Konkurs grantowy czy loteria? Przedsiębiorcy chcą wyjaśnień w sprawie Małopolskiej Tarczy Antykryzysowej

Małopolski Urząd Wojewódzki w Krakowie / fot. wikimedia / Rakoon

Aż 70 procent przedsiębiorców nie było w stanie zalogować się na stronę Małopolskiej Tarczy Antykryzysowej. Środki miały rozejść się w zaledwie 2 minuty. Według krakowskich przewodników turystycznych i działaczy Platformy Obywatelskiej konkurs miał formę loterii. Aleksander Miszalski i Marek Sowa żądają wyjaśnień od władz województwa. 

W pierwszym etapie przyznawania środków z Małopolskiej Tarczy Antykryzysowej przedsiębiorcy mogli rejestrować się na specjalnej stronie internetowej. Rejestracja trwała od 17 do 28 sierpnia. Do programu zgłosiło się ponad 9 tys. przedsiębiorców. Drugi etap rozpoczął się 31 sierpnia, o godz. 12.00. Przyznawanie środków trwało jedynie 1 minutę 36 sekund, a dogrywka była jeszcze krótsza, bo wynosiła jedynie minutę. Zarejestrować udało się tylko 2316 podmiotów. 

– Przez równość rozumiemy to, że wszyscy obywatele mają jednakowe szanse. Nie dzielimy obywateli na lepszych i gorszych. Przedsiębiorcy podczas zatwierdzania wniosków zgłaszali, co wskazuje, że nie było równych szans dla wszystkich ubiegających się o bon dla samozatrudnionych – mówi Krzysztof Nowak, radny sejmiku. 

Platforma Obywatelska przygotowała ankietę, z której wynika, że aż 70 proc. przedsiębiorców nie było w stanie zarejestrować się na stronie z powodu problemów technicznych. Strona nieustannie się ładowała. Pojawiał się także błąd „HTTP 500”, który oznacza, że użytkownik nie może mieć dostępu do jakiejkolwiek części witryny. Co najmniej osiem kodów zabezpieczających przez botami składało się z czterech cyfr, które powtarzały się u różnych użytkowników. Ponadto przedsiębiorcy posiadający wiedzę informatyczną mogli obejść system poprzez generowanie kodów.

– Jest podejrzenie, że niektórzy użytkownicy mogli mieć dostęp do kodów wcześniej. Mogli to wykorzystać w momencie zatwierdzania wniosków – informuje Nowak. – Nie może być tak, że przedsiębiorcy mogli liczyć tylko na szczęście lub mają zdolności informatyczne – dodaje radny.

Loteria zamiast konkursu?

– Granice zostały otwarte, ale nie ma turystów. Ani turystów przejeżdżających, ani grup. Mamy spadek obrotów. Niektórzy o 100 procent. To powinno być główne kryterium udzielania pomocy, a nie to, że o godz. 12 się rejestruje i mam jakiś obrazek, z którym próbuję rozkminić co mam zrobić, jeżeli nie mam żadnych numerów – mówi jedna z przedstawicielek przewodników turystycznych. – To było straszliwie upokarzające, denerwujące i niesprawiedliwe – dodaje.

Jedna z przedstawicielek przedsiębiorców twierdzi, że podczas pierwszych prób rejestracji system nie chciał zaakceptować jej numeru NIP. Strona twierdziła, że NIP jest nieprawidłowy. W czasie dogrywki witryna nagle zaakceptowała numer, jednak o godz. 14.01 wnioski się już skończyły i przewodniczka została bez pomocy.

– Drugi etap w ogóle nie był potrzebny. Można było zrobić losowanie lub rozdać to znajomym czy komukolwiek – stwierdza jeden z przedsiębiorców.

„Konkurs grantowy to nie gra w Totolotek”

Według posła Marka Sowy, marszałek Witold Kozłowski już na kilka dni przez drugim etapem miał wiedzieć, ile złożono zakwalifikowanych wniosków. Wszyscy przedsiębiorcy ponoszący straty powinni otrzymać pomoc od województwa. Działacze PO chcą, by zwiększono alokację środków o 70 mln zł, by każda firma mogła otrzymać 9 tys. zł. Posłowie Aleksander Miszalski i Marek Sowa złożą interwencję poselską u wojewody Łukasza Kmity i marszałka Witolda Kozłowskiego. 

– Powinien wiedzieć, że konkurs grantowy to nie gra w Totolotek. To nie hazard. Tylko uczciwe, rzetelne zasady przyznawania środków dla tych, którzy są najbardziej pokrzywdzeni – grzmiał Marek Sowa. 

Trwa weryfikacja reklamacji

„Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego oraz Małopolskie Centrum Przedsiębiorczości analizują składane przez przedsiębiorców reklamacje związane z przeprowadzonym 31 sierpnia 2020 roku naborem na bony dla samozatrudnionych. Wszystkie uwagi będą pieczołowicie zweryfikowane, tak by nikt nie miał wątpliwości odnośnie funkcjonowania systemu informatycznego. Po analizie reklamacji powstanie raport, który zostanie przekazany zarządowi celem podjęcia dalszych decyzji” – czytamy w komunikacie biura prasowego marszałka województwa.

  • – Jeśli potwierdzimy błąd systemowy lub techniczny unieważnimy to postępowanie – zadeklarował marszałek Witold Kozłowski podczas środowej sesji sejmiku. Zaznaczył, że został zlecony audyt i trzeba poczekać na jego wyniki.

js

Małopolska Tarcza nie wytrzymała. Będą skargi przedsiębiorców. A może i śledztwo

Zobacz także