Jerzy Stuhr przygotowuje się do spektaklu w Teatrze Polonia. Po zakończeniu wtorkowej próby aktor wydał ważne oświadczenie dotyczące jego dalszej kariery. zapowiedział koniec kariery po próbie spektaklu w warszawskim Teatrze Polonia. Aktor stwierdził, że jest już na to „za stary”.
76-letni aktor jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w polskim świecie filmowym i teatralnym. „Amator”, „Seksmisja”, „Spis cudzołożnic”, „Historie miłosne”, „Pociąg do Hollywood”, „Pogoda na jutro”, „Obywatel”, „Kiler” czy „Dekalog X”, to tylko niektóre z około stu filmów, w których zagrał Jerzy Stuhr. Przede wszystkim jest jednak aktorem teatralnym, szerokiej widowni znanej między innymi z granego przez kilkanaście lat monodramu „Kontrabasista”. Młodsi widzowie z pewnością kojarzą jego głos. Dubbingował bowiem wiele bajek i filmów animowanych, jak na przykład „Smerfy”. Do historii przejdzie jednak jego głosowa rola osła w filmie animowanym „Shrek”. Jerzy Stuhr także reżyseruje i to zarówno filmy, jak i spektakle teatralne. W latach 1990–1996 oraz 2002–2008 był natomiast rektorem PWST w Krakowie, dzisiejszej Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego.
W czwartek, 22 lutego w Teatrze Polonia w Warszawie należącym do Krystyny Jandy odbędzie się premiera sztuki „Geniusz”, którą reżyseruje Jerzy Stuhr. Aktor również gra w owym spektaklu, a partnerują mu Jacek Braciak, Łukasz Garlicki i Paweł Ciołkosz.
Po wtorkowej próbie aktor zwrócił się do prasy, wyznając, że postać Stanisławskiego jest mu wyjątkowo bliska. Tym samym artysta cieszy się, że właśnie tą rolą… zakończy swoją karierę teatralną i pedagogiczną. Stuhr poinformował, że po wystawieniu „Geniusza” przechodzi na emeryturę, a konkretniej rezygnuje z gry w teatrach i funkcji wykładowcy.
Jerzy Stuhr nie rezygnuje jednak całkowicie z aktorstwa. Jak sam wyznał, nadal będzie występował w produkcjach filmowych, do których ma słabość.
Teatr, który kocham i uczenie młodych, co jeszcze bardziej kochałem, to już chyba czas zakończyć. Mam jednak jeszcze ciągotki filmowe! – dodał.
W ostatnim czasie jednak zdecydowanie głośniej, niż o kolejnych rolach było o jego wyczynach za kierownicą. Gdy informacja o kolizji z jego udziałem, a także to w jakim stanie prowadził auto, ujrzała światło dzienne, zrobiła się wielka afera. Sam aktor bagatelizował całą sprawę i nie poczuwał się przesadnie do winy.
Jerzy Stuhr o wypadku pod wpływem alkoholu: „To była jakaś kompletna błahostka”
Patrycja Bliska



