Koronawirus. Szokujące prognozy rozwoju epidemii. Czeka nas zamykanie szkół i Święta Bożego Narodzenia w zamknięciu?

fot. Pixabay

To już nie są dane, które można bagatelizować. Ponad 3 tys. zakażeń koronawirusem i 70 zgonów dziennie w Polsce robi wrażenie. Jak do tego dojdą informacje, że zaczyna brakować łóżek w szpitalach, to robi się jeszcze groźniej. A coraz częściej pojawiają się szokujące prognozy rozwoju epidemii. Czy naprawdę będzie u nas po 10 tys. zakażeń dziennie. A o tradycyjnych, rodzinnych Świętach Bożego Narodzenia możemy zapomnieć?

Do tej pory rządzący uspokajali i zapewniali, że wszystko jest pod kontrolą. Ale coraz częściej z ich ust słyszymy, że jest źle i będzie jeszcze gorzej. A do tego lekarze potwierdzają, że zakażeń koronawirusem i zgonów osób zakażonych będzie jeszcze więcej. Te najbardziej szokujące prognozy mówią nawet o 10 tys. zakażeniach dziennie.

Skąd się wzięły wzrosty?

Wszystko wskazuje na to, że obecne nasilenie epidemii to efekt otwarcia szkół. To prawda, że zamkniętych szkół jest ciągle stosunkowo niewiele, ale dzieci same nie mają objawów chorobowych, a przenoszą koronawirusa na dorosłych, a co roznoszą go dalej.

Pod koniec sierpnia eksperci i lekarze ostrzegali – powrót do normalnej nauki może być niebezpieczny, a efekty tego będą widoczne w październiku. I co? To oni mieli racje, a nie rządzący, którzy zapewniali, że nic się nadzwyczajnego nie stanie po otwarciu szkół.

A teraz tylko czekać, jak nowy minister edukacji – sam zakażony koronawirusem – oznajmi, że zamyka szkoły i przechodzimy na naukę zdalną. W akademikach w Krakowie już są zakażeni studenci, więc za chwilę nawet uczelnie wycofają się z pomysłu, by choć część zajęć odbywała się w normalnym trybie.

Co ze świętami?

Już teraz część lekarzy i ekspertów ostrzega – na Wszystkich Świętych zamknijmy cmentarze! Na razie rząd mówi, że taki pomysł nie wchodzi w grę. Przypominana jest tylko zasada, że na każdym cmentarzu trzeba mieć maseczkę na twarzy. Obowiązkowo.

A może skończyć na tym, że efekty tłumów na cmentarzach 1 listopada zobaczymy w grudniu. A wtedy – nawet jak rząd nie wprowadzi żadnych ograniczeń – sami zamkniemy się w domach na Święta Bożego Narodzenia i Sylwestra.

Grzegorz Skowron

Zobacz także