Szybkie fakty

Kategoria Budownictwo
Data 21 kwietnia 2026
Czytanie ~3 min
Tematy dogęćzanie zabudowy jednorodzinnej, patodeweloperka, walka z patodeweloperką
Budownictwo · 21 kwietnia 2026 · 3 min czytania

Kraków chce walczyć z patodeweloperką. Pójdzie w ślady podkrakowskich gmin

Autor: Grzegorz Skowron Aktualizacja: 21.04.2026 Lokalizacja: Kraków

Jak ukrócić praktyki nadmiernego dogęszczania zabudowy jednorodzinnej? Kraków chce pójść w ślady Wielkiej Wsi i Michałowic, podkrakowskich gmin, które w planach zagospodarowania przestrzennego wprowadza zapisy zapobiegające patodeweloperce.

O problemie nadmiernego dogęszczania zabudowy jednorodzinnej dyskutowali krakowscy radni na ostatnim posiedzeniu Komisji Planowania Przestrzennego Rady Miasta Krakowa. Po dyskusji radni opowiedzieli się za innowacyjnymi zapisami w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego, które z powodzeniem przetestowano już w gminach podkrakowskich.

Jak obejść minimalną powierzchnię działki

Głównym problemem, z którym borykają się urzędnicy i mieszkańcy, jest obchodzenie zapisów planu zagospodarowania przestrzennego o minimalnej powierzchni działki. Deweloperzy wykorzystują art. 95 ustawy o gospodarce nieruchomościami, który pozwala na wtórny podział terenu po zakończeniu inwestycji.

Mechanizm jest prosty: na jednej dużej działce buduje się kilka budynków, wykazując wymaganą powierzchnię biologicznie czynną na wspólnym terenie. Po oddaniu inwestycji działki są dzielone tak, że powstają mikroskopijne ogródki o powierzchni zaledwie 2-3 arów, co jest drastycznie sprzeczne z pierwotnymi założeniami planów, które mówią np. 7-9 arach.

Wielka Wieś nie daje się deweloperom

Podczas posiedzenia komisji zaprezentowano rozwiązanie, które od końca 2021 roku z powodzeniem stosuje gmina Wielka Wieś. Urbanista Jacek Banduła wyjaśnił, że zamiast ryzykownego prawnie zakazu budowy więcej niż jednego domu na działce, wprowadzono zapis wiążący liczbę budynków z realną powierzchnią terenu. Zgodnie z tym przepisem, na jednej działce można postawić więcej budynków, ale tylko pod warunkiem, że na każdy z nich przypada minimalna powierzchnia określona w planie (np. 700 m²), a układ zabudowy pozwoli na wydzielenie w przyszłości samodzielnych działek spełniających te normy.

Kolejnym narzędziem walki z dogęszczaniem zabudowy okazały się radykalne normy parkingowe. W Wielkiej Wsi i Michałowicach wprowadzono wymóg realizacji aż trzech miejsc postojowych na każdy lokal mieszkalny. – Dla inwestorów ten zapis był nawet bardziej bolesny niż regulacje powierzchniowe – przyznał urbanista Jacek Banduła.

Dodatkowo plany wymuszają teraz tworzenie placów manewrowych dla śmieciarek na końcach ślepych dróg dojazdowych, co uniemożliwia zabudowę każdego metra kwadratowego gruntu.

Kraków chce takich zapisów

Członkowie Komisji Planowania Przestrzennego Rady Miasta Krakowa wykazali duże zainteresowanie przeniesieniem rozwiązań z podkrakowskich gmin do samego Krakowa. Radna Aleksandra Owca stwierdziła, że daje to nadzieję na rozwiązanie problemów, z którymi borykają się mieszkańcy m.in. Bronowic czy Woli Justowskiej. Przewodniczący komisji, radny Grzegorz Stawowy zasugerował, aby wydział Planowania Przestrzennego przygotował projekt miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego wdrażający te zasady jako pilotaż.

Wyzwaniem pozostaje jednak fakt, że Kraków posiada setki odrębnych planów, a każda zmiana wymagałaby żmudnych procedur. Radni zadeklarowali wolę dalszych prac nad wdrożeniem „metody Wielkiej Wsi” w krakowskich planach miejscowych, by skutecznie zatrzymać postępującą degradację przestrzeni miasta, zaproponowano także stworzenie projektu uchwały kierunkowej do prezydenta.

Gęste osiedla pod Krakowem

Izabela Wróblewska-Mółka, dyrektor Wydziału Architektury w Starostwie Powiatowym w Krakowie, poinformowała, że powiat krakowski ziemski jest obecnie drugim w Polsce (po powiecie poznańskim) pod względem liczby wydawanych pozwoleń na budowę. Presja deweloperska doprowadziła do zjawiska, w którym tradycyjna zabudowa jednorodzinna zaczęła przypominać gęste osiedla mieszkaniowe.

– Skala zainwestowania deweloperskiego przeszła wszelkie możliwe wyobrażenia nawet samych włodarzy – przyznała dyrektor Wróblewska-Mółka, wskazując na gminę Zielonki jako przykład miejsca, gdzie procesy te poszły w bardzo złym kierunku.

 

Reklama