Szybkie fakty

Kategoria Małopolska
Data 5 lipca 2026
Czytanie ~2 min
Małopolska · 5 lipca 2026 · 2 min czytania

Myśliwi apelują do kierowców: zdejmijcie nogę z gazu. „Zwierzęta nie znają znaków drogowych”

Autor: Grzegorz Górski Aktualizacja: 05.07.2026 Lokalizacja: Kraków

Polski Związek Łowiecki przypomina kierowcom o kampanii „Noga z gazu. Zwierzęta nie znają znaków drogowych”. To apel o większą ostrożność na drogach prowadzących przez lasy, pola i tereny wiejskie. Szczególnie niebezpieczne są poranki i wieczory, kiedy zwierzęta najczęściej przemieszczają się między ostojami i żerowiskami.

Kolizje z dzikimi zwierzętami to nie tylko problem przyrodniczy. To realne zagrożenie dla kierowców, pasażerów i innych uczestników ruchu drogowego. Sarna, dzik czy łoś mogą pojawić się na jezdni nagle, a skutki zderzenia z dużym zwierzęciem bywają bardzo poważne.

Polski Związek Łowiecki podkreśla, że w wielu przypadkach najważniejsza jest prosta zasada: zwolnić tam, gdzie droga przecina naturalne trasy migracji zwierząt. Niższa prędkość daje kierowcy więcej czasu na reakcję i zmniejsza ryzyko gwałtownego manewru.

Znak ostrzegawczy to nie ozdoba drogi

Szczególną uwagę kierowcy powinni zachować na odcinkach oznaczonych znakiem „Uwaga, dzikie zwierzęta”. Jak przypomina PZŁ, taki znak nie pojawia się przypadkowo. Oznacza miejsca, w których zwierzęta regularnie przechodzą przez drogę albo gdzie ryzyko ich wtargnięcia na jezdnię jest podwyższone.

W takich miejscach należy ograniczyć prędkość, uważnie obserwować pobocza i być gotowym do hamowania. Ważne jest również to, że za jednym zwierzęciem mogą podążać kolejne. Jeżeli sarna lub dzik przebiegną przez drogę, zagrożenie nie zawsze mija.

Największe ryzyko o świcie i zmierzchu

Do szczególnej ostrożności PZŁ zachęca przede wszystkim o świcie i zmierzchu. To czas zwiększonej aktywności wielu gatunków. Zwierzęta przemieszczają się wtedy między miejscami odpoczynku, żerowania i wodopojami.

Większej uwagi wymagają drogi prowadzące przez lasy, pola, łąki, okolice cieków wodnych oraz tereny wiejskie. Widząc zwierzę na drodze lub przy poboczu, najlepiej ograniczyć prędkość, utrzymać tor jazdy i nie wykonywać nerwowych skrętów, które mogą doprowadzić do utraty panowania nad pojazdem albo zderzenia z innym samochodem.

– Chodzi o przypomnienie prostej zasady: tam, gdzie droga przecina naturalne trasy zwierząt, odpowiedzialność jest po stronie człowieka. Zwierzę nie zna przepisów, nie rozumie znaku i nie przewidzi prędkości samochodu. Kierowca może natomiast zwolnić, obserwować pobocze i przygotować się do reakcji. Czasem właśnie to wystarczy, żeby uniknąć tragedii – mówi Wacław Matysek z Wydziału Prasowego PZŁ.

Co zrobić po kolizji ze zwierzęciem?

Jeżeli dojdzie do zderzenia, najważniejsze jest bezpieczeństwo ludzi. Kierowca powinien zatrzymać pojazd w bezpiecznym miejscu, włączyć światła awaryjne, założyć kamizelkę odblaskową, ustawić trójkąt ostrzegawczy i powiadomić odpowiednie służby.

Nie należy podchodzić do rannego dzikiego zwierzęcia, dotykać go, przenosić ani próbować samodzielnie udzielać mu pomocy. Zwierzę w stresie i bólu może być niebezpieczne. Interwencję należy pozostawić służbom.

Apel PZŁ: czasem wystarczy zdjąć nogę z gazu

Polski Związek Łowiecki wskazuje, że każdego roku dochodzi do tysięcy kolizji z udziałem dzikich zwierząt. Nie każdej sytuacji da się uniknąć, ale w wielu przypadkach większa ostrożność, niższa prędkość i uważna obserwacja drogi mogą znacząco zmniejszyć ryzyko.

Apel do kierowców jest prosty: szczególnie na drogach przez lasy, pola i tereny wiejskie warto zdjąć nogę z gazu. To nawyk, który zwiększa bezpieczeństwo ludzi, chroni zwierzęta i może zapobiec dramatycznym zdarzeniom na drodze.

Grzegorz Górski 

Reklama