Kto będzie czarnym koniem w wyborach, a kto poniesie porażkę?! [nasz wywiad]

czarny koń / fot. Pixabay

– Kampania Mazura należy do najbardziej pomysłowych i innowacyjnych, jakie możemy dziś oglądać, i to nie tylko w Krakowie. Zawiera wiele postulatów odnoszących się do funkcjonowania miasta Krakowa czy województwa. Natomiast Rafał Komarewicz nadrabia ogromnymi środkami wydanymi na bilbordy i plakaty. Jest bardziej widoczny, więc pytanie brzmi: co 13 października zostanie bardziej docenione – innowacyjna i aktywna kampania, czy inwestycja w sam wizerunek – zastanawia się w wywiadzie dla KRKnews.pl Bartosz Brzyski, politolog.

Specjalnie dla czytelników KRKnews.pl ekspert wyjawia, kto może okazać się zwycięzcą wyborów parlamentarnych. Brzeski komentuje również kampanię wyborczą prowadzoną przez jedynki PiS i KO, czyli Małgorzatę Wassermann i Pawła Kowala. 

KRKnews.pl: Jakie ugrupowanie jest czarnym koniem w wyborach do Sejmu?

Bartosz Brzyski: – Trudno mówić o czarnym koniu. Najciekawszy może być wynik Lewicy. Ostatnio Adam Hoffmann mówił, że Koalicja Obywatelska straciła już wartość bycia wiarygodną alternatywą dla Prawa i Sprawiedliwości. Wydaje się, że liberalni wyborcy bardzo naturalnie mogą skierować się ku Zandbergowi i spółce. PiS najpewniej nadal będzie rządzić, ale szczerze wątpię, aby opozycja w następnej kadencji była tak słaba, jak przez ostatnie 4 lata. Dobry wynik Lewicy oznacza, że w 2023 r. możemy obudzić się już w innej Polsce.

Kwaśniewski i Gdula spotkanie przedwyborcze 8.10.2019r/fot. Tomasz Cichocki

Na scenie politycznej mamy jeszcze bardziej prawicowe ugrupowania jak PSL, Kukiz’15 i Konfederacja. Jak rysuje się ich przyszłość?

– Zjednoczona Prawica cały czas potrafi przekonać do siebie wyborców – czy to stosowaną retoryką, czy konkretnymi obietnicami. Co wybory zastanawiamy się, na ile środowiska na prawo od PiS-u będą w stanie wejść do parlamentu. Na ogół te szanse są przeszacowane. Nie uważam, że Konfederacja może okazać się czarnym koniem. PSL walczy o utrzymanie w parlamencie. Liczyłbym na to, że uzyskają wyraźnie dobry wynik wyborczy. Wzięcie Pawła Kukiza na podkład symbolizuje obawę o wejście do Sejmu. Pamiętajmy, że 4 lata temu PSL uzyskał niewiele ponad 5% poparcia. Przez ten czas ludowcy tracili wyborców na rzecz PiS-u.

Pamiętajmy jednak, że cały czas leży na stole opcja, w której tylko trzy komitety przekroczą 5-procentowy prób wyborczy. Jeżeli PSL-owi uda się zdobyć jakieś mandaty, to dosyć prawdopodobny jest scenariusz, w którym ludowcy wchodzą do koalicji. Być może partia będzie musiała zdecydować, czy wejść w koalicję z Prawem i Sprawiedliwością, czy raczej dołączyć do Lewicy i KO. Po wyborach do Europarlamentu możemy domniemywać jednak, że PSL raczej bliżej będzie do PiS-u. Politycy z tej partii boją się łatki lewicowego ugrupowania, która przylgnęła do nich w czasie majowej kampanii wyborczej. Rządy w koalicji z Lewicą mogłyby odbić się negatywnie w dłużej perspektywie.

Który kandydat może uzyskać najlepszy wynik?

– Wystawienie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na premiera oznacza, że Grzegorz Schetyna kalkulował wyborczą porażkę. W wypadku kiedy KO przegra, to odpowiedzialność zostanie przeniesiona na Kidawę-Błońską, a Schetyna postara się utrzymać władzę w partii. Różnica między PiS a KO może być dość znaczna. Trudno wskazać mocnego kandydata. Trzeba pamiętać, że w wyborach do Europarlamentu PiS wystawił bardzo mocną reprezentację. Czarnym koniem była wówczas Beata Szydło, ale wtedy Prawo i Sprawiedliwość – chcąc utrzymać dobrą passę wyborczą – postawiło na sprawdzonych zawodników. To przyniosło dobry rezultat i z widoczną przewagą PiS wygrał.

