Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 4 października 2020
Czytanie ~2 min
Tematy koronawirus, siedem miesięcy epidemii
Miasto · 4 października 2020 · 2 min czytania

Koronawirus. Gdzie jesteśmy po siedmiu miesiącach epidemii?

Autor: Grzegorz Górski

Ponad 100 tys. zakażeń koronawirusem i ponad 2,6 tys. zgonów z powodu COVID-19 – tak najkrócej można opisać 7 miesięcy epidemii koronawirusa w Polsce. Ale liczby nie oddają tego, co działo się w naszym kraju od początku marca.

A nawet jeszcze wcześniej. Bo zanim potwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce rząd zapewniał, że jesteśmy przygotowani na epidemię i nic nam nie grozi. Wraz z kolejnymi dniami i tygodniami rzeczywistość okazywała się zgoła odmienna. Brakowało wszystkiego, ludzie szyli maseczki nawet do szpitali.

Z samymi maseczkami też mieliśmy cyrk. Najpierw były niepotrzebne, potem stały się obowiązkowe. A wtedy, gdy minister zdrowia mówił obywatelom, że trzeba zakrywać usta i nos, politycy partii rządzącej chodzili bez maseczek. Za ich brak mandatami ukarano w Polsce 19 tys. osób. Nie słyszałem, by mandat za brak maseczki dostał premier czy prezydent.

To jednak i tak ich najmniejsze przewinienie. Czy ktoś pamięta jeszcze nie tak dawne wypowiedzi Mateusza Morawieckiego, że epidemii już nie ma, że nie ma się co bać koronawirusa, bo on już jest niegroźny.

Niekonsekwencję w decyzjach rządzących widać było na każdym kroku. Kiedy mieliśmy znacznie mniej zakażeń, zamknięto nas w domach. Dziś koronawirus bije rekordy, ale rząd nie zdecyduje się na drugi lockdown. A to argument dla tych, którzy twierdzili, że i ten pierwszy był niepotrzebny. Że trzeba było iść drogą Szwecji.

Ale nie tylko władza wykazywała się beztroską. Sami też robiliśmy głupoty. I nie chodzi tylko o wesela, które stały się wielkimi ogniskami zakażeń. Słynne zdjęcia z plaży we Władysławowie nie pozostawiały złudzeń, że zachowanie dystansu od innych to fikcja. A noszenie maseczek tak, że wystaje z nich nos to powszechne zjawisko.

A może chociaż czegoś się nauczyliśmy? Może po siedmiu miesiącach jesteśmy mądrzejsi. Obawiam się, że w tym przypadku nie sprawdzi się powiedzenie „mądry Polak po szkodzie”. Czasami mam wrażenie, że dziś jesteśmy w tym samym punkcie, co siedem miesięcy temu.

Grzegorz Skowron

Reklama