Komu zawdzięczamy podwyżkę opłat za śmieci w Krakowie?

fot. KRKnews

Rada Miasta przyjęła uchwałę w sprawie nowych stawek opłat za śmieci w Krakowie. Czeka nas podwyżka, spora podwyżka, bo czteroosobowa rodzina będzie co miesiąc płacić blisko dwa razy tyle co obecnie. Komu to zawdzięcza?

Najbardziej oczywista odpowiedź – winna jest Rada Miasta, a właściwie radni, którzy głosowali za uchwałą. Ale to nie jest takie proste.

Po pierwsze – co by się stało, gdyby Rada Miasta odrzuciła uchwałę o podwyżkach? Teoretycznie nic, ale dziura w systemie finansowania gospodarki odpadami rosłaby i tak kiedyś trzeba by ją załatać. Pieniędzmi ściągniętymi od mieszkańców.

Po drugie – obecne przepisy wymuszają na Krakowie i innych gminach wyższe koszty zbierania śmieci. Gdy zaczęto wdrażać segregację, preferowane były rozwiązania segregowania nie w domach, a w zbiorczych punktach segregacji. Kraków w to poszedł, teraz za to cierpi.

Po trzecie – aby podwyżka nie była tak dotkliwa dla mieszkańców można było zmienić przepisy ustawowe tak, by w domach i blokach było mniej frakcji do osobnego odkładania. Można było ich nie uchwalać. I dziś mówilibyśmy może o 20-30-proc., podwyżce, a nie o prawie 100 proc.

Nowe opłaty uchwalili radni Koalicji Obywatelskiej i prezydenckiego klubu Przyjazny Kraków. Przeciwko byli radnymi PiS, a to posłowie tej partii ustanawiali prawo, na podstawie którego trzeba było przyjąć nowe zasady naliczania opłat. Teraz PiS obiecuje, że zmieni przepisy. Nie rozumiem, dlaczego trzeba na to miesięcy czy lat, skoro zakaz hodowli zwierząt futerkowych można uchwalić w kilka dni, a ustrój sądowy zmienić w jedną noc.

To znaczy wiem. Jak tylko PiS przyjmie regulacje umożliwiające obniżenie kosztów zbierania śmieci, politycy tej partii pochwalą się, że dzięki nim krakowianie mają obniżkę.

Tak to działa. Na wielu wyborców – skutecznie.

Oczywiście żeby nie było, że wszystko to wina Kaczyńskiego. Radni koalicji rządzącej w mieście mogli wcześniej przyjrzeć się dokładnie całemu systemowi, by spróbować znaleźć w nim jakieś oszczędności. A nawet wymuszać na posłach, by codzienne z mównicy sejmowej przypominali o konieczności szybkich zmian w ustawach. Teraz, gdy Zjednoczona Prawica drży w posadach, to nawet obietnice PiS, że śmieci będą tańsze, mogą się tak szybko nie spełnić.

Grzegorz Skowron

Zobacz także