Prezydent Jacek Majchrowski bez wotum zaufania. Z kilku powodów [opinia]

Prezydent Jacek Majchrowski przegrał głosowanie w sprawie wotum zaufania. Większość radnych albo wstrzymała się od głosowania albo była przeciwko udzieleniu wotum zaufania. Dlaczego? Z kilku powodów. Wszystkie są polityczne.

Wszyscy, którzy się oburzają, że środowe głosowanie w sprawie wotum zaufania dla prezydenta Krakowa miało polityczny charakter, są albo naiwni, albo nie wiedzą o czym mówią, albo robią to na pokaz. Każde głosowanie nad wotum zaufania to głosowanie polityczne. Tak było w poprzednich latach, kiedy wynik był pozytywny dla prezydenta, tak było w tym tygodniu, kiedy wynik był negatywny dla prezydenta i tak będzie za rok, kiedy wynik będzie… O tym bliżej końca. Tu skupmy się na powodach, dla których teraz Jacek Majchrowski wotum zaufania nie uzyskał.

Najpierw uwaga do wszystkich zwolenników prezydenta i jego przeciwników – w tym głosowaniu nie ma znaczenia, czy prezydent dobrze czy źle zarządza miastem. Ta ocena kompletnie się nie liczy – oczywiście jest używana w debacie, ale tylko po to, by był jakiś argument. Ważny jest kontekst polityczny w danym momencie. Rok temu istniała nieformalna koalicja Platformy Obywatelskiej z klubem prezydenckim Przyjazny Kraków. Dziś jej praktycznie nie ma.

Wszystko zaczęło się od zmiany przewodniczącego Rady Miasta – Dominika Jaśkowca z PO na Rafała Komarewicza z Przyjaznego Krakowa. Rzeczywiście poprzedni przewodniczący obiecał, że w połowie kadencji ustąpi i rzeczywiście tego nie zrobił. Ale odwołanie go razem z radnymi Prawa i Sprawiedliwości nie mogło spotkać się z aprobatą PO. Teraz za ten ruch zapłacił prezydent Jacek Majchrowski. Można by więc nawet zaryzykować (nie śmiałbym tego zrobić), że winę za brak wotum zaufania ponosi Rafał Komarewicz, szef prezydenckiego klubu Przyjazny Kraków. Co ważniejsze – dla niego głównym celem nie jest kierowanie radą, obecny przewodniczący sięga wyżej – chce iść do parlamentu i dlatego jest też w ruchu Szymona Hołowni, co ma mu zapewnić dobre miejsce na liście wyborczej. I ciekawe co zrobi, kiedy w następnych wyborach wystartuje Jacek Majchrowski, a Polska 2050 będzie mieć własnego kandydata lub poprze kogoś innego niż urzędujący prezydent Krakowa…

Oczywiście głównym „winowajcą” tego, że prezydent nie ma wotum zaufania, nie jest Rafał Komarewicz – jest nim sama Platforma. Po pierwsze mogła (czy aby na pewni?) przełknąć gorzką pigułkę w postaci jednego głosowania radnych prezydenta z radnymi PiS. Jedno może mogła, ale kilka tygodni później Przyjazny Kraków razem z PiS przegłosował przyznanie Honorowego Obywatelstwa Miasta Krakowa dla Wandy Półtawskiej. Znowu można by zaryzykować (i znowu nie mam na tyle odwagi), że Dominik Jaśkowiec został sprzedany za zaszczyty dla przyjaciółki Jana Pawła II. Platforma była temu przeciwna, a Przyjazny Kraków wcześniej nie palił się jakoś do gremialnego poparcia dla tego pomysłu.

Najważniejsze jednak jest to, że od jakiegoś czasu działacze PO jawnie mówią, że będą mieć własnego kandydata na prezydenta w następnych wyborach, nawet jeśli jeszcze raz wystartuje Jacek Majchrowski. Trudno więc oczekiwać, że będą bezkrytycznie podchodzić do wszystkich działań i decyzji profesora. Krakowska Platforma stawia sobie polityczny cel – mieć swojego prezydenta i temu podporządkowane będą działania tej partii w Radzie Miasta. Napięcia w radzie spowodowały, że dążenie do celu rozpoczęło się już teraz. Za rok przy dyskusji o wotum zaufania będzie jeszcze większa jatka niż w ostatnią środę. I wynik zapewne taki sam jak podczas ostatniej sesji.

Jest oczywiście możliwy inny scenariusz – prezydenta Majchrowskiego poprze PiS. Nawet powinno (to chyba przesada), skoro razem z nim organizuje Igrzyska Europejskie. A głosowanie nad wotum przypadnie tak w okolicach uroczystego otwarcia tej sportowej imprezy o wątpliwej randze. Czy ktoś sobie wyobraża, że PiS daje prezydentowi wotum zaufania? Nie! Może są wyjątki…

Za rok, kiedy znowu stanie sprawa wotum zaufania dla prezydenta Jacka Majchrowskiego, możemy już znać chętnych (z nazwiska) do zastąpienia obecnego gospodarza naszego miasta. I jeśli obecny prezydent do tego czasu nie zapewni sobie poparcia całej opozycyjnej wobec PiS strony, to drugi raz z rzędu przegra głosowanie nad wotum. I to ewentualne szukanie poparcia nie jest niczym innym jak działaniem politycznym. Nie ma się co temu dziwić. Można się oburzać, ale nigdy wotum zaufania od polityki nie ucieknie.

Grzegorz Skowron

Teksty publikowane w dziale Publicystyka są prywatnymi opiniami autorów. Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami lub wyrazić swoje zdanie na naszym portalu? Napisz: redakcja@krknews.pl.

5 KOMENTARZE

Subscribe
Powiadom o
5 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Oceniane
Inline Feedbacks
View all comments

Najnowsze

Co w Krakowie