W tych wyborach wyborcy raczej nie będą wskazywać na osoby, ale na partię. Nie mamy jednomandatowych okręgów wyborczych poza Senatem, gdzie nazwiska mają największe znaczenie. Trudno więc mówić, że w wyborach do Sejmu ktoś jest czarnym koniem. Co jakiś czas w skali ogólnopolskiej ważne nazwiska się pojawią jak np. Bartosz Arłukowicz, który uzyskał bardzo dobry wynik na zachodzie Polski. Musielibyśmy zaobserwować, jak kampania jest prowadzona i co robią kandydaci. KO bardzo późno zaczęło wyborczą walkę. Wyborcy wskazują, że PiS o wiele lepiej jest przygotowane. Jeśli gdzieś spodziewać się niespodzianek, to raczej w dotychczas liberalnych okręgach, w których PiS może przeważyć szalę zwycięstwa na swoją stronę.

„Jeszcze mocniej tą cebulę!”. Co wyprawia nr 1 na liście KO?! [wideo]

Jak Pan ocenia krakowską kampanię?

– Podczas kampanii samorządowej Kraków żył bardziej wyborami prezydenckimi w Warszawie, niż tym, co dzieje się u nas. Nasza polityka jest bardzo scentralizowana i często wybory ogólnopolskie przekładają się na to, jak głosujemy w danym mieście. Nie dostrzegam, by mieszkańcy interesowali się uczestnictwem w debatach między kandydatami lokalnymi. Krakowianie żyją raczej wyborami ogólnopolskimi i na tej postawie będą głosować. W TVN powiedziano ostatnio, że senator Bogdan Klich budzi poirytowanie brakiem aktywności wśród działaczy Platformy. Niektórzy kandydaci czują się na tyle silni, że nie potrzebują prowadzić kampanii, bo z marszu otrzymają mandat. To kwestia ogólnopolskiego problemu, gdzie polityka nie interesuje ludzi na poziomie lokalnym.

Kolejną kwestią jest wyrzucanie spadochroniarzy, którzy nie wywodzą się z okręgu i nie znają danych problemów, a muszą startować i często ci politycy nie mają dużo do powiedzenia. Mieszkańcy, całkiem słusznie, nie mają poczucia, że wysyłają do stolicy swojego reprezentanta. To tylko ładna buzia, która nie znika z telewizji, toteż czego można od niej oczekiwać dla małej gminy czy rodzinnego miasteczka? Centrala polityczna wskazała okręg i mieszkańcy muszą się dostosować. Zwalam to na brak kultury politycznej.

Czy Małgorzata Wassermann i Paweł Kowal czują, że wygrają z marszu? Raczej nie są zbyt zaangażowani w tej kampanii.

– Kampania sprowadza się do rozdawania ulotek czy gadżetów oraz spotykania się z mieszkańcami na ulicach. Nie słyszałem oficjalnie postulatów, które odnosiłyby się do zmian w naszym okręgu wyborczym. Zarówno Wassermann, jak i Kowal mają bardziej perspektywę warszawską. Kiedy posłanka startowała w wyborach prezydenckich w Krakowie, to miało się wrażenie, że nie do końca tą prezydenturę chce wygrać. Większość kandydatów nie chce, by zostało im zarzucone, że nic nie robią. Gdy startuje się z pierwszego miejsca na liście dużej partii, to musi wydarzyć się katastrofa, aby nie uzyskać mandatu. Kampania spoczywa na barkach kandydatów startujących z niższych miejsc, jeżeli mają środki i się wyróżniają. W Krakowie niespecjalnie to widać. Poza banerami i plakatami niewiele się dzieje, ale to raczej odbicie niemrawej kampanii ogólnopolskiej.

Kandydat na senatora: „czas skończyć z chamskimi wieczorami kawalerskimi w Krakowie” [nasz wywiad]

Czy Krzysztof Mazur jest czarnym koniem w wyborach do Senatu?

– Kampania Mazura należy do najbardziej pomysłowych i innowacyjnych, jakie możemy dziś oglądać, i to nie tylko w Krakowie. Zawiera wiele postulatów odnoszących się do funkcjonowania miasta Krakowa czy województwa. Natomiast Rafał Komarewicz nadrabia ogromnymi środkami wydanymi na bilbordy i plakaty. Jest bardziej widoczny, więc pytanie brzmi: co 13 października zostanie bardziej docenione – innowacyjna i aktywna kampania, czy inwestycja w sam wizerunek? Z tych trzech kandydatów najbardziej pewny siebie jest Bogdan Klich. Dwóch pozostałych inwestuje więcej, by się wybić.

Mazur jest czarnym koniem w tym sensie, że jego wynik wyborczy jest trochę zagadkowy. Biorąc całościowo miasto, to mieszkańcom bliżej jest do KO. Wyborców mało interesuje instytucja Senatu. Kandydaci, a szczególnie Mazur, próbują odwrócić logikę dotychczasowych kampanii wyborczych. Trudno przewidzieć, jak na tę zmianę zareagują wyborcy. Jest to jedna z ciekawszych rywalizacji w Polsce.

Bartosz Brzyski – politolog i publicysta. Redaktor portalu klubjagiellonski.pl oraz członek redakcji pisma idei „Pressje”. 

Rozmawiała Justyna Słowikowska

Zobacz także