Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 20 października 2024
Czytanie ~4 min
Tematy alternatywa polityczna, burmistrz Chrzanowa, centrolewica
Miasto · 20 października 2024 · 4 min czytania

Łódka Szymona Hołowni. (Nie) Polityczny Kraków

Autor: Jarosław Strzeboński Aktualizacja: 20.10.2024 Lokalizacja: Kraków

Według Szymona Hołowni myślą przewodnią jego partii Polska 2050 ma być znalezienie pomysłu na Polskę nie na kadencję, ale na pokolenie. Działacz ugrupowania z Małopolski, burmistrz Chrzanowa Robert Maciaszek uznał właśnie, że nawet kadencja to za dużo i opuścił szeregi Polski 2050.

Robert Maciaszek, Krzysztof Bałc, Przemysław Pstrusiński i Konrad Turchan to nazwiska działaczy, którzy w miniony weekend pożegnali się z Polską 2050 ostrym listem, w którym mówią m.in. o pogłębiającym się w partii braku dialogu i atmosferze manipulacji w czasie wyborów lokalnych władz ugrupowania. Żeby było ciekawiej, o wystąpieniu polityków z Małopolski Zachodniej informuje publicznie poseł PiS z tamtego okręgu Łukasz Kmita, oceniający, że łódź Szymona Hołowni zaczyna tonąć.

Czy rzeczywiście poseł Kmita ma rację? Z jednej strony na pewno towarzyszy mu myślenie życzeniowe, bo zatonięcie Polski 2050 to osłabienie rządzącej dziś Polską koalicji. Z drugiej jednak Kmita jako wnikliwy obserwator, ale i uczestnik życia politycznego też zapewne zauważa podążanie przez Polskę 2050 drogą liberalnych formacji, które w ostatnich latach próbowały zawalczyć o miejsce „tej trzeciej” na polskiej scenie politycznej i robiły to z marnym skutkiem.

Pomysł był genialny w swojej prostocie, chodziło bowiem o zagospodarowanie centrowego elektoratu, który głosuje na Platformę Obywatelską, jako na mniejsze zło, którym brzydzi się mniej od Prawa i Sprawiedliwości oraz o zagospodarowanie elektoratu, który głosuje na PiS jako na mniejsze zło, którym brzydzi się mniej niż PO. Jeśli Państwo rozejrzycie się w swoim środowisku zauważycie pewnie, że dla wielu osób interesujących się choć trochę polityką jest to dominująca motywacja wyborcza, więc jest o kogo walczyć.

Pierwszym, który starał się wbić na polską scenę polityczną klinem między PiS a PO był aktualny pensjonariusz polskich służb więziennych Janusz Palikot. Jego partia, Ruch Palikota, przekształcona później w Twój Ruch miała być alternatywą wyborczą dla centrolewicy i liberałów. Weszła do Sejmu w 2011, jej klub poselski szybko się zdezintegrował, a poparcie zaczęło spadać. Palikot chciał ratować swoje środowisko koalicją wyborczą z innymi partiami lewicowymi w 2015 r. Koalicja nie przekroczyła w wyborach wymaganego progu wyborczego, znalazła się poza Sejmem, a Twój Ruch wkrótce rozsypał się w drobny mak.

W tym samym 2015 roku Ryszard Petru założył Nowoczesną. Partia w ówczesnych wyborach była czwartą siłą polityczną, ale szybko pojawiły się wynurzenia jej lidera o święcie sześciu króli i inne podobne złote myśli, słynny wyjazd na Maderę w środku opozycyjnego strajku w Sejmie oraz odpływ posłów. Nowoczesna zgodziła się potem na wejście na listy PO i istnieje nadal, bo PO tak chce, z tym, że z jej dalszego istnienia zdaje sobie sprawę niewielu.

Szymon Hołownia nie wystartował ze swoją formacją w wyborach w 2019 r. Jego środowisko weszło do Sejmu dopiero w zeszłym roku, ale już dziś widać pewne podobieństwa do dwóch opisywanych wyżej ugrupowań. Tak naprawdę do nowych partii środka trafiają dwie grupy ludzi i wiążą się z tym zarówno plusy, jak i minusy. Przychodzą więc nowi, którzy uważają, że powstało coś świeżego i wartego zainteresowania-to plus. Nie mają oni jednak żadnego doświadczenia w poruszaniu się po meandrach polityki i są rozgrywani przez wytrawnych graczy-to minus.

Druga grupa to politycy z długim stażem, którym w dotychczasowych partiach wiodło się gorzej. Nie mieli sympatii liderów, ale mieli duże ambicje, mają też doświadczenie w politycznych układankach – to plus. Świeżość apelu nowej formacji, jej chęć działania i zmieniania rzeczywistości najdelikatniej mówiąc nie są jednak tym co znajduje się w centrum ich zainteresowań, a ewentualne problemy ugrupowania skłaniają ich najczęściej do znalezienia innej partii – to minus. Tych drugich jest więcej i to jest minus największy.

Roberta Maciaszka jako samorządowca, burmistrza, a wcześniej wiceburmistrza i byłego posła trudno zakwalifikować do politycznych nowalijek. Jego przejście do Polski 2050 w 2021 r. było wydarzeniem ważnym i odnotowanym nie tylko w Małopolsce. Szymon Hołownia witał go osobiście w swojej drużynie. Maciaszek przeszedł do niej jako jeden z pierwszych znaczących małopolskich polityków, miał więc teoretycznie prawo oczekiwać, że jego pozycja będzie rosła. Nie urosła, dlatego odmeldował się z Polski 2050, czym znów pokazał, że na polityce się zna, dał sobie bowiem więcej czasu na znalezienie nowego wehikułu politycznego, który będzie go niósł w przyszłości. Pomyślał bowiem słusznie, że takich którzy będą szukać nowych wehikułów już za trzy lata może być więcej i pewnie nie wszyscy je znajdą.

Zawsze też może być tak, że Robert Maciaszek będzie w gronie tych, którzy zbudują taką formację centrową, która skutecznie wbije klin między PO i PiS i stanie się realną trzecią drogą. Chyba, że burmistrz wróci do macierzy, jaką była dla niego Platforma Obywatelska, a przykład jego skruchy pokaże, że jest w niej miejsce dla synów marnotrawnych.

Zarysowane wyżej scenariusze to tyko dwa z wielu możliwych. Niewątpliwie jednak coś jest na rzeczy z chwiejącą się łódką Szymona Hołowni. W tej chwili pewne jest jedynie to, że łódka ta z imponującą konsekwencją realizuje cel „prezydentura 2025”. Jest to cel bardzo ambitny i jeszcze bardziej trudny. Jeżeli go osiągnie zmieni się w statek, jeżeli nie, to okaże się, że Robert Maciaszek był jednym z najlepszych żeglarzy tej łódki.

Dr Jakub Olech, Katedra Polityk Regulacyjnych UEK [politolog ,krakowianin z importu, obserwator (bliższy) i uczestnik (dalszy) życia miasta i regionu]

Reklama