Koranowirus w Krakowie i Małopolsce. Rząd: robimy coraz więcej testów. Chyba nie w Nowym Sączu

flickr.com

Przedstawiciele rządu i Ministerstwa Zdrowia zapewniają, że w Polsce, a więc i Małopolsce wykonywanych jest coraz więcej badań na obecność koronawirusa. I przedstawiają statystyki, które dowodzą, że liczba testów rośnie z dnia na dzień. Ale przykład Nowego Sącza pokazuje zupełnie inną rzeczywistość.

Początkowo w Małopolsce wykonywano jedynie 60 testów na koronawirusa dziennie. Z raportów Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej wynika, że 1 kwietnia w Małopolsce zrobiono badania 119 Małopolanom, 5 kwietnia – 377, 6 kwietnia – 396. Widać wyraźny wzrost.

A jak jest w Nowym Sączu?

Pewnie liczbą badań w tym mieście nikt by się nie zainteresował. Ale przez kilka dni w komunikatach Sanepidu nie było żadnego nowego potwierdzonego przypadku zakażenia w Nowym Sączu i powiecie nowosądeckim, choć wcześniej w tym obszarze liczba zakażeń należała do największych w województwie, a w całej Małopolsce liczba zakażeń rosła coraz szybciej.

Na ten zbieg okoliczności uwagę zwrócił prezydent Nowego Sącza Ludomir Handzel. I wysłał do Sanepidu pismo z pytaniami o liczbę pobranych wymazów w mieście i powiecie nowosądeckim w okresie od 27 marca do 4 kwietnia oraz o wyniki badań tych próbek.

Odpowiedź może szokować. W ciągu 9 dni zlecono przebadanie 61 osób izolowanych lub objętych kwarantanną domową. Pobrano zaledwie 19 wymazów, czyli niespełna 30 proc. zleconych do wykonania, a wyniki przyszły dla… 3 pacjentów (dwa wyniki były pozytywne).

To nie pierwszy przypadek, który pokazuje, jak w rzeczywistości prowadzone są testy na koronawirusa. I choć liczba wykonywanych badań rośnie, to okazuje się, że to ciągle za mało.

Grzegorz Skowron

Zobacz także