Szybkie fakty

Kategoria Miasto
Data 1 marca 2019
Czytanie ~3 min
Tematy obcokrajowcy, ukraincy, urzad wojewodzki
Miasto · 1 marca 2019 · 3 min czytania

Obcokrajowcy mają dość! Ponad rok czekania na pozwolenie na pobyt i pracę. A urzędnicy się chwalą…

Autor: Grzegorz Górski Aktualizacja: 01.03.2019 Lokalizacja: Kraków

Obcokrajowcy muszą czekać nawet rok na wydanie pozwolenia na pobyt i pracę, bo urzędnicy mają problem, by rozpatrywać coraz większą liczbą wniosków. Tymczasem urząd wojewódzki chwali się, że w Małopolsce dokumenty obcokrajowców są najszybciej rozpatrywane w Polsce.

W 2014 roku Małopolski Urząd Wojewódzki otrzymał 6 128 wniosków pobytowych. Rok temu było ich już 18 744. Oznacza to, że w ciągu czterech lat liczba obcokrajowców chętnych do życia w Krakowie i okolicach zwiększyła się blisko trzykrotnie. W 2014 roku wydano 3 052 pozwoleń na pracę, a w 2018 r. ponad 30 tys. Pięć lat temu urząd uchylił 944 wnioski, a rok temu 1 2074.

Pomimo licznych skarg pisanych przez obcokrajowców Małopolski Urząd Wojewódzki uważa, że działa szybko i sprawnie. Czas postępowania w przypadku zezwoleń na pracę wynosi ok. 144 dni. Tym czasem na Podkarpaciu tylko 67 dni, a na Podlasiu 72 dni. Niechlubnym rekordzistą w Polsce jest Dolny Śląsk, gdzie na wniosek trzeba czekać aż 328 dni!

– Dokładamy wszelkich starań, by sprawy cudzoziemców załatwiane były wnikliwie i szybko i jesteśmy w tym zakresie najlepsi w kraju, choć średnio na pracownika przypada kilkaset spraw rocznie – komentuje Agnieszka Ludwikowska, inspektor wojewódzki.

Ponad rok czekania

Obcokrajowcy narzekają, że sprawy ciągną się o wiele dłużej niż zapewnia urząd. Niektórzy z nich musieli czekać na pozwolenie na pobyt lub pracę nawet rok lub dłużej. W tym czasie nie można opuszczać Polski, a podróże do domu na święta czy wakacje nie wchodzą w grę. Najdłuższa sprawa w Polsce trwała ponad 500 dni.

– Mieszkam w Krakowie od ponad 10 lat. Kiedyś nie trzeba było czekać tyle na wniosek. Rok temu moja sprawa trwała ponad rok, a urzędnicy cały czas mnie zwodzili. Nigdy też nie było takich kolejek. Teraz ludzie potrafią czekać nawet o 6 rano pod urzędem – komentuje Liza, przedsiębiorca.

– Skończyłam studia w Polsce, a teraz pracuję w Krakowie. Mieszkam w tym kraju już 4 lata. Mimo to czekałam na odnowienie mojego wniosku o pobyt ponad pół roku, po czym sprawa została rozpatrzona negatywnie. Musiałam zwolnić się z pracy i wrócić na kilka miesięcy na Ukrainę. Teraz ponownie mogę tutaj mieszkać i pracować, ale sprawa w sumie trwała półtora roku – mówi Anna, która obecnie pracuje w gastronomii.

Sprawę bada Najwyższa Izba Kontroli

Najwyższa Izba Kontroli zaczęła sprawdzać, czy urzędy są w stanie sprawnie obsługiwać obcokrajowców. NIK kontroluje, czy podczas wydawania pozwoleń na pracę lub pobyt nie zachodzą nieprawidłowości. Izba chce również sprawdzić ile kosztuje podatników bezczynność i przewlekłość działań urzędów.

NIK rozpoczął kontrolę w ośmiu urzędach wojewódzkich. Najwięcej skarg składają Ukraińcy, a wiele z nich dotyczy placówki w Krakowie. Prawo dopuszcza wydłużenie czasu oczekiwania, ale jedynie o ponad dwa miesiące i w uzasadnionych przypadkach. Do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego wpłynęło 11 skarg, a w przypadku czterech z nich sąd przyznał zadośćuczynienie.

Małopolski urząd zwraca uwagę, że sprawy często trwają dłużej, ponieważ z cudzoziemcem lub pracodawcą nie ma kontaktu. Często trzeba dodatkowo czekać na odpowiednie dokumenty, by złożyć wniosek. By wydać pozwolenie na pobyt lub pracę, trzeba zasięgnąć opinii odpowiednich służb, dokonać wizji lokalnych czy sprawdzić wiarygodność pracodawcy.

Urząd wojewódzki zapewnia, że stale stara się podnosić jakość usług. W tym celu utworzono specjalną infolinię, punkt konsultacyjny, pozyskano sprzęt informatyczny i nowe pomieszczenia. Wyremontowano również salę obsługi i wprowadzono rozwiązania ułatwiające obsługę zagranicznych obywateli. Zaczęto zatrudniać nowych urzędników i prowadzić szkolenia.

Just.

Reklama