„Zapoluj na kandydata” – pod takim hasłem facebookowy profil „Strefa Czystego Transportu w Krakowie – do poprawki” organizuje przedwyborczy konkurs. I choć organizatorzy zastrzegają, że nie nawołują do „przemocy ani żadnej innej formy łamania prawa”, sama nazwa konkursu wywołuje kontrowersje.
„Na 28 dni do wyborów, chcemy wam zaoferować wspólną rozrywkę w postaci konkursu” – czytamy we wpisie facebookowy profil „Strefa Czystego Transportu w Krakowie – do poprawki” zachęcającym do udziału w konkursie „Zapoluj na kandydata”.
Kto zrobi bardziej popularne zdjęcie kandydata w samochodzie lub tramwaju
„Konkurs polega na sfotografowaniu kandydata na prezydenta naszego miasta, w trakcie kampanii, jak przemieszcza się, lub korzysta z środków transportu, w tym z transportu indywidualnego, zwłaszcza samochodów osobowych. Następnie zamieszczamy zdjęcia w komentarzu tego posta. Zdjęcie z największą ilością lajków wygrywa” – podają organizatorzy. Zdjęcia przyjmowane będą do 5 września 2026 roku.
Jaki jest cel „polowania na kandydata”? „Skoro bedą nas-mieszkańców później rozliczać z tego czym jeździmy, to teraz nasza okazja przyjrzeć się, czym jeżdżą oni. Któryś z nich zostanie prezydentem… Skoro komunikacja taka dobra, to nie ma chyba potrzeby prywatnym autem jechać a dojazd na wiec wcale nie jest pilniejszy, niże odebranie dziecka z przedszkola po pracy i jeszcze zrobienie zakupów?” – uzasadniają organizatorzy konkursu.

„To szczucie”
Na inicjatywę profilu „Strefa Czystego Transportu w Krakowie – do poprawki” zarwagowała senator Monika Piątkowska. „Akcja pod hasłem „Zapoluj na kandydata” przekracza granice odpowiedzialnej debaty publicznej. To szczucie” – oceniła kandyudatka na prezydenta Krakowa.
Jej zdaniem kandydatów należy pytać, a następnie konfrontować ich postulaty i deklaracje z faktami. – Społeczna kontrola nie może jednak zamieniać się w „polowanie” na człowieka – podkreśliła Monika Piątkowska.
– Słowa mają znaczenie. „Polowanie”, według Słownika języka polskiego PWN, oznacza zorganizowane tropienie i ściganie w celu uwięzienia lub zabicia. Zachęcanie ludzi do wyszukiwania konkretnych osób, fotografowania ich i rywalizowanie o popularność tych zdjęć przekracza granice odpowiedzialnej debaty. Dopisek, że akcja nie nawołuje do łamania prawa, jest jedynie „bezpiecznikiem” dla organizatorów i nie zmienia charakteru tej inicjatywy – argumentuje kandydatka na prezydenta Krakowa.



