Majchrowski ostro o starciu przed wyborami: „miałem ich związać?!” [NASZ WYWIAD]

Jacek Majchrowski / fot. archiwum UMK

– Kiedyś mu powiedziałem, że jeżeli chce uchodzić za poważnego polityka, to niech sobie włoży marynarkę i krawat – mówi nam Jacek Majchrowski o Rafale Komarewiczu, którego poparł w wyborach do senatu.

W rozmowie z KRKnews, prezydent miasta zdradza, dlaczego udzielił swojego poparcia szefowi „Przyjaznego Krakowa”.

Łukasz Mordarski: Jest jakiś kandydat, którego by pan nie poparł przed wyborami?

Jacek Majchrowski: Zależy co rozumiemy pod słowem poparcie.

Przeglądam media społecznościowe i już kilku polityków chwali się, że to właśnie ich poparł Jacek Majchrowski. A jeden to się nawet pochwalił, że poparł go pan na piśmie.

Podpisałem list rekomendujący Rafała Komarewicza w wyborach do senatu.

‼️Dziękuję Panu Prezydentowi Jackowi Majchrowskiemu za to, że docenił moją działalność samorządową w Krakowie i…

Opublikowany przez Rafał Komarewicz Poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Bogdan Klich, który startuje z tego samego okręgu, też się chwalił, że ma pana wsparcie.

Potwierdziłem, że pan senator nie zapominał o Krakowie. I tylko tyle. On to chyba nawet zrozumiał, bo napisał mi: „Mam nadzieję, że kiedyś mnie poprzesz”. Odczuł więc, że nie udzieliłem mu poparcia, ale stwierdziłem fakt, że działał na rzecz miasta.

Natomiast, gdy Komarewicz ogłosił, że kandyduje, to Klich już do mnie nie przyszedł po poparcie, bo wiedział, że nie wypada. Tym bardziej, że Komarewicz sprytnie zwrócił się do kilku działaczy Platformy, żeby go poparli, a ci odmówili, mówiąc, że ich kandydatem jest Klich. Więc tym bardziej Bogdan Klich nie mógł do mnie przyjść…

Nie uważa pan, że na tej bratobójczej walce najbardziej zyska kandydat PiS-u, Krzysztof Mazur?

Oczywiście, że tak uważam i cały czas to mówiłem Komarewiczowi.

Dlaczego więc nie powstrzymał pan jednego z nich przed startem?

A co ja miałem ich związać? To są dorośli ludzi i wiedzą, czego się podejmują.

Skoro zabiegają o pana poparcie to znaczy, że liczą się z pana zdaniem. Może trzeba było wziąć ich na męską rozmowę i wytłumaczyć, że albo jeden albo drugi.

Nie mam żadnych uprawnień, aby mówić tak Klichowi.

Komarewicz liczy się z pana zdaniem.

Tłumaczyłem mu konsekwencje jego startu.

Do kogo jest panu bliżej: do Klicha czy do Komarewicza?

Trudno powiedzieć. Ale trudno też mi nie poprzeć Komarewicza, skoro jest przewodniczącym mojego klubu w radzie miasta.

I nie posłuchał pana, żeby nie startował? W wywiadzie udzielonym KRKnews powiedział, że pan mu podpowiada nawet jak się ubierać.

Kiedyś mu powiedziałem, że jeżeli chce uchodzić za poważnego polityka to niech sobie włoży marynarkę i krawat.

I uchodzi już za poważnego polityka?

(długi śmiech)

Proszę się nie śmiać, to jest poważne pytanie!

Wie pan… ja jestem wychowany tradycyjnie. Jak popatrzyłem na moje zdjęcia ze szkoły średniej, to byłem w garniturze i krawacie, więc byłem taki „stary-malutki”. Jestem w tej kulturze wychowany przez ojca. Ale wiem, że teraz jest moda na chodzenie „na luzie”. Nie wiem, co jest lepsze.

Ale ja pytałem, czy traktuje pan Komarewicza, jak poważnego polityka.

Pan ma jakieś inne pytania? (śmiech)

Jacek Majchrowki / fot. archiwum UMK

W wyborach do senatu poparł pan Komarewicza i nie skreślił Klicha. W wyborach do sejmu udzielił pan poparcia Ireneuszowi Rasiowi. A jeszcze kilka miesięcy temu, w wyborach do europarlamentu, popierał pan Bogusława Sonika, który teraz startuje do sejmu z tej samej listy, co Raś.

(uśmiech) Ja mam miękkie serce i jak ktoś prosi o poparcie, to go popieram.

A jak przyjdą politycy PiS-u?

Nie przyjdą.

Rozmawiał Łukasz Mordarski

Zobacz także