Jerzy Fedorowicz, senator, aktor i reżyser, przez wiele lat dyrektor Teatru Ludowego w Krakowie w wywiadzie dla TVN24 przyznaje, że ma depresję. – Mnie się nie chce żyć, w ogóle – mówi na początku tej poruszającej rozmowy.
„Gdybyśmy spotkali dziś Jerzego Fedorowicza na ulicy, prawdopodobnie byśmy go nie poznali. Sportowa sylwetka znanego polityka, aktora i reżysera gdzieś zniknęła. Pogodne oczy zapadły się głęboko w oczodołach i tylko szelmowski uśmiech, który w trakcie tej rozmowy pojawił się na twarzy dwa razy, przypomina człowieka sprzed lat” – tak dziennikarze Arleta Zalewska i Krzysztof Skórzyński zaczynają swoją rozmowę z Jerzym Fedorowiczem.
Znany polityk z Krakowa, aktor i reżyser teatralny, kiedyś dyrektor Teatru Ludowego w Nowej Hucie, szczerze opowiada o swojej depresji, w którą wpadł po śmierci swojej żony
– Jak radość, to na maksa, jak ból… to depresja. Tak, mam depresję – po raz drugi w życiu – przyznaje Jerzy Fedorowicz. – Pierwsza dopadła mnie, jak Elunia zachorowała. Miała raka piersi. A moja żona miała najpiękniejsze piersi na świecie. Chorowała sześć długich lat – opowiada.
Z tej pierwszej depresji wyszedł. – Najgorsze jest to, że ja wiem, jak się leczyć, a się nie leczę – przyznaje znany i popularny krakowianin.
Cała rozmowa na .https://tvn24.pl/premium/
(red)

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!
Nie udało się wczytać komentarzy.