w których nieustannie przewija się wątek zamożności mojej rodziny oraz pieniędzy, które dostałem od mojego ojca w formie pożyczki inwestycyjnej na rozwój mojej firmy? Czy ma związek z faktem, że jestem jedynym kandydatem zmiany, który wkrótce może pozbawić władzy układ towarzysko-finansowy, który rządzi Krakowem od ponad 20 lat, ze szkodą dla naszego miasta? Czy chodzi o szukanie „haków”? – pyta Łukasz Gibała.
Na łamach KRKnews.pl pisaliśmy, że Łukasz Gibała zadłużył swą firmę na 234 mln zł. Spółka jest zadłużona wobec spółek jego ojca – przedsiębiorcy Leszka Gibały.
Firma Łukasza Gibały ma 234 mln złotych długów. W tle kontrola CBA i pożyczka na mieszkanie
Przypomnijmy, że prezydent Krakowa Jacek Majchrowski wielokrotnie w ostatnim czasie zarzucał Łukaszowi Gibale, że ten dostał pożyczkę od firmy Alti Plus, którą zarządza jego ojciec. Według wyliczeń przedstawionych przez Majchrowskiego, przychód firmy Leszka Gibały był niższy, niż pożyczka jaką dał swojemu synowi. Prezydent Majchrowski zarzuca Gibale, że jego program wyborczy zawiera wiele obietnic i darmowych usług, ponieważ ma „głębokie przekonanie, że jak pieniędzy brakuje, to się idzie do ojca i on da potrzebną kwotę”.
Prezydent Majchrowski nie odniósł się do wpisu Gibały. Zareagowała za to Monika Chylaszek, rzeczniczka prezydenta. – Przywoływanie w tym kontekście prezydenta Jacka Majchrowskiego jest oszczerstwem i dokładnym zaprzeczeniem tego, o co apeluje radny Łukasz Gibała, o prowadzenie czystej i uczciwej kampanii wyborczej, opartej na merytorycznych argumentach – napisała na Facebooku.
Poprosiliśmy Łukasza Gibałę o komentarz w tej sprawie. Chcieliśmy wiedzieć, czy nadal podtrzymuje swoje słowa z niedzielnego wpisu. Na nasze pytania otrzymaliśmy odpowiedz we poniedziałek. Łukasz Gibała podtrzymuje, że do włamania doszło, a mogło się do tego przyczynić „brudna kampania wyborcza”
– Mamy do czynienia z dwoma bezspornymi faktami. Pierwszy to włamanie do prywatnego domu mojego Taty, podczas którego nie ukradziono żadnych kosztowności, ale zniknęły dokumenty dotyczące jego firm. Drugim faktem jest skierowana przeciwko mnie brudna kampania wyborcza, w której podkreślana jest zamożność mojego Ojca i to, że przekazał mi dużą sumę na rozwój mojej firmy w postaci pożyczki. W tych brutalnych atakach przodują Jacek Majchrowski i osoby związane z Platformą Obywatelską. Chciałbym, żeby te dwa fakty nie były ze sobą powiązane, ale to musi ustalić Policja. To śledztwo mam nadzieję da odpowiedź na pytanie, czy jakiś związek tu istnieje, czy włamanie zostało w jakiś sposób zainspirowane atakami na mnie, czy też nie – przekazał Łukasz Gibała.
Sprawa z włamaniem do domu ojca Łukasza Gibały wygląda jak ustawka – powiedział we wtorek w Radio Zet Aleksander Miszalski, kandydat Platformy Obywatelskiej na urząd prezydenta Krakowa i poseł tej partii. – To, że ma to związek z kampanią, sugeruje, że może coś mieć z tym wspólnego KO. To jest niesmaczne, ale nie ma ku temu dowodów, jak coś takiego się sugeruje, to trzeba mieć na to dowody – dodał Miszalski. Podkreślił, że w jego ocenie “ta sprawa wygląda jak taka ustawka, nie mówię, że tam nie było włamania, żeby było jasne, ale błyskawicznie po tym pojawia się artykuł i to uderzający w PO”.
Wcześniej od próby łączenia włamania z Platformo Obywatelską, odciął sie szef krakowskich struktur partii – Współczuję Panu Leszkowi Gibale, opisana sytuacja to złamanie prawa. Mamy nadzieję, że sprawa zostanie niezwłocznie wyjaśniona, a winni ukarani. Stanowczo sugeruję, abyś powstrzymał się przed nakręcaniem spirali hejtu poprzez stosowanie supozycji i stanowczo apeluję o edycję wpisu i zaprzestanie łączenia z tą sytuacją Platformy Obywatelskiej – napisał Szczęsny Filipiak, przewodniczący PO w Krakowie.
Sprawy nie komentuje krakowska policja. – Zgodnie z art. 5 Ustawy o dostępie do informacji publicznej, dostęp do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej. Dlatego nie jest możliwe przekazanie informacji, o które Pan pyta, a które mogłyby naruszyć dobra osobiste wskazanej osoby – przekazał Anna Wolak-Gromala z Zespół Prasowo – Informacyjny Komendy Miejskiej Policji w Krakowie.
Jarek Strzeboński



